Słodko-gorzki debiut Cousinsa, gorący Rose, wielki powrót Nets

19/01/2019
DeMarcus Cousins Golden State Warriors Mark J. Terrill AP Photo

Po roku przerwy wrócił DeMarcus Cousins! Zagrał dobry mecz, ale nie bez problemów. Poza tym, tej nocy błysnęło też kilku graczy, jak Russell, Irving czy Rose.


Grizzlies (19-26) – Celtics (27-18) – 116:122

Heat (21-22) – Pistons (20-24) – 93:98

Sponsor serwisu

Nets (24-23) – Magic (19-26) – 117:115

Spurs (27-20) – Wolves (21-24) – 116:113

Cavs (9-37) – Jazz (26-21) – 99:115

Warriors (32-14) – Clippers (24-21) – 112:94

Pelicans (21-25) – Blazers (28-19) – 112:128


Zgodnie z zapowiedziami, w dzisiejszym meczu Warriors przeciwko Clippers, swój debiut w barwach Warriors zaliczył DeMarcus Cousins. Jak wspominał już trener Kerr, Boogie od razu wystąpił w pierwszym składzie i na parkiecie spędził 15 minut. Być może dostałby więcej czasu gry, ale przekroczył limit fauli i musiał opuścić boisko. W swoje 15 minut Cousins zdobył 14 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty, trafiając na niezłej skuteczności (5/11 z gry, 3/4 za trzy), oraz notując jeden z najlepszych w drużynie wskaźników plus/minus na poziomie +21.

źródło:YouTube/House of Highlights

Poza tym, że Cousins dobrze zaprezentował się w debiucie, Warriors dosyć łatwo wygrali kolejny mecz. Po wyrównanej pierwszej połowie GSW przycisnęli w trzeciej kwarcie i wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali. Steph Curry zdobył 28 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty, Durant dołożył 24 punkty, 7 zbiórek i 5 asyst. Klay Thompson, podobnie jak Draymond Green, spudłował wszystkie cztery oddane rzuty z dystansu. Obaj mieli jednak najwyższy w drużynie wskaźnik plus/minus.

Dla Clippers nie był to łatwy mecz. Lou Williams nie zagrał z powodu kontuzji ścięgna udowego, a Danilo Gallinari zszedł z parkietu po ośmiu minutach z bólem pleców. W obliczu takich osłabień liderem punktowym był Tobias Harris – autor 28 punktów i 9 zbiórek. 24 punkty dorzucił debiutant, Shai Gilgeous-Alexander. Marcin Gortat rozegrał niecałe 14 minut, zdobywając 6 punktów i 5 zbiórek.


W dostępnej w Polsce stacji telewizyjnej z plusem w nazwie można było oglądać dziś mecz Spurs z Timberwolves. Trzeba przyznać, że włodarze stacji mieli nosa, bo spotkanie dostarczało emocji. Prowadzenie zmieniało się aż 28 razy, jednak ostatni raz zmieniło się już na 9 minut przed końcem, kiedy Spurs objęli przewagę, której już nie oddali. Było jednak blisko – gorący w końcówce Derrick Rose prawie odwrócił losy spotkania. W ciągu ostatniej minuty zdobył 6 punktów, jednak niestety spudłował bardzo karkołomny rzut za trzy na remis w ostatniej sekundzie, dobrze broniony przez Davisa Bertansa.

źródło:YouTube/DCKilla

W całym meczu Derrick Rose wchodząc z ławki rezerwowych zdobył 23 punkty i 6 asyst. Tyle samo punktów, tylko okraszonych 6 zbiórkami zdobył Karl-Anthony Towns. Dla Spurs natomiast 25 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty zdobył LaMarcus Aldridge, a kolejne 22 dorzucił Rudy Gay. DeMar DeRozan nie zagrał z powodu drobnego urazu kostki. To jednak nic, bo ławka Spurs jest nieoceniona – duet Belinelli-Bertans zdobył 30 punktów – Łotysz na dodatek miał najlpeszy w zespole wskaźnik plus/minus na poziomie +13.


