Rookie Ranking #3 -Nunn i Morant debiutantami miesiąca, Zion trenuje

09/12/2019

Witajcie. Za nami pierwszy pełny miesiąc rozgrywek, a co za tym idzie NBA wybrała graczy miesiąca listopada jak również najlepszych debiutantów ubiegłego miesiąca z obydwu konferencji.

Za początek sezonu wyróżnieni zostali Kendrick Nunn z Miami Heat i Ja Morant z Memphis Grizzlies, co nie budzi żadnego zdziwienia. Tymczasem coraz głośniej mówi się o powrocie  Ziona Williamsona. Na początku grudnia zaczął już ćwiczyć, wracając do zajęć na parkiet.

Przypomnijmy, że 21 października Zion poddał się zabiegowi zerwanej łąkotki w kolanie i jego przerwa miała potrwać od 6 do 8 tygodni. Kilkanaście dni temu kolejne doniesienia medialne zapowiedziały możliwy  powrót Williamsona na okolice połowy grudnia. Jak jednak donosi ESPN Pelicans są bardzo ostrożni w powrocie na parkiet swojej gwiazdy wybranej w 1 pickiem draftu 2019. Planowane 8 tygodni od 21 października wypada potencjalnie na 16 grudnia. Sukcesem jest już jego powrót do ćwiczeń na parkiecie.

W naszym rankingu małe przetasowania albowiem jest w czym wybierać. Po raz pierwszy miejscem w TOP 10 wyróżniony został Darius Garland oraz Jarrett Culver. Poza rankingiem, na dalszych miejscach  można by jeszcze dodać takie nazwiska jak Ky Bowman, Brandon Clarke, Terence Davis czy P.J. Washington. Uraz Brandona Clarke’a, który nie grał w ostatnich spotkaniach z powodu urazu mięśni brzucha wykluczył go chwilowo z naszego notowania.

Tymczasem przyjrzyjmy się debiutantom, którzy mieli ostatnio dość solidne występy i warto na dłużej zwrócić na nich uwagę.

Mattise Thybulle (Philadelphia 76ers) – kiedy spojrzysz na statystyki wybranego z 20 pickiem 22-letniego obrońcy to ani trochę cię nie zaskoczą. On jednak zarabia najwięcej na grze w defensywie. Już w pierwszych 4 spotkaniach tego sezonu miał 12 przechwytów(lider całej NBA) i 6 bloków. Już teraz podoba się trenerowi Brettowi Brownowi szczególnie w obronie, gdzie miewa świetny timing. Talent i zapał Thybulle’a  pozwolił mu być liderem wśród Rookies w przechwytach – 1.5 na mecz, to robi wrażenie zważywszy na limitowane minuty. Jednym z jego dokonań było zatrzymanie Donovana Mitchella na 18 punktów 6-19 z gry. Defensywa Thybulle’a będzie utrzymywała go na parkiecie, a umiejętność rzutu za trzy i zdolność do rozwoju może uczynić z zespołu Philly realnego kandydata do walki na wschodzie.

źródło: Youtube/Z.Highlights

Cam Reddish (Atlanta Hawks) – 10 pick draftu 2019, który na uczelni Duke był nieco w cieniu Ziona i R.J.Barretta, rzucając 35.6 % w swoim jedynym sezonie. Niestety ten sezon jest również dla niego wymagający. W pierwszych 18 spotkaniach grał na niskiej skuteczności – 28.8%. Nadal jednak boryka się z rzutami z dystansu, skąd trafia  zaledwie 24.7%. Teraz gdy DeAndre Hunter będzie chwilę poza grą z powodu wybitego palca, Reddish już zagrał najlepsze spotkanie i zdobył career-high w postaci 25 punktów przeciwko Nets. Dorzucił do tego 6 zbiórek, 3 przechwyty, będąc 4-7 z dystansu. Absencja Huntera może być szansą by Reddish w końcu punktował nieco więcej.

źródło: Youtube/FreeDawkins

Jaxson Hayes (New Orleans Pelicans) – podkoszowy pokazał już nie jeden raz w tym sezonie, że Pelicans będą mieli z niego pożytek. Jest znany z atletyczności. Do tego nadal udowadnia, że jest świetnym zbierającym i dobrym obrońcą z ławki. Na 23 spotkania, aż 11 razy dostawał szansę w pierwszej piątce. W ostatnich dwóch tygodniach notował 10.5 pkt, 5.5 zb, 58.5% z gry na 26.5 minuty spędzone na parkiecie. Na pewno wniesie do gry Pelikanów dużo młodej energii. Sami zobaczcie jak na plakat wysłał Diallo w meczu z Phoenix Suns. To będzie w jednej z najlepszych wsadów tego sezonu !

