Damian Kulig: Jak mój idol Adam Wójcik
– Mam pewne pomysły na siebie w kontekście przyszłości, ale póki zdrowie pozwala, to staram się to wykorzystywać i grać. Jak przyjdzie moment, że będę odstawał od innych, to wtedy spakuję buty do worka i się pożegnam. Kiedyś sobie powiedziałem, że chciałbym zakończyć karierę w wieku 42 lat. Tak jak mój idol śp. Adam Wójcik – mówi Damian Kulig, środkowy Arriva LOTTO Twardych Pierników Toruń.
Karol Wasiek: W czerwcu skończysz 39 lat. Czy możesz powiedzieć, że wiek to tylko liczba?
Damian Kulig, środkowy Arriva LOTTO Twardych Pierników Toruń: Mówiąc szczerze: jak się porządnie rozgrzeję, to faktycznie nie czuję, żebym miał aż tyle lat. Na pewno w tym wieku potrzebna jest dłuższa regeneracja. Potrzebuję więcej czasu, żeby wrócić do normalnego rytmu.
Jest w tobie dalej ta miłość i pasja do gry?
Tak. Gdybym tego nie miał, to już bym nie grał. Mam pewne pomysły na siebie w kontekście przyszłości, ale póki zdrowie pozwala, to staram się to wykorzystywać i grać. Jak przyjdzie moment, że będę odstawał od innych, to wtedy spakuję buty do worka i się pożegnam.
Sęk w tym, że to ty rozdajesz karty i tym młodszym pokazujesz miejsce w szeregu.
Coś w tym jest (śmiech). Z żoną kiedyś rozmawiałem, że miałem kończyć karierę trzy lata temu, a to wszystko idzie w drugą stronę…
Jest chęć gry, zdrowie pozwala, to dlaczego mam kończyć?
-
Tak
-
Nie
-
Tak31 głosów
-
Nie5 głosów
A co z codziennymi treningami?
Nie mam żadnego problemu z motywacją. Możesz zapytać się chłopaków, że często trenuję dużo ciężej od nich.
Wiem, że muszę ciężko potrenować, złapać taką fizyczną zadyszkę w tygodniu, by mieć odpowiedni rytm i formę. Od kilkunastu lat staram się to regularnie robić, by być jak najlepiej przygotowanym na mecz w weekend.
Jaka jest recepta na długowieczność?
Myślę, że wysokim graczom jest nieco łatwiej, bo co prawda jest sporo kontaktu pod koszem, ale nie musimy aż tyle biegać co gracze obwodowi. Ważny aspekt to ciało. Było wielu zawodników, którzy chcieli grać dłużej, a nie mogli przez liczne urazy i schorzenia. U mnie zdrowie dopisuje, a także chęć do grania.
Też nie ukrywam faktu, że fajnie jest mieć pełne wakacje z rodziną. To mi bardzo pomaga pod kątem mentalnym. Mogę w pełni odpocząć i nabrać sił do grania i trenowania. Wcześniej rok w rok jeździłem na zgrupowanie kadry Polski i trochę tych sił ubywało. Bywały momenty, że byłem zmęczony koszykówką. Teraz jest zupełnie inaczej.
Nie wyznaczyłeś sobie jeszcze takiej daty końcowej?
Nie.
Bo do Torunia przyjechałem z taką prośbą, żebyś tak jeszcze z 5 lat grał. To duża przyjemność oglądać twoją inteligentną grę pod koszem. Czy to możliwe?
Dziękuję za miłe słowa. Kiedyś sobie powiedziałem, że chciałbym zakończyć karierę w wieku 42 lat. Tak jak mój idol śp. Adam Wójcik. W tym wieku też mój bardzo dobry kumpel Filip Dylewicz zakończył karierę. Podobno też Adam Hrycaniuk ma podobne plany. Być w takim gronie za 3 lata byłoby czymś wielkim. Myślę, że jak zdrowie będzie, to jestem w stanie dojechać do tego celu. Mam w sobie dużo miłości i zapału do koszykówki.
Jak siebie oceniasz na tle innych podkoszowych w tym sezonie?
Nie lubię siebie oceniać. Nie mam takiej presji na sobie. Po prostu wychodzę na boisko i staram się robić swoje. Raz jest lepiej, a raz gorzej.
Spojrzałem przed wywiadem na twoje statystyki. Niektóre rubryki są wręcz najlepsze od lat.
Staram się. To zależy od kilku czynników. Kwestia współpracy z trenerem i dopasowania do jego systemu. Pamiętaj, że my gracze wysocy jesteśmy uzależnieni od niskich zawodników. Nie weźmiemy piłki i jej nie przekozłujemy przez całe boisko. Uważam, że finalnie cały zespół pracuje na te statystyki.
Czy masz umowę na kolejny sezon?
Nie. Nie wiem, co będzie dalej. Zobaczymy.
Czyli można cię wpisać na listę wolnych Polaków?
Być może tak. Na razie o tym nie myślę. Chcę jak najmocniej zakończyć obecne rozgrywki. Te nasze szanse na play-in niestety znacząco zmalały po ostatniej porażce. Po raz kolejny uciekł nam mecz w samej końcówce.
Pod względem wynikowym jest rozczarowanie / niedosyt?
Jest niedosyt. Na pewno stać nas było jako zespół na dużo więcej. Myślę, że było dużo takich spotkań, nawet w ostatnim czasie, które przegraliśmy w samych końcówkach. Z Legią, ze Stalą, z Czarnymi i teraz z Dzikami. Gdybyśmy wygrali chociaż połowę tych meczów, to nasza sytuacja w tabeli byłaby dużo lepsza.
Za dużo jest tych porażek.
Uważam, że w ataku gramy dobrze. Nie do końca chyba wszystko trybi między zawodnikami w obronie, bo tracimy bardzo dużo punktów. Próbowaliśmy różnych wariantów. Nasi rywale za łatwo zdobywają punkty. Niestety to ma odzwierciedlenie w tabeli, która nie kłamie.
Jak oceniasz ligę w tym sezonie?
Jest fajna i emocjonująca, a to się bierze z faktu, że jest bardzo wyrównana. Nie ma zdecydowanego faworyta. Nawet drużyna z 7. czy 8. miejsca może zaskoczyć i ograć kogoś wyżej rozstawionego.
Nie ma przepisu o obowiązkowym Polaku na parkiecie, ale…
Ci co mieli grać, to grają. Nie ukrywam, że ten przepis w przeszłości mocno mi pomógł zaistnieć w PLK. Prawda jest też taka, że niektórzy w przeszłości windowali ceny, by skorzystać na zasadach tego przepisu. Powiedzmy sobie wprost, że nie zasługiwali na to. Trochę w tym przepisie o to chodziło.
Teraz jest inaczej. Zgodnie z rynkowymi zasadami. Polacy mają minuty i swoje zarabiają. Każdy topowy zespół w tej lidze ma wartościowych Polaków w składzie. Jest dużo krajowych graczy, którzy stanowią o sile swoich drużyn.
Jaki jest plan na życie po życiu? Damian Kulig w roli trenera?
Nie widzę siebie w roli trenera drużyny. Myślę jednak, że mógłbym z powodzeniem szkolić indywidualnie wysokich zawodników.
