Luke Barrett: Dalsza gra w Arce ma sens

Luke Barrett: Dalsza gra w Arce ma sens

Luke Barrett: Dalsza gra w Arce ma sens
Milan Barbitch / foto: Wojciech Figurski

– Jeśli wrócę do Polski, to w grę wchodzi tylko AMW Arka. Uważam, że powrót do Gdyni ma sens. Czuję, że nabrałem tu mnóstwo pewności siebie. Trener umiał mnie wykorzystać, dał rolę, w której czułem się komfortowo. To bardzo dobre miejsce do grania – mówi Luke Barrett.

Karol Wasiek: Jakie emocje towarzyszą ci po przegranym meczu o brąz z Dzikami Warszawa?

Luke Barrett: Zacznę od tego, że jestem dumny z naszej drużyny, że zaszliśmy tak daleko. Myślę, że niewiele osób spodziewało się, że tu będziemy, ale trzymaliśmy się razem przez cały sezon. Uważam, że byliśmy wystarczająco dobrzy, żeby dowieźć to do końca i zdobyć brązowy medal. Porażka zawsze jest rozczarowaniem. Myślę, że mogliśmy kilka rzeczy zrobić po prostu lepiej. Mam duże pretensje do siebie, bo powinienem zagrać dużo lepiej. Popełniłem sporo błędów i spada na mnie odpowiedzialność za tę porażkę.

Czy Luke Barrett zostanie w AMW Arce Gdynia na sezon 2026/2027?
24 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    18 głosów
  • Nie
    6 głosów
Wczytywanie…

Do tego meczu przystąpiliście bez Milana Barbitcha i Mike’a Okauru. Duże ubytki

Tak, to prawda, ale myślę, że po to trenowaliśmy cały sezon, by być kondycyjnie gotowym na takie mecze. Nie sądzę, żeby ktoś był zmęczony. Po prostu popełniliśmy kilka prostych błędów. Dziki to dobry zespół, ale uważam, że byli w naszym zasięgu.

Jak oceniasz debiutancki sezon w Europie w swoim wykonaniu?

Był świetny. Jestem bardzo wdzięczny Arce. To było dla mnie idealne miejsce, bo pozwolili mi się naprawdę rozwinąć. Pozwolili mi grać i popełniać błędy na wczesnym etapie sezonu. W zespole było mnóstwo koszykarskiego IQ – mądrzy trenerzy i zawodnicy. Wiele mnie nauczyli i czuję, że w ostatnich miesiącach przyswoiłem mnóstwo informacji. Nie ma co ukrywać, że koszykówka w Europie to zupełnie inna gra niż ta w NCAA.

Początek nie był jednak zbyt udany. Popełniałeś sporo błędów.

Tak, to prawda. Myślę, że po prostu nie byłem jeszcze wystarczająco dobry, by być tam, gdzie chciałem. Uczyłem się wielu rzeczy naraz i popełniałem zbyt wiele błędów, głównie w obronie. Mogę zdradzić, że z tym zmagałem się przez całą moją karierę w NCAA.

Mówiłeś, że gra w NCAA znacząco różni się od stylu preferowanego w Europie. Jak w takim razie wyglądało dopasowanie do nowego stylu?

To był trudny proces, bo byłem bardzo przyzwyczajony do gry w moim zespole uniwersyteckim. Czułem się tam niesamowicie komfortowo. W Europie gra jest inna. Jest dużo więcej utalentowanych graczy. Zauważyłem, że zawodnicy są dużo bardziej wszechstronni. Jest lepsze rzucanie i jest o wiele więcej rzeczy, o których musisz myśleć na boisku. Musiałem nauczyć się lepiej i szybciej myśleć na boisku. Trenerzy mi bardzo pomogli. Szacunek też dla Kamila Łączyńskiego, bardzo mi w tym pomógł w tym procesie.

Czego nauczyłeś się przez ten sezon jako rookie?

