Rookie Ranking #1 -bez Ziona,Kendrick Nunn objawieniem początku sezonu

10/11/2019

Pod nieobecność Ziona na parkietach NBA reszta debiutantów zaczęła już swój osobisty wyścig o miano Rookie of The Year. Faworyci z pierwszych numerów draftu 2019 nie zawodzą, ale w grę już zdążyli wmieszać się nie tylko ci wybrani z dalszymi pickami, ale przede wszystkim tacy, których nikt nie wybrał i teraz chcą wszystkim coś udowodnić. Zapraszam na pierwszy w tym sezonie Rookie Ranking 2019/2020.

Jedna kontuzja a tak wiele się zmieniło. Kiedy przyszła wiadomość, że numer 1 tegorocznego draftu Zion Williamson może opuścić 6-8 tygodni z powodu kontuzji łąkotki w prawym kolanie, wyścig o ROTY jeszcze bardziej przykuł naszą uwagę. W końcu podkoszowy Pelicans, który dominował w czasie preaseason i był faworytem do nagrody dla najlepszego debiutanta, dziś może opuścić 20-30 spotkań. To znaczy, że drzwi są szeroko otwarte dla pozostałych Rookies, którzy mogą wykorzystać tę sytuację.

W zeszłym sezonie po raz pierwszy od 34 lat (od sezonu 1984-85) pierwszych pięciu debiutantów wybranych w Drafcie 2018 było zawodnikami, którzy stanowili późniejszy All-Rookie First Team. Czas pokaże, czy pierwsze pięć wyborów tegorocznego draftu również zasłuży na pierwszą piątkę debiutantów.

Idąc za minionym rokiem zacząłem od najlepszej w mojej ocenie pierwszej dziesiątki debiutantów, którą sukcesywnie będę zawężał do pierwszej piątki. W notowaniach wspomniane będą też wybitne pojedyncze występy Rookies.

Statystyki na dzień 10.11.2019

10. Jordan Poole (Golden State Warriors) 10.1 ppg, 1.8 rpg, 1.8 apg

Wobec przetrzebionych przez kontuzje ekipy Warriors szanse w drużynie dostają debiutanci. W naszej dziesiątce pojawi się aż dwóch „Wojowników”.

Pierwszym z nich jest 20-letni obrońca Jordan Poole, o którym pisaliśmy już kilka dni temu.  Młody guard od 5 spotkań jest stałym bywalcem pierwszej piątki drużyny, grając blisko 26 minut na mecz. Niestety mimo to ostatnio jego skuteczność słabnie. 26.3 % z gry i  29.6% za trzy to nie są liczby, którymi może pochwalić się Rookie of The Year, nie mówiąc już nawet o byciu w czołówce. Owszem jest szybki na koźle, potrafi wykorzystywać akcje catch-and-shoot jak na poniższym filmiku, ale ostatnio brakuje mu niestety skuteczności. Dość powiedzieć, że  mecz ze Spurs, był jedynym w którym w tym sezonie przekroczył 50% skuteczności zarówno z gry jak i z dystansu.

źródło: Youtube/FreeDawkins

9. Coby White (Chicago Bulls) – 11.2 ppg, 3.3 rpg,  2.6 apg

Już od samego początku Coby White stał się nowym ulubieńcem kibiców Chicago Bulls. Oczywiście nie ma niespodzianki w tym, że coach Jim Boylen wprowadza go z ławki i nie dał mu pełnej kontroli w ofensywie jako debiutantowi. W drużynie nadal jest Kris Dunn, na piłce często gra Zach LaVine, a podstawowym point guardem stał się Tomas Satoransky.

White spełnia zatem rolę supportu na rozegraniu i człowieka odpowiadającego za nadawanie tempa gry, gdy dostanie szansę z ławki. Widać, że dobrze czuje się w kontratakach Nie raz na początku tego sezonu udało mu się wpłynąć na ofensywę zespołu, pokazując się z dobrej szybkości i egzekucji rzutowej w tym w trójkach z odejścia. Świetnie wszedł w ten sezon rzucając odpowiednio 17 i 25 punktów w pierwszych dwóch spotkaniach, ale w kolejnych pięciu meczach jego zapał do zdobywania podwójnych punktów nieco stopniał. Skuteczność zmalała do 24.5% z gry i 18.2% zza łuku. Ma więc nad czym pracować.