źródło: Youtube/NBA

Statystyki na dzień 08.12.2019

10. Jarrett Culver (Minnesota Timberwolves) 9.2 ppg, 3.3 rpg, 2.3 apg, 36.9 % FG, 

Kolejny debiut w naszym notowaniu. Culver 6 pick Draftu 2019 od początku sezonu dostawał minuty z ławki, ale nie mógł zbyt mocno się pokazać i pewnie niektórzy w końcu czekali aż zagra więcej minut. W końcu się udało i obrońca rodem z Texas-Tech sześć ostatnich spotkań Wolves rozpoczął w wyjściowym składzie.

Zaufanie jakie otrzymał od trenera Saundersa teraz pomału się spłaca. W tych 6 meczach Culver zdobył średnio 11.5 pkt, 4.7 zb, 3.0 ast, 1.2 stl. Do tego zdołał zaliczyć już serię 6 kolejnych spotkań trafiając 10 punktów i więcej.

Poniżej jego akcje z meczu z Grizzlies, ale po nim miał równie dobry występ przeciwko Mavericks – 11 pkt, 8 zb, 6 ast 2 blk. Trener Ryan Saunders mimo porażki swojego zespołu w tym spotkaniu chwalił Culver za jego akcje w ofensywie i wchodzenie pod obręcz jak również ocenił, że był to jego najlepszy mecz w defensywie w tym sezonie. Zobaczymy jak będzie się rozwijał dalej. Jedno jest pewne, że warto go oglądać. Timberwolves są w ósemce i na pewno do końca będą chcieli powalczyć o playoffs po roku przerwy.

źródło: Youtube/NF

9. Coby White (Chicago Bulls) 12.5  ppg, 3.5 rpg, 2.1 apg, 36.7 % FG, 35.0 % 3-PT

Wzlotów i upadków Coby’ego White w tym sezonie ciąg dalszy. Jeszcze niedawno byliśmy pod wrażeniem jego potencjału i 7 trójek w czwartej kwarcie z meczu z Knicks. Wtedy mieliśmy wielki boom na White’a, który może nie tyle co się skończył, o ile Coby zszedł na ziemię, z wyjątkami.

Blisko 2 tygodnie temu w meczu z Charlotte Hornets, gdy LaVine 13 trójkami i tą ostatnią na koniec pobił drużynę gospodarzy, wtedy White poprawił swój career-high. Znów się zapalił, zdobywając 28 punktów 12-19 z gry, 4-9 zza łuku. To był White, którego kibice Bulls chcieliby w ciemno – trafiający z dystansu, odważnie wbijający się pod kosz, szukający podaniami partnerów, szybki na koźle.

Kolejne dwa spotkania? To już upadki. Łącznie 10 punktów, 3-20 z gry i 1-12 z dystansu.

Jeśli zdołałby osiągnąć nieco więcej spójności w meczach w tym sezonie mógłby zająć miejsce wśród najlepszych Rookies tej klasy.

źródło: Youtube/SmartHighlights

8. Darius Garland (Cleveland Cavaliers) 11.0 ppg, 2.9 apg, 37.6 % FG, 36.0 % 3-PT

Garland debiutuje w naszym notowaniu.

Garland wyłaniał się w Ohio powoli przez ostatnich kilka tygodni. Jego początek sezonu był po prostu mizerny. Jednak im dalej wchodziliśmy w listopad tym mogliśmy oglądać jego rozwój. Owszem nie ma wielu jego zwolenników, bo może on się zarówno podobać lub nie kibicom, ale w Cleveland skąd już niedługo może w końcu uciec Kevin Love trzeba po prostu lubić kogo się ma.

Po listopadzie w końcu wydaje się jakby Garland w końcu wpasował się do drużyny Kawalerzystów. Head Coach John Beilein wierzy, że jego podopieczny zaczyna naprawdę poprawiać się w ofensywie i złapał już rytm, którego szukał od samego początku sezonu. W końcu wiele oczekiwano od 5 picku Draftu.

Oczywiście Cleveland dostają ostatnio baty niczym Knicks: -47 z 76ers, -33 z Pistons, -42 z Mavericks, ale indywidualnie Garland mimo tych porażek jest chwilami coraz bardziej skuteczny.

źródło: Youtube/Z.Highlights

7. De’Andre Hunter (Atlanta Hawks)  12.2 ppg, 4.1 rpg, 1.7 apg, 39.6 % FG

Po powolnym starcie w tym sezonie Hunter wskoczył na dobrą falę. Rozegrał serię 8 spotkań z rzędu z podwójną zdobyczą punktową. Niestety jeszcze pod koniec listopada została ona przerwana.

