Jacek Winnicki: Zabrakło nam niewiele
– Mecz był wyrównany, pełen walki i energii: koszykówka w najlepszym wydaniu. Głęboko wierzymy, że we Wrocławiu przy pełnej hali i z ogromnym wsparciem naszych kibiców, rozstrzygniemy tę serię na swoją korzyść – mówi Jacek Winnicki, trener WKS Śląsk Wrocław.
Co za emocje w serii AMW Arka Gdynia – WKS Śląsk Wrocław. W meczu nr 4 18-krotni mistrzowie Polski mieli już 15-punktową zaliczkę w drugiej kwarcie, ale roztrwonili ją w kluczowych fragmentach. Ambitnie grający gospodarze, którzy do przerwy mieli 0/13 za 3 pkt, rzucili się w pogoń, doprowadzając najpierw do wyrównania, a później sami obejmując prowadzenie.
Rzut na zwycięstwo w regulaminowym czasie miał Jakub Nizioł, ale spudłował. W dogrywce więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy ostatecznie wygrali 86:84.
Choć… o końcowym wyniku zadecydowała dopiero wizyta sędziów w systemie IRS. Arbitrzy sprawdzali, czy rzut Angela Nuneza był w czasie. Reprezentant Dominikany trafił, ale za późno wypuścił piłkę z rąk. Zabrakło naprawdę bardzo niewiele.
-
AMW Arka
-
Śląsk
-
AMW Arka42 głosów
-
Śląsk43 głosów
– Byliśmy świadkami meczu na bardzo wysokim poziomie. Niestety, zabrakło nam jednej dziesiątej sekundy, aby już w środę zapewnić sobie awans do półfinału. Mecz był wyrównany, pełen walki i energii: koszykówka w najlepszym wydaniu. Choć minimalnie zabrakło nam szczęścia, głęboko wierzymy, że we Wrocławiu przy pełnej hali i z ogromnym wsparciem naszych kibiców, rozstrzygniemy tę serię na swoją korzyść i awansujemy do półfinału – powiedział Jacek Winnicki, trener Śląska Wrocław.
Wrocławianie w tym meczu mieli problemy ze skutecznością z dystansu (5/24 za 3). Na dodatek Kadre Gray, lider zespołu, musiał przedwcześnie opuścić boisko z powodu pięciu przewinień.
– Zbudowaliśmy sobie przewagę, ale niestety ją roztrwoniliśmy – takie właśnie są play-offy – zauważa Jakub Nizioł, który po raz kolejny był najlepszym strzelcem wrocławskiego zespołu (20 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst).
Kapitan Śląska wierzy jednak w końcowy triumf swojego zespołu.
– Gratulacje dla drużyny z Gdyni, ponieważ byli już w sytuacji 0:2, a doprowadzili do wyrównania w serii. Teraz wracamy do Wrocławia i jesteśmy pewni swego. Wierzymy, że piąty, decydujący mecz dostarczy wszystkim kibicom równie wielkich emocji – podkreśla.
Faworytem meczu nr 5 są wrocławianie, ale Arka pokazała w tej serii, że potrafi rywalizować jak równy z równym z wyżej notowanym zespołem.