W czasie preseason obrońca z uniwersytetu Północnej Karoliny notował średnio 19.2 pkt, 4.2 zb i 1 ast, trafiając 46% z gry i 43% z dystansu. Jak wiele dali by kibice z Windy City by grywał tak częściej. Coby sam podkreślił, że jako debiutant nie uniknie błędów i mogą mu się przytrafić słabsze mecze.  Jednak już teraz jego zagrania przyrównuje się w Chicago do nieodżałowanego Derricka Rose’a:

źródło: Youtube/SportsClips

źródło: Youtube/FreeDawkins

8. Brandon Clarke (Memphis Grizzlies) – 11.5 ppg, 6.4 rpg, 1.0 apg 57.4% FG

MVP ligi letniej z Las Vegas to gracz obdarzony dużą dawką atletyzmu i koszykarskiego nosa, którego wysiłki w postaci putbacków, blokowania rzutów, czytania defensywy i zmiany krycia na pewno zostaną wkrótce docenione.

Pomimo tego, że Brandon Clarke nie posiada nabytych umiejętności zawodnika do kreowania rzutów, ma jednak szansę wywierać wpływ na drużynę i być odwzorowaniem Draymonda Greena. Nie potrzebuje zbyt wielkiego ruchu z piłką lub sytuacji jeden na jednego.

Jest wyczulony bardziej na grę w defensywie. Przed rokiem na uczelni Gonzaga zablokował 11.3% rzutów dwupunktowych swoich przeciwników. Podkreśla się bardzo jego reakcję w obronie, timing, ustawianie się w obronie i jego szybkość. We frontcourcie Grizzlies będą grać oczywiście Valanciunas i Jackson Jr, to i tak Clarke może spodziewać się całkiem sporej liczby minut jak na debiutanta. Nadal może być zagrożeniem w ofensywie – rok temu w barwach Gonzagi notował średnio 24.1 pkt na 40 minut, trafiając 68.7% z gry.

Podczas chwilowej nieobecności Jaren Jacksona Jr., który praktycznie prawie 2 mecze był poza grą z powodu urazu kolana, Clarke zanotował w 4 ostatnich spotkaniach 12.5 pkt i 7.8 zb na bardzo solidnej ponad 60% skuteczności.

źródło: Youtube/FreeDawkins

7. Rui Hachimura (Washington Wizards) –  13.6 ppg, 6.1 rpg, 1.5 apg 49.0 % FG

Pierwszy Japończyk wybrany kiedykolwiek w pierwszej rundzie draftu ma za sobą spokojny preaseason  – 10.3 pkt, 6.5 zb, 41% z gry i 44% z dystansu.

Od początku sezonu Hachimura otrzymał szansę gry jako podstawowy silny skrzydłowy. 9 pick tegorocznego draftu mocno zaczął ten sezon mimo początkowego bilansu Wizards 1-3. Jego średnie po 4 spotkaniach – 18.0 pkt, 7.0 zb, 46.9% z gry pozwoliły mu już zyskać coraz więcej fanów.

Zdążył pochwalić go już jego kolega z drużyny Isaiah Thomas:

„On będzie kimś wyjątkowym w tej lidze. Myślę, że ma potencjał na bycie gwiazdą. Zawsze mu mówię, że przypomina mi Kawhiego Leonarda, kiedy on przychodził do tej ligi – duże ciało, duże ręce, gra na półdystansie”

Wraz ze swoim rozwojem może liczyć na coraz większe minuty i już teraz grywa w niektórych meczach ponad 30 minut na mecz. Hachimura może sprawić niejednemu przeciwnikowi problem ze względu na swój atletyzm, szybkość w strefie podkoszowej i umiejętność wykończenia akcji pod obręczą m.in. w akcjach post-up jak i rzucając z półdystansu. Jeśli do tego doda rzut dystansowy wyniesie swój rzut na inny poziom. Jego statystyki zbiórek i asyst nie będą wysokie, a więc prawdopodobnie skupi się pod tym względem na defensywie, gdzie już zbiera nieco więcej piłek niż w ataku a na 8 spotkań tylko raz osiągnął double-double.

