Wściekły Mantas Cesnauskis: Zrypaliśmy
– W czwartej kwarcie baliśmy się coś zrobić, a piłka wędrowała tylko do Barbitcha i Łączyńskiego na zasadzie: „zróbcie coś”. Wszyscy inni stali i patrzyli. Zabrakło nam jaj – mówi Mantas Cesnauskis, trener AMW Arki Gdynia.
AMW Arka Gdynia miała wszystko na tacy, by doprowadzić do wyrównania w serii półfinałowej z ORLEN Zastalem Zielona Góra. Żółto-niebiescy pokazali zupełnie inną twarz niż we wtorkowym meczu. Byli agresywni, grali z większą energią, czego dowodem była 15-punktowa zaliczka po trzech kwartach. Sęk w tym, że w koszykówkę gra się 40 minut, a nie 30. W Gdyni o tym zapomnieli i mocno na własnej skórze odczuli fakt, że Zastal to drużyna z charakterem, która walczy do samego końca.
Zielonogórzanie w czwartej kwarcie zdobyli aż 28 punktów. Szalał Jakub Szumert, który w całym meczu miał 23 punkty i aż 7 bloków. Wow. 20-letni Polak – przed wyjazdem do NCAA – robi prawdziwą furorę na parkietach PLK. Kluczowe akcje w tej kwarcie brał na siebie także Chavaughn Lewis (9 pkt w IV kwarcie).
-
Tak
-
Nie
-
Tak36 głosów
-
Nie25 głosów
Trener Mantas Cesnauskis był wściekły na swój zespół za grę w ostatniej kwarcie. Powiedział wprost na konferencji prasowej: „zabrakło nam jaj”.
– W koszykówkę nie gra się przez trzy kwarty, a przez cztery. Zapomnieliśmy o tym. Mecze trzeba zamykać, a my tego zrobiliśmy. Trzeba mieć jaja, by to zrobić. Zabrakło jednej dobrej akcji, jednej zbiórki i powrotu do obrony. Zrypaliśmy wszystko. Znów głupio otworzyliśmy najmocniejsze strony Zastalu. Mówimy: „Lewis nie może penetrować na prawą rękę”. A on zrobił to trzy razy w czwartej kwarcie. Później się napędził i trafił trudną trójkę w kontrataku – przyznał.
Szkoleniowiec AMW Arki dodał, że w czwartej kwarcie gra jego zespołu opierała się tylko na Łączyńskim i Barbitchu, bo inni – jak przyznał – stali i patrzyli.
– Każda zagrywka w czwartej kwarcie była grana „po coś”. A my ją graliśmy nieagresywnie. Baliśmy się coś zrobić, a piłka wędrowała tylko do Barbitcha i Łączyńskiego na zasadzie: „zróbcie coś”. Wszyscy inni stali i patrzyli. Jaja. Po prostu. Gratulacje dla Zastalu za walkę i za pokazanie jaj – zaznaczył.
– Dlaczego tak było, że inni tylko stali i patrzyli? – dopytaliśmy trenera AMW Arki Gdynia.
– Trzeba ich zapytać – odpowiedział.
Gdynianie już po raz drugi w tej edycji play-off roztrwonili ogromną przewagę. W 1. meczu ze Śląskiem prowadzili w IV kwarcie 79:65, a przegrali po dogrywce 84:87. Teraz scenariusz był podobny.
– Taki mecz może się zdarzyć raz na trzy lata, a nam to się zdarzyło już drugi raz w fazie play-off. Coś jest nie tak – zauważył Cesnauskis.
Dopytaliśmy trenera AMW Arki, czy mógł szybciej zareagować w IV kwarcie i poprzez time-out przerwać nawałnicę Zastalu. Cesnauskis wziął czas dopiero przy wyniku 76:74 dla jego zespołu (run 17:4 od początku kwarty).
– Bez komentarza – odpowiedział krótko.
AMW Arka przegrywa z Zastalem 0:2 w serii półfinałowej. 3. mecz w niedzielę (początek 17:00).