Trener Śląska nie przebierał w słowach: Gdzie jest szacunek?!
– Brakuje nam mądrości. Jesteśmy jak rozpieszczone dzieci. Kibice wykonują fantastyczną pracę, wspierają nas, a my tego nie szanujemy. Musimy coś zmienić, bo w ostatnim czasie nasza gra nie wygląda dobrze – mówi Ainars Bagatskis, trener Śląska Wrocław.
Zaskakująca porażka Śląska Wrocław na własnym parkiecie z Tasomix Rosiek Stalą Ostrów Wielkopolski 73:77. Gospodarzom nie udało się zatrzymać liderów ostrowskiego zespołu w postaci Gibsona, Mejerisa i Jacksona. Świetne zawody rozegrał też Daniel Gołębiowski, który wrócił do Wrocławia po kilkumiesięcznej przerwie (grał w barwach Śląska przez trzy sezony – na konferencji podziękował klubowi i kibicom za ten czas).
– Jesteśmy w kryzysie. Musimy znaleźć sposób, by z niego wyjść jak najszybciej, jeśli chcemy liczyć się w walce o mistrzostwo Polski – powiedział przed kamerami Polsatu Jakub Nizioł, kapitan wrocławskiego zespołu.
-
Tak
-
Nie
-
Tak231 głosów
-
Nie86 głosów
Ekipa Ainarsa Bagatskisa gra ostatnio poniżej oczekiwań. Co prawda wyniki nie są złe (bilans 3:2), ale styl jest przeciętny. To nie jest ten Śląsk, który zachwycał koszykarską publiczność w poprzednich miesiącach. Kibice coraz częściej krytycznie wypowiadają się na temat gry zespołu, wymieniając elementy, które szwankują. Kiepski jest poziom skupienia w meczach z drużynami niżej notowanymi. Tak było z PGE Startem, z Energą Czarnymi i teraz ze Stalą.
Łotewski szkoleniowiec jak mantrę – praktycznie co konferencję powtarza – powtarza, że jego drużynie brakuje fizyczności i agresywności po bronionej stronie parkietu. To samo mówił po piątkowym spotkaniu.
– To był mecz, w którym zobaczyliśmy dwa oblicze Śląska Wrocław. W pierwszych dwóch kwartach byliśmy dużymi, ale miękkimi chłopcami, którzy na wszystko pozwalali rywalom. Nie ma żadnego wytłumaczenia na to, że jedna z najgorszych drużyn pod kątem ofensywy w lidze zdobyła aż 51 punktów w 20 minut. Nie było żadnej fizyczności i agresywności z naszej strony. Zapomnieliśmy, co mamy grać. Dawaliśmy rywalom przestrzeń do rzutów, a następnie dziwiliśmy się, że Gołębiowski trafia z dystansu – przyznał.
– Nienawidzę powtarzać banałów, ale rywale oddali od nas więcej rzutów, a to oznacza, że bardziej chcieli od nas wygrać. Pewnie większość w tej lidze powie, że to Śląsk jest najbardziej utalentowaną drużyną, ale to nie ma znaczenia, gdy nie podejmujesz fizycznej rywali. To jest kluczowa kwestia w tej lidze. Inne elementy, w tym także talent i umiejętności, są oczywiście ważne, ale musisz w pierwszej kolejności chcieć – podkreślił z kolei Jarvis Williams, środkowy Śląska.
Po przerwie obraz gry Śląska się zmienił, i to znacząco. Była agresywna obrona, wymuszenie strat i lepsza egzekucja w ataku. Gospodarze doprowadzili nawet do wyrównania, ale w kluczowych momentach więcej zimnej krwi zachowali Ostrowianie, którzy odnieśli 15. zwycięstwo w tym sezonie. To była zasłużona wygrana zespołu prowadzonego przez Andrzeja Urbana. Stal w tym meczu była na prowadzeniu przez ponad 34 minuty.
– W trzeciej kwarcie wszystko się zmieniło. Wyszliśmy z inną energią, realizując założenia. Rywale zdobyli tylko 26 punktów w 2. połowie (10 w ostatnich pięciu minutach). Większość z nich było po zbiórkach w ofensywie, skacząc nam po głowach. To bolesna porażka. Mówimy, przypominamy, pokazujemy, ale to nie działa. To też dowód na to, że jako sztab wykonujemy złą pracę. Może czas coś zmienić? Musimy zacząć od szacunku względem samych siebie – zaznaczył Ainars Bagatskis.
– W pierwszym meczu w Ostrowie Wielkopolskim rywale skopali nam tyłki. Mądrzy ludzie wyciągali wnioski z własnych błędów. Geniusze uczą się poprzez wyciąganie wniosków na błędach innych. Bądźmy – proszę – mądrym zespołem. Na ten moment nie jesteśmy mądrzy. Jesteśmy rozpieszczonymi dziećmi – przyznał Łotysz.
Śląsk – mimo porażki ze Stalą – nadal jest drużyną, która ma najmniejszą liczbę przegranych meczów w lidze (siedem). Wrocławianie mają dwa zaległe mecze: z AMW Arką i z Twardymi Piernikami.
Poza grą jest kontuzjowany Noah Kirkwood. Angel Nunez został odesłany do domu (kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron). Trener Śląska ma do dyspozycji sześciu obcokrajowców, w tym debiutanta Kyrella Luca, którego gra – jak na razie – przypomina sinusoidę.