źródło: Youtube/FreeDawkins

6. Eric Paschall (Golden State Warriors) –  16.4 ppg, 4.2  rpg, 1.6 apg  54.1 % FG

Nieprzewidywalna NBA nie przestaje nigdy zadziwiać. Kto by pomyślał, że pod nieobecność podstawowych graczy Warriors jeden z głównych skrzypiec będzie grał gracz wybrany z 41 pickiem draftu 2019 z uczelni Villanova.

W ostatnich dniach całe tzw. G-League Warriors nas pozytywnie zaskoczyli,  ogrywając we własnej hali zespół Portland. Poza tym z bilansem 2-8 szorują po dnie konferencji zachodniej. No tego to chyba nikt się nie spodziewał ! W obliczu tak fatalnego początku i plagi kontuzji Paschall wydaje się być światełkiem w tunelu dla GSW.  198 centymetrowy silny skrzydłowy Eric Paschall w swoje 23 urodziny w spotkaniu z Blazers zapisał na swoim koncie 34 punkty i 13 zbiórek. Kolejny rookie Ky Bowman rzucił 19 punktów i rozdał 8 asyst,  Damion Lee dostarczył 18 punktów z 8 rzutów. Tak to nadal Golden State Warriors – wicemistrzowie NBA. Dodajmy, że była to pierwsza wygrana mistrzów Zachodu w nowej hali Chase Center, a w pierwszej piątce zagrali trzej wymienieni debiutanci, Glenn Robinson i Willie-Cauley Stein !

W ostatnich 4 spotkaniach Paschall notował statystyki jakby w ogóle to nie był jego debiutancki sezon 22.5 pkt 6.0 zb 48.4% z gry. To uczyniło, że może włączyć się do wyścigu debiutantów. W swoich pierwszych 3 spotkaniach w pierwszym składzie skrzydłowy zaliczył 79 punktów, najwięcej od czasów Linsanity, kiedy to Jeremy Lin w barwach New York Knicks w 2012 roku rzucił 89 oczek w 3 startach. W meczu z Suns Paschall zdobył 20 punktów, po czym dorzucił 25 przeciwko Hornets i 34 z Blazers.  Ciekawostką jest fakt, że Paschall jest pierwszym drugorundowym rookie, który zdobył co najmniej 34 punkty i 10 zbiórek od czasu Dino Radjy w 1994 ! Przed Warriors skomplikowany okres, ale jednocześnie niepowtarzalny czas dla Paschalla by prezentować dalej taką formę.

źródło: Youtube/FreeDawkins

5. P.J.Washington (Charlotte Hornets) –  13.3 ppg, 6.4 rpg, 1.6  apg 50.6 % FG, 45.2% 3-PT

Z 12 pickiem w  tegorocznym drafcie Charlotte Hornets wybrali silnego skrzydłowego z Kentucky. Podczas gdy GM Mitch Kupchak początkowo miał sugerować, że 21-latek spędzi czas w G-League by się ogrywać, Washington nie był do końca tego taki pewien.

Zaczął sezon z wysokiego C, wychodząc w pierwszej piątce przeciwko Chicago Bulls, notując 27 punktów, trafiając 7-11 z dystansu, ustanawiając  rekord NBA jako debiutant. Od tamtego momentu wychodzi w wyjściowym składzie i nie zamierza zwalniać, choć zdarzały mu się oczywiście słabsze mecze niż ten otwarcia. Nie można się jednak przyczepić do jego skuteczności( pierwsze 5 spotkań to 54.7% z gry i 52.0% za trzy). Ciężko jest go zatrzymać, gdy złapie dobrą skuteczność, nie raz prezentował także swoją atletyczność kończąc akcję z góry lub wygrywając pojedynki w post-up.

