Arkadiusz Miłoszewski: Niektórzy gracze Anwilu mnie zaskoczyli

Arkadiusz Miłoszewski: Niektórzy gracze Anwilu mnie zaskoczyli

Arkadiusz Miłoszewski: Niektórzy gracze Anwilu mnie zaskoczyli
Miłoszewski, Mazurczak / foto: Andrzej Romański / PLK

– Nie wiedziałem, że niektórzy zawodnicy Anwilu Włocławek potrafią tak twardo grać w obronie. Tego w wielu poprzednich meczach nie było widać. Nazwisk zawodników oczywiście nie podam, zachowam je dla siebie – mówi Arkadiusz Miłoszewski, trener ORLEN Zastalu Zielona Góra.

W meczu drużyn walczących o udział w fazie play-off lepszy Anwil Włocławek, który pokonał ORLEN Zastal Zielona Góra 79:70 (w pierwszym spotkania to Zastal wygrał różnicą 9 pkt). O losach tego spotkania zadecydowała druga kwarta, którą gospodarze wygrali 25:11, grając kapitalnie po obu stronach parkietu. Trener Arkadiusz Miłoszewski na konferencji prasowej był pod wrażeniem gry defensywnej niektórych graczy. Ci go wręcz zaskoczyli swoją aktywnością i agresywnością.

Które miejsce na koniec rundy zasadniczej zajmie ORLEN Zastal Zielona Góra?
217 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • 1-6
  • 7-10
  • 11 i niższe
  • 1-6
    23 głosów
  • 7-10
    166 głosów
  • 11 i niższe
    28 głosów
Wczytywanie…

Nie wiedziałem, że niektórzy zawodnicy Anwilu Włocławek potrafią tak twardo grać w obronie. Tego w trakcie sezonu nie było widać. Nazwisk zawodników oczywiście nie podam, zachowam je dla siebie. Myślę, że spostrzegawczy obserwatorzy wiedzą, kogo mam na myśli. Za to gratulacje, bo zespół był dobrze nastawiony. Było widać dużą determinację u zawodników – przyznał.

Dziennikarz Marek Szubski próbował ustalić nazwiska tych graczy, ale trener Zastalu był nieugięty w tej kwestii.

– Nie ma to szans. Niech pan sam dokładnie przeanalizuje mecze Anwilu Włocławek – odpowiedział z uśmiechem na twarzy.

Myślę, że kibice Anwilu chcieliby oglądać tak grający zespół jak w pierwszej połowie przez cały sezon. Rewelacyjna obrona, duża agresja w ataku – dodał po chwili.

Trener Miłoszewski nie ukrywa, że jego zawodnicy przespali drugą kwartę, w której popełnili mnóstwo prostych błędów. Tracili piłki, nie trafiali, na dodatek popełnili sporo przewinień (aż 29 w całym meczu), które skutkowały rzutami wolnymi. Później ambitnie grający Zastal wrócił do meczu, ale w końcówce znów zabrakło dobrych decyzji.

Przespaliśmy drugą kwartę, która zrobiła dużą różnicę. Pozytywem jest to, że nie poddaliśmy się i wróciliśmy do rywalizacji. Budujące jest to, że nie daliśmy się stłamsić do samego końca. Widać, że zespołowi zależy na tym, by coś osiągnąć w tym sezonie – zaznaczył.

Słabo po raz kolejny spisali się środkowi. Tercet Sulima-Fayne-Wilson miał łącznie zaledwie 4 punkty, 6 zbiórek i 7 przewinień. Zastal potrzebuje ich dobrej gry, jeśli chce przystąpić do rywalizacji w fazie play-off.

Zielonogórzanie mają bilans 14:13. Przed nimi następujące mecze: Miasto Szkła (w), Śląsk (d) i Dziki (d).