Hawks jak Knicks bili się ostatnio o lepszą serię porażek. Jastrzębie stanęły na dziesięciu z rzędu i na początku grudnia postanowiły ją przerwać. Było to co prawda przeciwko Warriors, ale czy rywal jest ważny gdy przegrywasz mecz za meczem?

Hunter nadal kontynuuje udowadniać wszystkim, dlaczego Hawks wybrali go z wysokim 4 numerem Draftu. We wspomnianym meczu z GSW zdobył 18 punktów, był 6-14 z gry. Z kolei jeszcze lepsze spotkanie rozegrał z Toronto Raptors. Jego 26 punktów, 4 asysty, 10-17 z gry, 6-10 z dystansu prawie pomogło pokonać aktualnych mistrzów NBA.

Warto zauważyć jego wszechstronną grę. Potrafi nie tyle co sam wykreować akcję w ataku, gdy dostanie piłkę, ale dobrze czyta grę, rozdając podania do lepiej ustawionych kolegów. Sam często świetnie ustawia się w ataku na skrzydle, czekając na podanie i robi to ciekawie szczególnie w szybkim ataku, do którego wybiega najczęściej jako pierwszy.

źródło: Youtube/SmartHighlights

6. Rui Hachimura (Washington Wizards) 14.1 ppg, 5.7 rpg, 1.6 apg, 49.0 % FG

Wydaje się, że Rui Hachimura w końcu odnalazł swój rytm gry i poszedł za ciosem, po tym jak walczył o dobrą grę w listopadzie. 5 ostatnich spotkań to podwójna liczba punktów, a jeśli weźmiemy 4 mecze jakie już rozegrał w grudniu to wygląda to bardzo imponująco. 21.5 pkt, 7.0 zb 52.9% z gry.

Warto tutaj pochwalić, że zapisał na swoim koncie nowe carrer high w postaci 30 punktów(13-23 z gry), dodając 9 zbiórek w porażce 150-125 przeciwko Clippers. Po tym meczu dostał pochwały zarówno od Paula Georga’a jak i Kawhiego Leonarda.

„Jest naprawdę świetnym debiutantem” – powiedział PG.

„Świetnie było go zobaczyć po raz pierwszy. Oglądamy dziś sporo debiutantów, ale on pozostaje jednym z lepszych zawodników w swojej klasie i nadal takim będzie” – dodał Leonard.

Kilka dni później Wizards zaskoczyli 76ers i wygrali z nimi u siebie. Co prawda gwiazdą nr 1 w tym meczu był Łotysz Bertrans, ale Rui zapisał 27 punktów i 7 zbiórek(11-18 z gry).

Japończyk miewał ostatnio kłopoty z konsekwentną grą. Miał pewne lepsze przebłyski, ale jak każdy rookie cały czas się uczył. Jeśli złapie wiatr w żagle może stać się jednym z najlepszych debiutantów na dłużej tak jak chwaliły go gwiazdy Clippers. Bardzo możliwe, że spory wpływ na jego lepszą grę było większe zaufanie klubu, który dał mu od grudnia jeszcze więcej minut na parkiecie.  Średnie z grudnia to 39.7 minuty na mecz.

źródło: Youtube/Z.Highlights

5.  R.J. Barrett (New York Knicks) 14.3 ppg, 5.3  rpg,  3.3 apg, 1.4 spg, 39.5 % FG

Knicks właśnie zwolnili Davida Fizdale’a po fatalnym bilansie, jakim rozpoczęli ten sezon. Kto zresztą miał nadzieję, że będzie lepiej i że zaczną wygrywać? Barrett nadal gra średnio najwięcej minut wśród Rookies, ale sumarycznie więcej minut spędzonych na parkiecie ma Eric Paschall. Jest 4 punktującym, 3 zbierającym i 3 asystującym na ten moment jeśli mówimy o debiutantach.

Mimo 4 ostatnich świetnych występów w listopadzie – 15.8 pkt 5.0 zb, w grudniu Knicks dostali lanie niczym rózgą od mikołaja i niewiadomo, które lepsze. Najpierw 2 grudnia różnicą 44 oczek przegrali z Bucks. To był zresztą najgorszy mecz Barretta w dotychczasowym sezonie – zaledwie 2 punkty zdobyte po dwóch rzutach wolnych,     0-9 z gry. W tym wyjazdowym meczu zagrał zaledwie 20 minut, więcej nie było sensu. Z kolei na własnym parkiecie 5 grudnia przegrali 37 punktami i tylko humor prześmiewczych memów, który mówił, że Knicks się poprawili bo przegrali 7 punktami mniej pokazywał, w jakim ta drużyna jest teraz miejscu.

