Mindaugas Kacinas: Mamy nóż na gardle
– Mamy świadomość, że nasza gra nie wygląda najlepiej. Nieważne, kto zagra i ile minut dostanie – każda sekunda będzie na wagę złota. Musimy dać z siebie wszystko, bo mamy nóż na gardle. Trzeba to zrobić – mówi Mindaugas Kacinas, zawodnik Energi Trefla Sopot.
Karol Wasiek: Jak oceniasz mecz nr 3 w serii Dziki – Trefl?
Mindaugas Kacinas, zawodnik Energi Trefla Sopot: Cóż, powiem tak – początek meczu był najistotniejszy. Ten fragment przespaliśmy, straciliśmy sporo piłek, mieliśmy za dużo strat, nie trafialiśmy rzutów. Zabrakło nam koncentracji. A wiesz jak to jest w play-offach – gdy musisz gonić wynik od samego początku, zawsze jest niezwykle trudno wrócić do meczu.
Czy nie masz takiego wrażenia, że gra Trefla w tej serii przypomina jazdę rollercoasterem? Raz bardzo dobrze, a później bardzo źle.
Tak bywa, to jest koszykówka. Czasami wszystko wychodzi, czasami nie. Jedyne, co możemy zrobić, to dawać z siebie wszystko na boisku. Zawsze staramy się grać na maksa, nawet jeśli czasami nie wszystko wychodzi. Taki już jest ten sport.
-
Tak
-
Nie
-
Tak1 głos
-
Nie1 głos
Jakie elementy koszykarskiego rzemiosła są kluczowe w tej serii? Na czym musicie się skupić?
Myślę, że o wszystkim zadecydują małe detale. Przede wszystkim musimy wyeliminować straty. Dziki to świetny zespół, który błyskawicznie wykorzystuje każdy nasz błąd, zamieniając go na łatwe punkty z kontry. Nie możemy trafić piłek, gdy gramy w ataku pozycyjnym, bo rywale są w tym elemencie naprawdę niebezpieczni.
Jak ważna jest w tej serii agresywność w defensywie i fizyczność?
To są play-offy. Nieważne, w jakiej lidze grasz – faza post-season jest zawsze najbardziej fizyczna. Musisz twardo grać w każdym meczu, rzucać się na każdą bezpańską piłkę, walczyć o każdą zbiórkę. To jest kwintesencja play-off. Dla nas kluczowe jest to, żeby być fizycznymi nie przez 20 czy 30 minut, ale przez pełne 40.
Jak oceniasz grę Dzików jako zespołu?
Zdobyli mnóstwo punktów po naszych stratach. To jest ich mocna strona. Musimy to ograniczyć, bo kiedy oni dostają łatwe punkty, rośnie im pewność siebie, a nasze głowy opadają, bo tracimy dwie-trzy piłki z rzędu. Jeśli to naprawimy, to rosną nasze szanse na końcowy triumf.
Widziałem podczas meczu, że Dziki cały czas próbują cię atakować w obronie. Czujesz to na parkiecie?
Jest okej, to normalne. Jeśli chcą to robić, proszę bardzo. Moim zadaniem jest bronić najlepiej, jak potrafię. Oczywiście było ciężko, bo od razu złapałem kilka szybkich przewinień. Na początku meczu utrudniło mi to grę, ale w drugiej połowie, myślę, że złapałem rytm i było już dobrze.
Jak się czujesz fizycznie? Przed play-off miałeś problemy ze zdrowiem.
Jest ok. Zawsze pod koniec sezonu jest trochę trudniej, nie zawsze czujesz się w 100 procentach sprawny, ale zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Trefl to świetna organizacja, która dba o zawodników.
Kolejny mecz to mecz z cyklu: “do or die” – mecz o wszystko. Jakie to uczucie?
Każda akcja ma znaczenie. To jest właśnie koszykówka. Liczy się każdy detal. Nieważne, kto gra i ile minut dostaje – każda sekunda jest na wagę złota. Musisz dać z siebie wszystko, bo mamy nóż na gardle. Trzeba to zrobić.
Czy znasz smak takich meczów?
Tak, oczywiście. Grałem takie mecze na Litwie, więc to dla mnie nic nowego.
Jakie to uczucie?
Czujesz specyficzne napięcie, taką lekką ekscytację. Nie mogę się już doczekać, kiedy wyjdę na boisko. Szczególnie po porażce czujesz, że chcesz natychmiast wrócić do gry i poprawić to, co nie wyszło.
