1) Milwaukee Bucks – liczy się tylko mistrzostwo

22/10/2019
fot. Wikimedia

W zeszłym roku Milwaukee zdominowało ligę, wygrywając najwięcej meczów w lidze i zgarniając większość nagród. W playoffach jednak padli ofiarą cyborga Kawhi. Na starcie nowego sezonu sprawa jest prosta – mistrzostwo albo nic.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Bucks w zeszłym sezonie nagle z utalentowanej ekipy urośli do rangi jednego z głównych kandydatów do mistrzostwa. W pierwszym sezonie w nowej odsłonie się nie udało. Czy drugi będzie lepszy? I przede wszystkim, czy Giannis ma wystarczające wsparcie w Wisconsin?

Pierwsza piątka

Eric Bledsoe, Wesley Matthews, Khris Middleton, Giannis Antetokounmpo, Brook Lopez. Tak najprawdopodobniej wychodzić będzie Milwaukee w tym sezonie. Wielkich zmian nie ma – Wesley Matthews zastąpi Malcolma Brogdona i to z pewnością jest regres na pozycji numer dwa. Wesley w ostatnim czasie stał się bardzo chimerycznym graczem i z pewnością będą zdarzać się wieczory w których w ataku będzie bezproduktywny. O Ericu Bledsoe więcej poniżej, na sezon regularny to znakomity rozgrywający dla tej drużyny. Khris Middleton – jemu trzeba się będzie przyglądać, bo może być kluczem dla sukcesu lub porażki tej drużyny – na mundialu wyglądał bardzo słabo, a przypomnijmy, że teraz to gracz na maksymalnym kontrakcie, więc wymagania względem jego osoby maksymalnie wzrosły. Giannis znów zdemoluje jakieś 99% tej ligi, zmuszając nas do zastanowienia, co ten chłopak jeszcze potrafi. I na koniec Splash Mountain, nowoczesny center, zadaniowiec niemal idealny, którego styl gry jest jedną z podstaw sukcesu tej drużyny.

Ławka Rezerwowych

Rezerwy Bucks naprawdę mogą się podobać i nie bądźmy zaskoczeni, jeśli ta ławka będzie jedną z najlepszych w całej lidze. Olbrzymim wzmocnieniem jest Kyle Korver – rozciąganie gry, chemia z trenerem Budenholzerem i rzutowe nauki dla Giannisa. Nieoceniony transfer. Ciekawy będzie Dragan Bender, który w normalnej organizacji i przy niskich oczekiwaniach może coś pokazać. Robin Lopez doda defensywnej mocy Kozłom, a i trójki rzucał w preseason. Ponadto został George Hill, potencjał maja DiVincenzo i Brown, jest drugi Antetokounmpo, Ilyasova też coś dorzuci zawsze, chociaż on będzie pierwszym do wymiany ze względu na kontrakt.

Trener

Tutaj widzę spory problem, choć wiem, że bardzo niewielu się ze mną zgodzi. Mike Budenholzer jest znakomitym trenerem, to fakt. Ale Mike Budenholzer za wolno, lub wcale nie reaguje na wydarzenia na parkiecie. Bud tworzy znakomite systemy gry, całościowo to wygląda pięknie, wyciąga to, co najlepsze z wielu zawodników, ale kiedy przychodzi do playoffów, to jego zespoły nie potrafią zaskoczyć – grają to samo co wcześniej, na co przeciwnicy się przygotowali. Budenholzer nigdy nie wyskoczy z czymś niekonwencjonalnym typu box and one, które zagrali Raptors w finale. W zeszłym roku kiedy Nurse znalazł sposób na Bucks, z 2-0 w finale konferencji zrobiło się 2-4. Hawks z 60 zwycięstwami w sezonie regularnym przegrali do zera z LeBronem w 2015 roku. Mike nigdy nie wygrał spotkania, w którym był zagrożony odpadnięciem.

Jeszcze raz powiem, to świetny trener, ale kiedy ktoś znajdzie odpowiedź na jego plan A, to brakuje mu sensownego planu B, kontry która zaskoczy przeciwnika i da jego drużynie przewagę. Często takie rzeczy decydują o wygraniu tytułu, a u niego do tej pory tego nie widziałem. W sezonie, w którym liczy się tylko mistrzostwo, trzeba będzie się tego nauczyć.

Niepowetowana strata

Jon Horst twierdzi, że za Milwaukee znakomite offseason. Nie dajcie się zwieźć – Bucks podjęli bardzo złą decyzję tego lata, która była następstwem wielkiego, marcowego błędu. Wtedy właśnie zaoferowali wysoki, długoletni kontrakt Ericowi Bledsoe. Dlaczego?