Bilans 4-5 po 9 spotkaniach napawa w Północnej Karolinie optymizmem, szczególnie po tym jak wielu obstawiało Szerszenie jako drużynę z najgorszym bilansem. Dotychczas poza Bykami udało im się wygrać z Pacers oraz na wyjeździe pokonać GSW i Kings.

źródło: Youtbe/FreeDawkins

4. Tyler Herro (Miami Heat) –   13.1 ppg, 4.8 rpg, 2.2 apg  41.8 % FG, 37.2 % 3-PT

O Tylerze Herro pisaliśmy również niedawno jako o zawodniku, który może nas zaskoczyć. Spełniło się to, że po powrocie Jimmiego Butlera 19-latek zaczął wchodzić z ławki rezerwowych. To jednak wcale go nie zatrzymało. Był kluczem do świetnego początku i bilansu 3-1 Heat(16.3 pkt, 6.3 zb, 45.8% z gry i 36.8% za trzy). Jego dotychczasowym career-high był występ w czwartym spotkaniu przewicko Hawks – 29 punktów w 29 minut  w tym 19 oczek rzuconych w 2 kwarcie.

Idolem młodego obrońcy był od początku Devin Booker, którego próbował naśladować w swojej grze. Obydwaj ostatecznie wyszli z Kentucky i obaj zostali wybrani z numerem 13. Los chciał, że guard Suns również oglądał grę Herro i od pewnego czasu zaczął z nim współpracować. Herro ma wszystko by dorównać Bookerowi, ale potrzeba oczywiście czasu by zdobyć status, jaki w lidze osiągnął obrońca z Phoenix.

Do tego musi ciężko pracować, ale jest w dobrym miejscu, które umożliwi mu rozwój.  Jego atrybutem na pewno jest solidny rzut z dystansu i dalekiego półdystansu. Nie jest typem gracza, który tylko biega do narożników i szuka dogodnej pozycji, ale gdy ma możliwość potrafi też sam wykreować akcję, minąć obrońców i ruszyć pod obręcz.

źródło: Youtube/FreeDawkins

3. R.J.Barrett (New York Knicks) –  16.2 ppg, 6.3 rpg, 3.9 apg  40.3 % FG, 35.5 % 3-PT

Nikt nie oczekiwał, że Barrett odmieni jakoś niezwykle New York Knicks. Aktualnie są najgorsi na wschodzie. R.J.  jest drugim najlepszym strzelcem i trzecim najlepszym zbierającym drużyny. Tworzenie gry i gra na tablicach mogą być kluczami, które otworzą All-Starowy potencjał Barretta w tej lidze.

3 pick tegorocznego draftu już pomału wygląda jak przyszła gwiazda ligi. Wychodzi w pierwszej piątce i zaczyna udowadniać, że jest jednym z lepszych shooterów w tej klasie draftu. Już staje się zagrożeniem w akcjach transition, a jego siłą stają się podania i częściowa gra bez piłki.

Wygląda na to, że spośród wszystkich rookies wybranych w minionym drafcie, Barrett będzie najbardziej zapracowany. Po 8 spotkaniach notował 17.9 pkt(3 wśród rookies) i 6.1 zb( drugi rookie). Rozegrał już 329 minut w lidze(najwięcej z debiutantów), aż o 50 więcej niż drugi P.J.Washington.

Owszem Barrett musi jeszcze nauczyć się lepiej kontrolować piłkę, ale podpisani Elfrid Payton, Marcus Morris czy Julius Randle pomogą odciążyć Kanadyjczyka w rozgrywaniu. Drugą rzeczą, którą musi poprawić jest skuteczność na linii rzutów wolnych.

źródło: Youtube/FreeDawkins

2. Ja Morant (Memphis Grizzlies) –  18.9 ppg, 3.5 rpg, 5.5 apg, 4.5 tpg,  49.2 % FG, 46.2 % 3-PT

Najlepszy strzelec Memphis Grizzlies, najlepszy strzelec i asystujący wśród Rookies zalicza w tym sezonie wzloty i upadki. Owszem zdarza mu się mieć więcej strat niż rozdanych asyst, a przecież to pierwszy gracz NCAA od 1995 roku, który średnio notował co najmniej 10 asyst na sezon.