Do ostatniego gwizdka emocje towarzyszyły także starciu Brooklyn Nets z Orlando Magic. Zespół z Florydy prowadził przez cały mecz – momentami nawet różnicą ponad 20 punktów. Na przestrzeni 3. i 4. kwarty jednak Nets stopniowo odrabiali straty, by po raz pierwszy od startu meczu wyjść na prowadzenie na 55 sekund przed końcem meczu za sprawą rzutu za trzy z faulem Spencera Dinwiddie. Kolejną trójkę władował D’Angelo Russell, oddano kilka wolnych i skończyło się dwupunktowym prowadzeniem Nets. Szansę na wyrównanie na 0,4 sekundy przed końcem miał Evan Fournier, ale spudłował floater.

źródło:YouTube/Braneezys

Wielki powrót z pewnością nie udałby się, gdyby nie D’Angelo Russell. Rozgrywający Nets zdobył dziś 40 punktów i 7 asyst, trafiając 8/12 za trzy. Bardzo dobre wrażenie zrobił tez wchodzący z ławki Spencer Dinwiddie, który zdobył 20 punktów, w tym wykorzystał kluczową akcję 3+1 dającą prowadzenie w końcówce. Dla Magic 23 punkty zdobył Aaron Gordon, a 16 punktów, 17 zbiórek i 6 asyst zanotował Nikola Vucevic.

źródło:YouTube/NBA


Podobnie jak Russell, dominujący mecz rozegrał także Kyrie Irving. Zamiast narzekać na młodszych kolegów sam wziął sprawy w swoje ręce i zdobył 38 punktów, 7 zbiórek oraz 11 asyst w starciu z Grizzlies. Starciu oczywiście wygranym.

źródło:YouTube/House of Highlights

Poza Irvingiem dobrze pokazał się też Matrcus Smart, który jako gracz pierwszej piątki zdobył 20 punktów (6/8 za trzy), 6 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty. 18 oczek dorzucił też Al Horford. Dla Memphis Jak zwykle siódme poty musiał wylewać Mike Conley, który zdobył dziś na marne 26 punktów i 4 asysty. 23 punkty dorzucił też młody Jaren Jackson Jr. Triple Double zaliczyłby Marc Gasol, gdyby trafił więcej niż 1/10 rzutów z gry – oprócz 4 punktów zaliczył też 11 zbiórek i 12 asyst.


Utah Jazz wygrali już szósty mecz z rzędu grając bez rozrywającego. Może to jest metoda? Cavaliers nie są może najbardziej wymagającym przeciwnikiem, ale wynik to wynik – Donovan Mitchell zdobył 24 punkty, a Rudy Gobrt zagrał mecz na 19 punktów, 15 zbiórek i 5 asyst. Dobrze zagrał też młody Royce O’Neale, autor 16 punktów, 11 zbiórek i 5 asyst. Dla Cavs 15 punktów i 10 zbiórek zdobył Ante Zizic – jeśli najlepszym graczem w meczu jest Ante Zizic, to może się to nie udać. Wyjątkowo nieskuteczny był Jordan Clarkson, który zdobył 13 punktów, trafiając zaledwie 4/13 z gry.

źródło:YouTube/Z.Highlights


Blake Griffin i jego pomocnicy z Pistons pokonali Miami Heat, prowadząc przez prawie cały mecz, z jednym tylko kryzysem w trzeciej kwarcie. Griffin zdobył 32 punkty, 11 zbiórek i 9 asyst – 22 punkty z ławki dodał tez Luke Kennard. Dla Heat najwięcej, bo 20 punktów (oraz 4 zbiórki i 8 asyst) zdobył rezerwowy Dwyane Wade. Flash nie był jednak w stanie samemu pociągnąć Heat do zwycięstwa.

źródło:YouTube/House of Highlights


Blazers dosyć wyraźnie wygrali z Pelicans. Damian Lillard zdobył 24 punkty, 5 zbiórek i 8 asyst, choć mógłby być trochę skuteczniejszy (2/9 za trzy). 20 punktów zdobyli te,z CJ McCollum oraz wchodzący z ławki Jake Layman. Dla Pelicans 27 oczek zdobył Anthony Davis.

Kopiuj link do schowka