Kieszonkowy LeBron bowiem zawodzi. Jasne, statystycznie jest dobrze, w sezonie regularnym imponuje, dostał nawet powołanie do All-Defensive Team. W playoffs jednak drugi rok z rzędu został skompromitowany. W 2018 roku Terry Rozier się po nim przejechał, w 2019 roku w serii z Raptors zagrał jeden niezły (i to tylko niezły) mecz. Eric fajny koszykarz naprawdę, ale gdy przychodzi do grania o stawkę, to go nie ma. Czy w wieku 30 lat to się zmieni? Wątpliwe.

Z drugiej strony mamy Brogdona. Młodego, wciąż rozwijającego się gracza i solidnego obrońcę. Niezwykle inteligentnego zawodnik, szalenie efektywny (członek klubu 50-40-90), który zachowuje chłodną głowę nawet w trudnych momentach, czego dowodem była bardzo dobra seria z Raptors w jego wykonaniu.

Kogo wolelibyście widzieć obok Giannisa? I kto byłby lepszym uzupełnieniem dla Greka? Młody strzelec, przed którym jeszcze spore pole do popisu, czy zawodnik, który u szczytu swoich talentów dwukrotnie zawodził w kluczowych momentach i raczej wielkim strzelcem już nie zostanie? Jak w obliczu potencjalnej kolejnej wpadki Erica chcemy przekonać Antka, żeby został w Wisconsin?

Źródło: Youtube.com/Milwaukee Bucks

Jak dużo lepszy może być ktoś najlepszy w całej lidze?

Giannis w ubiegłych rozgrywkach dominował ligę na poziomie, który ostatnim razem widzieliśmy w wykonaniu Shaqa w jego najlepszych latach. Problem dla NBA jest taki, że Giannis ma dopiero 25 lat, a zatem teoretycznie najlepsze dopiero przed nim. Patrząc na to jak ten chłopak pracuje, tego lata z pewnością wróci jeszcze lepszy. Jak bardzo? Gdzie leży szczyt możliwości tego sympatycznego MVP ligi?

Sam Antek twierdzi, że widzieliśmy dopiero 60% jego możliwości. To z całą pewnością przesada, lecz wcale nie tak duża jak zwykle przy podobnych deklaracjach. Rozkładając grę na czynniki pierwsze wciąż bowiem widać spore pole do poprawy.

Pierwszy na myśl przychodzi rzut. Tutaj z pomocą ściągnięto Korvera – panowie trenowali razem w lecie i jeśli jaracie się tym, ze Ben Simmons zaczyna rzucać, poczekajcie bo coś mi mów, że to Giannis zaliczy większy progres w tej kwestii.

Oprócz rzutu, Giannis z pewnością powinien popracować nad przeglądem parkietu. Jeśli lepiej będzie czytał obronę rywali, szybciej reagował na podwojenia może być siłą na którą nikt nie będzie umiał znaleźć odpowiedzi, bo jej po prostu nie będzie. I choć wiemy wszyscy jak wielkie kroki potrafi robić Giannis, to czy w jedne wakacje będzie w stanie pokonać dystans wystarczający do pierwszego pierścienia w karierze?

Źródło: Youtube.com/NBA

Czy są gotowi na Sixers?

Jeśli Bucks chcą zagrać w finale, droga będzie prowadzić przez Sixers. Z całym szacunkiem dla reszty wschodu, te dwa zespoły rozstrzygną, kto stanie do bezpośredniej walki o tytuł. A zatem w kontekście Milwaukee główne pytanie brzmi: Czy są gotowi na Sixers?

Na papierze niestety wygląda to nieprzekonująco. Sixers mają różnych obrońców, gotowych spowalniać Giannisa (welcome Al Horford), mają długich, wysokich zawodników, którzy dadzą się we znaki Grekowi. Bucks natomiast średnio mają obrońcę na Joela Embiida (chyba, że chcemy wierzyć, że szkód w 7-meczowej serii narobi mu Robin Lopez). Dodając do tego potencjalne problemy, jakie lubi sprawiać swoim drużynom Eric Bledsoe w playoffach i Khrisa Middletona, który sam sobie wykreuje co najwyżej średniej jakości posiadanie, Szóstki na starcie sezonu wydają się mieć więcej argumentów w bezpośrednim starciu. Pamiętajmy jednak, że te przewidywania można równie dobrze wyrzucić do kosza, kiedy Antek po prostu weźmie piłkę i wygra z Sixers tak jak to zrobił Kawhi. Miejmy nadzieję, że w równie dramatyczny sposób.

Źródło: Youtube.com/Milwaukee Bucks

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Kopiuj link do schowka