Jason Kidd – trener zamordysta?

31/03/2018
Jason Kidd

Jason Kidd w tym sezonie stracił pracę w Milwaukee Bucks. Oficjalnie? Bilans i gra zespołu były poniżej oczekiwań. Nieoficjalnie jednak pojawiają się doniesienia na temat jego fatalnych kontaktów z drużyną.

Bucks bez wątpienia mają jeden z najbardziej utalentowanych młodych zespołów w lidze. Kidd jednak nie potrafił w pełni wykorzystywać potencjału swojego składu. W związku ze słabą grą w obronie i niewłaściwą rotacją zawodnikami, w Milwaukee nie było widać progresu, który mógłby napawać optymizmem. Jak się jednak okazuje problem był znacznie bardziej głębszy.

Sponsor serwisu

Według informacji, które pojawiły się ostatnio w amerykańskiej prasie, Kidd regularnie obwiniał swoich graczy o wszystkie porażki i błędy w trakcie sezonu. Jak podaje źródło bliskie organizacji Bucks:

„To było ciągle to samo: Hej, to wina graczy. Nie robią tego, nie robią tamtego, są zbyt młodzi.”

Innym zarzutem w stosunku do trenera były nagłe i zaskakujące zmiany zdania. Przykładem miał być Michael Carter-Williams, którego Jason sobie upatrzył i bardzo chciał pozyskać. Jednak kiedy do tego doszło Kidd miał po krótkim czasie zmienić zdanie i dążyć do wymiany rozgrywającego.

Co ciekawsze, Jason pytany o najważniejszą lekcję jakiej się nauczył podczas swojej trenerskiej kariery uznaje cierpliwość.

„Jako zawodnik, zawsze czułem, że mogę rozwiązać sam jakiś problem. Jako trener, jest tyle elementów na które trzeba zwrócić uwagę, to uczy cierpliwości.”

Najmocniejszym jednak argumentem przeciwko Jasonowi był jego sposób prowadzenia drużyny. Stara szkoła oparta na maksymalnym poświęceniu, niezwykle wymagające podejście i ciężkie treningi. W obecnej erze, rzadko taki styl zdaje egzamin. Sam J-Kidd nie ma sobie nic do zarzucenia w tej kwestii:

„Kiedy uczysz się wygrywać, to zawsze będzie bolesne.”

„Powiedziałem to chłopakom. Pokazałem im kawałek metalu, który mam w biodrze. Pieniądze, sława, wszystkie te rzeczy, które pojawiają się wraz z sukcesem są świetne. Ale wygrywanie wymaga trochę bólu.”

„Nie ma nic złego w pracowaniu. Jeśli chcesz być wielki, musisz pracować. Jeśli chcesz być dobry, musisz pracować. Jeśli chcesz być średni, albo słaby – wtedy nie musisz.”

Źródła związane z drużyną podkreślają, że Kidd sam pracował jak szalony i wymagał tego od swoich podopiecznych.

„Jason trochę mocno naciskał zawodników. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby chociaż stały za tym wyniki.”

Co więcej według jednego ze źródeł, Kidd miał złamać złotą zasadę w środowisku i zorganizować trening po meczu back-to-back.

Jason oczywiście temu zaprzeczył, twierdząc, że tylko raz zorganizował nieprzewidziany trening, opóźniając tym samym świąteczną przerwę graczom:

„Niektórzy nie byli zadowoleni, bo planowali wyjechać następnego ranka. Ale na koniec dnia – to jest twoja praca.”

Kidd nie uważa, żeby uważał zbyt archaicznych metod:

„Ludzie mówią, że jestem ze starej szkoły, a tu nie chodzi o to. Po prostu to jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Myślę, że trochę utraciliśmy to, kiedy nadeszła nowa generacja pod tytułem: każdy dostaje pierścień.”

Ostatecznie jednak Jason przyznaje, że to możliwe, że stracił wpływ na szatnię zespołu:

„Może i straciłem szatnię. Może stracili zaufanie do moich sposobów, czy to zawodnicy, czy właściciele, czy zarząd. Ale nigdy nie usłyszałem czegoś takiego.”

Kidd jest przekonany, że jego metody są odpowiednie i nie ma w nich ani krzty przesady. Z drugiej strony, czasy się zmieniają i obecnie nacisk kładzie się na równowagę i pozostawanie w zdrowiu, a nie ciężki, wyczerpujący trening. Jak było naprawdę? Czy Jason zajeżdża swoich graczy? Tego pewnie dowiemy się dopiero, kiedy obejmie nowy zespół.

Niezależnie od trenerskich porażek, jego zawodniczych sukcesów nikt mu nie zabierze:

Kopiuj link do schowka