Wypoczęci Knicks kontra zmęczeni Cavaliers. Czy Nowy Jork jest o krok od powrotu do finałów NBA?
Finał Konferencji Wschodniej zapowiada się jak starcie dwóch zupełnie różnych historii play-off. Z jednej strony są rozpędzeni, ale poturbowani fizycznie Cleveland Cavaliers, którzy za sobą mają już dwie wyczerpujące serie. Z drugiej — pewni siebie i wypoczęci New York Knicks, którzy przez postseason idą jak burza i coraz mocniej wierzą, że to może być ich rok.
Pierwszy mecz serii odbędzie się już we wtorek w Nowym Jorku.
Cavaliers: talent, doświadczenie i zmęczenie
Nie ma wątpliwości, że Cleveland ma argumenty, by wygrać Wschód. Duet Donovan Mitchell – James Harden potrafi przejąć kontrolę nad każdym spotkaniem, a kiedy Cavaliers trafiają seryjnie za trzy, są jedną z najbardziej niebezpiecznych drużyn ligi.
Ogromnym atutem pozostaje również defensywa pod koszem. Evan Mobley daje Cleveland mobilność i ochronę obręczy, a doświadczenie Jarretta Allena w walce na tablicach może mieć znaczenie przeciwko fizycznej grze Knicks.
Problem Cavaliers jest jednak bardzo prosty: przebieg play-offów kosztował ich mnóstwo energii. Cleveland rozegrało dwie bardzo długie serie i dopiero po siedmiu meczach wyeliminowało Toronto, a następnie Detroit. W ostatnich tygodniach zespół praktycznie nie miał czasu na regenerację, a intensywność narzucona przez Knicks może jeszcze bardziej obnażyć zmęczenie liderów.
Widać też momentami problemy z głębią składu. Gdy Mitchell odpoczywa, ofensywa Cavaliers często zwalnia, a rotacja ławki nie daje takiej stabilności.
Knicks: fizyczność, obrona i wielka forma Brunsona
New York Knicks wchodzą do finału konferencji w idealnym momencie. Szybko zakończone wcześniejsze serie dały drużynie czas na odpoczynek i przygotowanie taktyczne, co przy tak intensywnym stylu gry ma gigantyczne znaczenie.
Liderem pozostaje oczywiście Jalen Brunson. Rozgrywający Knicks gra bardzo dobre play-offy — kontroluje tempo, świetnie czyta obronę i regularnie zdobywa punkty w kluczowych momentach. Cleveland będzie miało ogromny problem z zatrzymaniem go w izolacjach i pick-and-rollach.
Atutem Knicks jest również fizyczność. Josh Hart, Mitchell Robinson i Karl Anthony Towns potrafią zamęczyć rywala walką o zbiórki i agresją w obronie. To szczególnie ważne przeciwko drużynie, która ma już w nogach czternaście meczów play-off.
Problemem Knicks może być natomiast skuteczność z dystansu. Jeśli Cleveland zamknie Brunsona i zmusi Nowy Jork do seryjnego rzucania za trzy, ofensywa gospodarzy może momentami wyglądać chaotycznie.
Klucz serii: zdrowie OG Anunoby’ego
Największy znak zapytania przed finałem dotyczy jednak OG Anunobiego. Jego status wciąż nie jest pewny, a potencjalna absencja może całkowicie zmienić obraz rywalizacji.
Kiedy Anunoby jest na parkiecie, Knicks stają się elitarną defensywą. To zawodnik stworzony do takich serii — potrafi bronić od pozycji 1 do 4, ograniczać najlepszych strzelców rywala i jednocześnie trafiać ważne rzuty z rogów boiska.
Przeciwko Cleveland jego obecność miałaby ogromne znaczenie przede wszystkim w kryciu Mitchella. Bez Anunoby’ego większy ciężar defensywny spadnie na Harta i Bridgesa, co może kosztować Knicks więcej energii po atakowanej stronie parkietu.
Jeśli jednak OG będzie zdrowy choćby w 80 procentach, przewaga defensywna Nowego Jorku może okazać się decydująca. Knicks mają wtedy odpowiednią długość, fizyczność i rotację, by męczyć obwodowych Cavaliers.
Typ na serię
Cleveland ma talent i doświadczenie, by urwać kilka spotkań, szczególnie jeśli Mitchell wejdzie na swój najwyższy poziom. Problem w tym, że zmęczenie po dwóch długich seriach może być z czasem coraz bardziej widoczne.
Knicks wyglądają dziś na drużynę bardziej kompletną, głębszą i lepiej przygotowaną fizycznie do długiej wojny.
Typ: New York Knicks wygrają serię 4–2
Autor: Łukasz Grabowski