Jak ocenił coach Fizdale po tym meczu:

„To była dla niego lekcja”.

Ciekawe co wyniósł z niej Barrett, który w ostatnich 7 spotkaniach po dwóch tygodniach ucierpiał na skuteczności i na pewno musi nad nią popracować: 36.9% z gry i 20.8% z dystansu. Jedyny pozytyw w serii 9 ostatnich porażek Knicks? To chyba mecz, w którym postraszyli 76ers. Embiid i spółka mieli niełatwy orzech do zgryzienia, a Barrett na 61.5% z gry rzucił im 18 punktów.

źródło: Youtube/Z.Highlights

4. Tyler Herro (Miami Heat) 14.0 ppg,4.0 rpg, 2.0 apg, 44.8 % FG, 38.5 % 3-PT

Tyler Herro ma za sobą solidną końcówkę listopada, cztery ostatnie mecze w tamtym miesiącu – 19.8 pkt, 47.5% z gry i 46.7% za trzy. Nadal świetnie wykorzystuje minuty z ławki. Mimo, że jest dopiero 6 Rookie pod względem punktów na mecz, to i tak zdołał się wbić do naszej pamięci swoją waleczną postawą.

W ostatnim meczu w listopadzie pobił swój rekord kariery, trafiając 5 trójek z 6 rzutów, zdobywając 19 punktów w meczu z Golden State Warriors. Jego 38.5% z dystansu jest tym czego Heat z pewnością potrzebują przez cały sezon. Ta skuteczność może być ich tajną bronią w wykonaniu Herro.

Początek grudnia nie był dla Herro już tak dobry. Dopiero w ostatnim meczu 6 grudnia zdobył podwójną liczbę punktów – 22 punkty 7 zbiórek 10-18 z gry w wygranej przeciwko Wizards. Pozostałe 3 spotkania w grudniu, kiedy Heat wygrali z Nets i Raptors a przegrali z Celtics były dla niego bardzo ubogimi punktowo: 5.0 pkt 1.3 zb, 28.6% z gry, 22.2% za trzy.

źródło: Youtube/Z.Highlights

3. Kendrick Nunn (Miami Heat)  15.2 ppg, 2.5  rpg,  3.4 apg, 1.1 spg, 44.1 % FG, 34.9 % 3-PT

Kendrick Nunn w ostatnich dniach wpadł w zastój w swojej skuteczności, ale mimo to Heat nadal wygrywają, gdy on toczy bój by lepiej trafiać. Jego ostatnie 8 spotkań to 11.1 pkt, 2.5 zb, 3.6 ast, ale tylko 35% z gry  i 28.3% z dystansu(13-46). Niestety nie wykorzystał szansy, gdy poza grą jest Morant, a mógł znów nieco być w centrum uwagi.

Co prawda obrońca Miami Heat już czuje się jak Rookie of The Year, ale niestety jego ostatnia skuteczność delikatnie go od tego oddaliła. Jeśli naprawdę chce wygrać statuetkę ROTY musi wrócić do dyspozycji, za którą pokochało go wielu kibiców.

Potrzeba by wrócił do swojej konsekwentnej gry, która prezentował, podczas gdy ostatnio lepsze spotkania przeplatał słabszymi. Męczył się m.in. rzucając 6 punktów, będąc 3-10 z gry w wysokiej przegranej z 76ers. Dwa dni później zagrał na 70% z gry, trafiając 5 z 6 rzutów z dystansu, zdobywając 19 punktów przeciwko Charlotte Hornets. Potem znów zaliczył spadek czyli 3-11 z gry zarówno z Celtics jak i Rockets(dwie porażki). Z kolei w wygranej z Raptors Nunn rzucał z gry niecałe 19% i nie trafił żadnego z 9 rzutów zza łuku! To nie wygląda na ROTY, ale Nunn sam powiedział, że jest dopiero wcześnie.

źródło: Youtube/SmartHighlights

2. Eric Paschall (Golden State Warriors) 17.1 ppg, 5.3 rpg, 1.8 apg, 50.7 % FG

Warriors bez zmian, 3 zwycięstwa w ostatnich 10 spotkaniach, w tym dwukrotnie ograli Chicago Bulls. Tymczasem Eric Paschall korzysta najlepiej jak może z szansy, którą otrzymał od coacha Kerra.