Jednak w końcu potwierdził, że został wybrany z wysokim drugim pickiem w meczu z Brooklyn Nets, gdzie bez strachu toczył pojedynki z Kyriem Irvingiem, rozgrywając kluczowe akcje w czwartej kwarcie i dogrywce, w tym blokując lidera Nets przy ostatnim rzucie regulaminowego czasu gry. Jego 30 punktów(17 w Q4) pozwoliło doprowadzić mecz do dogrywki, w której Jae Crowder rzucił game-winnera.

Morant w swojej grze wygląda jak obiecujący podający z niezłym przeglądem wydarzeń na parkiecie. Po meczu z Houston Rockets James Harden, przeciwko któremu Morant rzucił 23 punkty 10-16 z gry powiedział, że młody rookie jest bestią i dodał, że jak na swój wiek jest agresywny i nie widać w nim zdenerwowania.

Podczas gry w Murray State ponad 55% wszystkich rzutów Ja Moranta pochodziło spod obręczy. Z tego miejsca rozgrywający Memphis Grizzlies w swoich dwóch pierwszych meczach w NBA oddał aż 16 z 21 wszystkich prób. Większość pomału już wie jak go zatrzymać. Rozgrywający Miśków musi złapać więcej pewności siebie  w przedostawaniu się do obręczy a także zebrać więcej doświadczenia w podejmowaniu decyzji, gdyż często bywa pod koszem oczywiście blokowany, a mógłby postarać się oddać piłkę do niepilnowanych kolegów.

źródło: Youtube/FreeDawkins

1. Kendrick Nunn (Miami Heat) –  16.6 ppg, 2.2 rpg, 2.6 apg, 45.7  % FG, 36.5 % 3-PT

Niewybrany w drafcie 2018, ale mało kto spodziewał się, że zrobi ogromną niespodziankę w pierwszych dwóch tygodniach nowego sezonu. W zeszłym sezonie ogrywał się w G-League w Santa Cruz Warriors i dziś pewnie Warriors mogą żałować, że pod nosem mieli taki talent. Już po pierwszych pięciu spotkaniach rzucił najwięcej punktów jako debiutant od czasu przyjścia do ligi Kevina Duranta:

Pierwsze 5 spotkań w karierze:
Kendrick Nunn – 112 punktów
Kevin Durant – 113 punktów (2007-08)
Jerry Stackhouse – 124 punkty (1995-96)

Takiego początku nie miał też nikt w barwach Miami Heat. LeBron w 5 spotkań rzucił 102 oczka, Wade tylko 57! Oczywiście jego 112 punktów pozwoliło mu przeskoczyć Connie Hawkinsa(sezon 1969-1970) w największej liczbie punktów w pierwszych pięciu spotkaniach zdobytych przez gracza niewybranego w drafcie.

Heat musieli w nim coś zauważyć podpisując umową już w kwietniu tego roku. Żeby zobaczyć jego grę trzeba było poczekać do preseason. Potem przyszedł debiut w NBA. Wyszedł na parkiet rzucając 24 punkty(10-18 z gry) w wygranej z Grizzlies. Szybkość i atletyzm to jego najlepsze atuty. Nie zwalniał do czasu powrotu Jimmiego Butlera. Jego career high na dziś to 28 punktów w wygranej z Atlantą Hawks (10-15 z gry, 4-6 za trzy)

„Nigdy nie widziałem, żeby się stresował lub czuł presję” – mówił o nim coach Spoelstra.

Jeśli podtrzyma swój gorący początek sezonu, to na pewno miło będzie go oglądać. Już teraz zyskał wsparcie fanów a jego historia jako niedocenionego gracza może mu tylko w tym pomóc.

źródło: Youtube/FreeDawkins

Kopiuj link do schowka