Myślę, że przede wszystkim muszę nauczyć się lepiej czytać grę na boisku. Być mądrzejszym. Czasami wpadasz w taki tryb polegania wyłącznie na czystych umiejętnościach i grasz odrobinę za szybko. Bez pełnej kontroli. To muszę zmienić i bardziej czytać grę.

W fazie play-off wrzuciłeś dużo wyższy bieg, grając znacznie lepiej niż w fazie zasadniczej. W wielu meczach twoja gra była imponująca.

Dziękuję. Pod koniec sezonu trener i koledzy z drużyny dali mi mnóstwo pewności siebie w ataku. Mówili, żebym po prostu był agresywny. Często w mojej koszykarskiej karierze bywało tak, że ludzie musieli mi mówić, żebym rzucał i był bardziej agresywny. A to chyba pierwszy raz od bardzo dawna, kiedy nikt nie musiał mi o tym przypominać. Doskonale wiedziałem, że taka jest moja rola i że muszę zdobywać punkty. Postawili mnie w sytuacji, w której mogłem grać tak, jak chciałem, i to była niesamowita frajda.

W grze jeden na jeden czujesz się najlepiej?

Tak. Miałem możliwość oddawania innych rzutów, których nie mogłem oddawać na studiach. Mam na myśli rzucanie za trzy czy step-backi. Przez całą moją karierę w college’u nie mogłem rzucać w ten sposób. W Arce miałem na to zgodę, co przyniosło efekty w najważniejszej części sezonu.

Na przestrzeni całego sezonu znacząco poprawiłeś rzut za 3 punkty.

Tak, ale to tylko i wyłącznie efekt tego, że trener pozwolił mi grać mimo błędów. Ciągle zachęcał mnie do rzucania. Angażował mnie w grę i ustawiał pode mnie zagrywki. To naprawdę buduje pewność siebie.

Myślę, że zrobiłeś też spory progres pod kątem fizycznym.

Tak. Hubert Śledziński wykonał świetną pracę. Jest absolutnie najlepszym trenerem przygotowania motorycznego, z jakim kiedykolwiek współpracowałem. Zarówno jako fachowiec, jak i człowiek. Utrzymał nas w takim zdrowiu przez cały rok. Mój sezon koszykarski zazwyczaj kończył się w marcu. Więc to, że mogłem grać na pełnych obrotach aż do czerwca, to w 100% zasługa Huberta i Mantasa, że utrzymali nas w takiej świeżości.

To był bardzo długi i wyczerpujący mentalnie sezon. Dobrze będzie w końcu odpocząć. Zresetować się. Myślę, że jestem gotowy na…

Kolejny sezon w Arce?

Rozmawiałem z władzami klubu. To byłoby dla mnie świetne miejsce, żeby wrócić i dalej robić postępy. Czuję się tu bardzo komfortowo. Szczerze? Nie chciałbym iść nigdzie indziej. Mogę obiecać, że jeśli wrócę do Polski, to w grę wchodzi tylko AMW Arka Gdynia.

A inny kierunek w Europie?

Szczerze mówiąc, jeszcze o tym w ogóle nie myślałem. Po 10 miesiącach bycia tutaj muszę pojechać do domu i to przemyśleć, ale uważam, że powrót do Arki ma sens. Czuję, że nabrałem tu mnóstwo pewności siebie. Trener umiał mnie wykorzystać, dał rolę, w której czułem się dobrze. Też podoba mi się fakt, że klub myśli o kontynuacji w składzie i w sztabie szkoleniowym. Uważam, że Arka to bardzo dobre miejsce do grania.

Na koniec wątek poza koszykarski. Pokazałeś w tym sezonie też inne talenty: muzyczno-taneczne!

Tak, to moje hobby. Lubię to robić w wolnym czasie, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że przyjadę tu grać w kosza, a oni od razu poproszą mnie o takie coś. To był dla mnie zaszczyt. Miałem z tego mega frajdę. Na pewno będę to kontynuował.