Shaq Buchanan: Presja nie przerosła zespołu
– Nasz wynik to ogromne rozczarowanie. Myślę, że gdybym dołączył wcześniej i miał więcej czasu, by zżyć się z ekipą, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Jestem otwarty na dalszą grę w Polsce – mówi Shaq Buchanan, zawodnik Anwilu Włocławek w sezonie 2025/2026.
Karol Wasiek: Jak oceniasz pobyt we Włocławku?
Shaq Buchanan, zawodnik Anwilu Włocławek w sezonie 2025/2026: Świetnie wspominam czas we Włocławku. To było kapitalne doświadczenie, a ludzie – jeszcze lepsi. Przyjęli mnie z otwartymi ramionami. Czy spełniliśmy oczekiwania? Nie. Chcieliśmy być w play-offach, mocno się staraliśmy, ale nie wyszło nam. Zabrakło niewiele.
Końcówka sezonu była niełatwą pigułką do przełknięcia dla wszystkich, zwłaszcza dla kibiców. Mieliście wielkie ambicje, a nawet nie zagraliście w fazie play-off. Co dokładnie zawiodło w tych kluczowych momentach? Czy presja przerosła zespół, a może problem leżał w chemii między zawodnikami?
Nie uważam, żeby presja przygniotła i przerosła zespół. Jako drużyna cały czas docieraliśmy się. Nie mogło zbyt zresztą inaczej, gdy aż czterech zawodników dołączyło w trakcie sezonu. Chemia w drużynie zawsze jest jednym z kluczowych czynników. Myślę, że gdybym dołączył wcześniej i miał więcej czasu, by zżyć się z ekipą, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej.
-
Tak
-
Nie
-
Tak89 głosów
-
Nie45 głosów
Jak opisałbyś współpracę z trenerem Ginzburgiem? Czy czułeś, że jego system pozwalał ci w pełni pokazać swój potencjał, a może musiałeś poświęcić własny styl gry na rzecz jego wizji taktycznej?
Trener wykonał solidną pracę. Doceniam go, bo dał mi szansę przyjazdu do Polski, kiedy nie miałem klubu. Jego system zdecydowanie pozwolił mi pokazać, co potrafię. Uważam, że mogłem pokazać się z nieco lepszej strony, ale to leży po mojej stronie, a nie po stronie trenera Ginzburga.
Jak w ogóle trafiłeś do Anwilu Włocławek? Dlaczego opuściłeś Izrael?
Rozgrywałem swój drugi sezon w Izraelu. To świetne miejsce, pomijając toczącą się tam wojnę. Punktem zwrotnym był moment, w którym nikt nie wiedział, kiedy to wszystko się skończy, a moja rodzina bardzo się o mnie martwiła. Nie mogłem martwić się o własne bezpieczeństwo, mając z tyłu głowy stres bliskich – to zbyt duże obciążenie w trakcie sezonu. Wtedy zadzwonił Anwil. Szybko się dogadaliśmy, ustalając warunki współpracy. Jestem wdzięczny klubowi za pomoc w trudnym momencie.
Nie ukrywam, że jeden aspekt zapamiętam na długo.
Który?
Fani Anwilu są świetni. Strasznie żałuję, że nie mogliśmy wejść dla nich do play-offów. Uwielbiam tę energię – ona sprawiała, że jako zawodnicy wchodziliśmy na wyższy poziom. Gram za granicą od czterech lat, widziałem kibiców wielkich europejskich klubów i mogę z pełną świadomością powiedzieć, że fani Anwilu są na topowym poziomie.
Celebrowałem każdą chwilę. Zrobiłem mnóstwo zdjęć i rozdałem całą masę autografów – to był mój sposób na okazanie wdzięczności ludziom i wszystkim kibicom Anwilu.
Jest szansa, że za kilka miesięcy wrócisz do Polski?
Nie wiem jeszcze, co przyniesie przyszłość, ale… jestem otwarty na rozegranie całego sezonu w Polsce, jeśli pojawi się odpowiednia okazja.
