Zbliża się Trade Deadline – kto może zostać przetransferowany? cz.1

12/01/2019
Enes Kanter Nikola Vucevic Trade Deadline fot. Anthony J. Causi

Co przyniesie trade deadline? Spróbujmy przeanalizować, jakie wymiany może przynieść sezon zimowy w NBA.

Połowa sezonu minęła – to oznacza, że większość drużyn wie już mniej więcej na czym stoi, jakie są ich możliwości, oraz czego brakuje im do osiągnięcia sukcesu. Dlatego właśnie tak kluczowy jest okres trade deadline – już 7. lutego NBA odbiera zespołom możliwość przeprowadzania wymian. Tego dnia Adrian Wojnarowski i jemu podobni informatorzy mają ręce pełne roboty – zawsze dochodzi do sporej liczby wymian. Nie zawsze jednak w grę wchodzą duże nazwiska – największych graczy lepiej jest pozyskać latem, tak żeby dać sobie czas na zbudowanie wokół nich drużyny. Czasem wymienia się gwiazdy z drugiego ligowego szeregu – w ubiegłym roku największą gwiazdą trade deadline okazał się być Isaiah Thomas. Czy tym razem są szanse na to, by gracze dużego formatu zmienili kluby? Popatrzmy na kilku zawodników pojawiających się na przestrzeni sezonu w plotkach – obok nazwisk procentowe szanse na transfer w trade deadline (na podstawie niezbyt zaawansowanej analizy pod tytułem – jak mi się wydaje).

Anthony Davis (2%)

Już od dłuższego czasu mówi się o tym, że może nie zgodzić się na przedłużenie kontraktu z Pelicans i odejść gdzieś za rok. Teoretycznie więc Pelicans mogliby handlować Davisem już teraz, żeby dostać coś w zamian, nie oferując tylko pół roku Davisa, a półtorej roku i ewentualną opcję gracza. Nie uwierzę jednak, że klub z Nowego Orleanu tak łatwo odda swoją gwiazdę już teraz, nie próbując nawet jej zatrzymać. To oznaczałoby popadnięcie w przeciętność, która w połączeniu z mało koszykarskim rynkiem zaowocowałaby tragedią dla klubu. Poza tym, niewiele jest klubów, które w ogóle mają do oddania coś, na co Pelicans mogliby się zgodzić.

John Wall (0%)

Wielki kontrakt, kontuzja – nie da się teraz przehandlować Johna Walla, nieważne jak bardzo Wizards będą próbować. Może w wakacje ktoś zaryzykuje i go przejmie, ale w środku sezonu nikt nie podejmie się takiego wyzwania. Sorry Wizards, przebudowę możecie zacząć najszybciej w wakacje.

Enes Kanter (70%)

Po tej akcji z burgerami nie będzie łatwo go gdzieś przesunąć. Ten żart byłby śmieszniejszy po angielsku. Kanter jest ze swojej roli w zespole niezadowolony, Knicks ordynarnie tankują – pozbycie się tureckiego środkowego to dobry ruch do wykonania. Ktoś może się skusić na jego chodzący po sezonie kontrakt, oddając w zamian jakiś pick w drafcie.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Kevin Love (10%)

Szansa na to, że Cavs wymienią Love’a nie jest bardzo duża. Przede wszystkim dlatego, że niemal od początku sezonu jest on kontuzjowany, co nie podnosi jego wartości na rynku. Poza tym jednak wszelkie przesłanki wskazują na zasadność takiego posunięcia. Przed sezonem Cavs zagrali all-in – przedłużyli umowę z Kevinem i nie oddali weteranów, licząc, że uda się wejść do playoffów. W połowie sezonu wiemy już, że to scenariusz nierealny. Może więc teraz warto byłoby przyznać się do błędu i wejść w przebudowę.

JR Smith (95%)

W przeciwieństwie do kolegi Love’a, JR Smith może być niemal pewny transferu. Kawalerzystom nie będzie zależało na jego dwóch latach umowy za około 15 milionów dolarów. Co prawda nie jest top kontrakt w pełni – a nawet  połowie gwarantowany, ale podstarzały już lekko Smith nic do młodego zespołu nie wniesie. Dla walczącego o coś zespołu może się okazać wzmocnieniem, Cavs tylko ciąży w rotacji. Od połowy listopada nie postawił stopy na parkiecie, a już wtedy prosił o to, by znaleźć mu nowy klub.

Nikola Vucevic (25%)

Serbski center gra w tym sezonie świetnie. W wakacje jednak jego kontrakt wygasa, a Magic nie powinni chcieć go podpisywać ponownie. Przydałoby się zostawić miejsce dla Mo Bamby i pozostałych młodych podkoszowych w postaci Gordona i Isaaca. Jeśli więc Orlando nie chce tracić Vucevica za darmo, mogą go spróbować przehandlować teraz. Wartość Vucevica jest całkiem wysoka i jacyś chętni powinni się znaleźć. Wszystko zależy tutaj od chęci Magic.

Kent Bazemore (70%)

O skrzydłowym Hawks mówi się już od startu sezonu w kontekście jakiejś wymiany. Bazemore to świetny skrzydłowy na warunki obecnej NBA – może grać na pozycjach 3 i 4, rzuca z dystansu i nieźle broni. Po co on tankującym Hawks? Z pewnością bardziej przydałby się zespołom walczącym o playoffy. Problemem jest jego 18 milionów kontraktu na obecny sezon i 19 milionów w opcji gracza na przyszły.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Chandler Parsons (5%)

Wiecznie kontuzjowany skrzydłowy Memphis Grizzlies opuścił zespół za porozumieniem stron – kontrakt jednak wciąż go obowiązuje. Według Adriana Wojnarowskiego, Grizzlies pracują nad znalezieniem wymiany z udziałem Parsonsa. Trudno mi sobie wyobrazić kogoś, kto chętnie przyjąłby jego 24 miliony dolarów w tym i 25 milionów dolarów w przyszłym sezonie. Tym bardziej, że Memphis zapowiedziało już, że nie odda żadnych pierwszorundowych picków. Być może ktoś weźmie go tylko po to, żeby zwolnić i na przyszłe wakacje uwolnić trochę miejsca w salary cap. To jednak karkołomne.

Zach Randolph (95%)

Zach to zawodnik, który nie gra, a zarabia 11 milionów dolarów. Kings chcący walczyć o playoffy bez problemu mogą pozyskać w zamian cokolwiek, co pomoże im w choć trochę większym stopniu niż Randolph. Jest to ruch o tyle realny, że schodzący kontrakt Z-Bo może się okazać dla kogoś kuszący, a wymagania Kings nie będą pewnie specjalnie wyśrubowane. Chodzi w końcu o to, żeby dostać w zamian kogokolwiek, kto zagra i coś wniesie na parkiet.

Jabari Parker (70%)

W podkoszowej rotacji Bulls nie ma dla niego miejsca, trener Boylen nie akceptuje jego braku zaangażowania w defensywę, a on sam pozostaje wciąż przydatnym graczem. Problemem jest oczywiście kwota w kontrakcie – 20 milionów dolarów za sezon to sporo. Kontrakt Parkera schodzi jednak po sezonie, więc wymiana jak najbardziej jest do zrobienia. Być nawet może uda się przy okazji przepchnąć gdzieś Robina Lopeza.

Kopiuj link do schowka