W ostatnim czasie Paschall stał się najbardziej spójnym ze wszystkim Rookies. W 8 ostatnich spotkaniach trafił średnio 17.1 pkt, miał  6.1 zb i 2.6 ast. Do tego dorzucił 51 % z gry i 41.2% z dystansu. Eric podtrzymuje swoje tempo w grze i już stał się najwyżej punktującym graczem w tym sezonie spośród wszystkich wybranych w 2 rundzie draftu. Bardzo dobrze wykorzystuje swoją siłę i atletyzm do zdobywania punktów nad defensorami, zdarza mu się rzucać z półdystansu, co również dodaje mu sporo w ofensywie.

W ostatnim czasie najbardziej solidny występ miał przeciwko Chicago Bulls 27 listopada: 25 punktów, 7 zbiórek, 53% z gry i 2 trafione trójki. To był jego 6 mecz ze zdobyczą 20+ punktów. Łącznie ma 7 takich spotkań. Ja Morant 9 razy zdobywał 20 punktów i więcej, z kolei Kendrick Nunn zagrał 7 takich meczy.

To, że Paschall jest jasnym światełkiem w tym fatalnym i trudnym początku sezonu Warriors jest czymś oczywistym. Jeśli ktokolwiek wie jak docenić jego nagły wzrost formy i wpływ jaki wywiera na grę Wojowników, to są to właśnie Warriors, którzy mu zaufali. Eric gra z dużą pewnością i uwagą na po obu stronach parkietu. Nie dziwią więc jego niesamowite wyniki wśród innych Rookies. W obliczu kontuzji Morant może potencjalnie otworzyć sobie drzwi w wyścigu o Rookie of The Year i może być graczem, który najwięcej zyska podczas nieobecności rozgrywającego Grizzlies.

źródło: Youtube/SmartHighlights

1. Ja Morant (Memphis Grizzlies) –  18.6 ppg, 3.2 rpg, 6.4 apg, 3.4 tpg, 1.4 spg, 45.7  % FG, 41 % 3-PT

Oczywiście jest jeszcze wcześnie by komuś wręczyć w dłonie statuetkę ROTY, ale wydaje się jakby Morant zrobił już wszystko w swojej młodej karierze. Jest liderem Rookies w punktach i asystach. Walczy w bezpośrednich starciach z gwiazdami NBA i nie odczuwa strachu. Miał już rzuty na zwycięstwo. Jeśli chce zostać najlepszym debiutantem, musi mocno zakończyć ten sezon.

Na szczęście  zamykanie spotkań przez niego stało się już jedną z jego silnych stron. Wśród wszystkich zawodników NBA Morant jest szósty jeśli chodzi o punkty zdobywane w czwartej kwarcie, średnio 8.5 pkt i 51.6% skuteczności z gry w Q4. Pozostała piątka, która trafia więcej od niego w ostatniej części meczu to:  James Harden, Kawhi Leonard, Damian Lillard, Bradley Beal i Giannis Antetokounmpo.

Morant wydaje dobrze się rozwijać w ważnych momentach i Grizzlies odnoszą sukces, kiedy on dostaje piłkę. M.in. przeciwko Lakers 23 listopada Morant rzucił 9 punktów i miał 3 przechwyty w finałowej kwarcie, ale LeBron James i spółka wygrali minimalnie to spotkanie jednym punktem. Jego 26 punktów, 6 asyst, 5 przechwytów i 3 zbiórki pozwoliły mu stać się pierwszym Rookie z takimi statystykami w meczu od czasu Johna Walla w 2010 roku. Obrońca Miśków pokazał naprawdę spory wachlarz swoich zagrań i włożył dużo wysiłku w to spotkanie. Warto tutaj jeszcze wspomnieć o meczu z Clippers 4 dni później, w którym Morant również się ożywił. Po słabej pierwszej połowie rzucił 14 z 20 punktów  w ostatniej kwarcie, ale niestety w końcówce o dwa oczka lepsi okazali się LAC.

W międzyczasie Grizzlies przegrali 6 spotkań z rzędu, ale to nie wina Moranta, bo on udowodnił, że nie boi się wielkich momentów w meczu i nawet jeśli jego wysiłek nie przynosi rezultatu w postaci zwycięstwa to on osiągnął dobrą opinię i renomę zawodnika, na którego zawsze można liczyć.

Niestety Morant jak wiemy opuścił ostatnie 4 spotkania z powodu urazu pleców.   25 listopada w meczu z Pacers upadł na kamerzystę siedzącego tuż za linią boczną. Pomimo, że grał w dwóch kolejnych spotkaniach, to jego kontuzja okazała się poważniejsza i musiał odpocząć przez kilka najbliższych spotkań.

źródło: Youtube/SmartHighlights

Kopiuj link do schowka