NBA Rookies 2019 – kto może nas zaskoczyć w tym sezonie?

01/11/2019
fot. wikimedia commons

Zion Williamson, Ja Morant, RJ Barrett, Jarrett Culver, De’Andre Hunter, Cam Reddish to tylko niektórzy gracze, którzy są przewidywani do walki o tytuł Rookie of the Year za sezon 2019-20. Ten pierwszy już teraz jak wiemy pauzuje od 6 do 8 tygodni z powodu kontuzji łąkotki, więc póki co nie będzie brany pod uwagę. W ostatnich latach w wyborze statuetki ROTY nie mieliśmy niespodzianek, najczęściej wygrywała osoba ze ścisłej czołówki draftu.

Wyjątkami byli m.in. w sezonie 2013-14 wybrany z nr 11 Michael Carter-Williams, o którym dziś już niewielu pamięta, że był najlepszym debiutantem. Z kolei w rozgrywkach 2016-17, gdy Joel Embiid nie rozegrał zbyt wielu spotkań, by liczyć się w walce o tytuł ROTY, statuetkę zgarnął gracz wybrany z 36 pickiem – ówczesny gracz Bucks Malcolm Brogdon. Pamiętacie?

A kto mógłby zaskoczyć nas w nadchodzącym sezonie? Kto ukaże się jako wersja zeszłorocznego Landry’ego Shameta czy Mitchella Robinsona, którzy nie wygrali oczywiście ROTY, ale swoją postawą i grą potrafili nas niejednokrotnie zachwycać.

Za nim przejdziemy do pierwszego notowania debiutantów, spójrzmy który rookie może sprawić niespodziankę, stając się wpływowym graczem w rotacji swojego zespołu.

1. Ignas Brazdeikis, New York Knicks

Ignas Brazdeikis to dopiero gracz z 47 pickiem. Dotychczas nie dostał jeszcze szansy od Davida Fizdale’a, ale ma za sobą dobry występ w tegorocznej summer league. W 4 spotkaniach notował 18 pkt 5.5 zb, 2.5 ast, 55.1% z gry.

Podczas gdy Reggie Bullock jest kontuzjowany na początku sezonu Fizdale może postawić na młodego skrzydłowego z Litwy wcześniej niż on sam mógłby oczekiwać. Rotacja Knicksów potrzebuje strzelców, a 47 wybór draftu 2019 może pochwalić się 39.2% skutecznością z dystansu na uniwersytecie Michigan i trafieniem 11 z 19 trójek latem w Las Vegas.

Oprócz tego, że Brazdeikis posiada umiejętność rozciągania gry, jest również zręcznym strzelcym. Fizdale jest typem trenera, który docenia charakter debiutantów i ich zapał do gry.

Co warte odnotowania, to zaskakujący rozwój Litwina, jego zdolności podań i postawy w defensywie.

Pewność siebie, odwaga, uniwersalność, napędzany dobrym prowadzeniem piłki, wykonywaniem rzutów i nutą improwizacji. Powininen otrzymać szansę w tym sezonie. Może wyłonić się jako jeden z obiecujących i produktywnych wyborów w tegorocznej drugiej rundzie draftu.

źródło: Youtube/FreeDawkins

2. Carsen Edwards (Boston Celtics)

Boston zastąpili Kyriego Irvinga Kembą Walkerem w czasie free agency i nie potrzebowali kolejnego obrońcy, mimo że Terry Rozier odszedł do Hornets. Mają w końcu jeszcze m.in. Marcusa Smarta na pozycji rozgrywającego. Jednak wybranie z 33 numerem Carsena Edwardsa z uczelni Purdue, ma być dodatkowym źródłem napędu w ataku, wchodzącym z ławki.

Swoją przydatność Carsen mógł zaprezentować już podczas tegorocznej ligi letniej, w które notował 19.4 pkt, trafiając 21 na 45 rzutów z dystansu. Słabsze strony Edwardsa są dość klarowne, nie może on zaoferować dużych zdolności kreowania gry, wjazdów pod kosz czu wywierania presji na rim protectorów. Mimo to nadal jest i będzie efektywny, tak jak w i w niedawnym spotkaniu na tydzień przed sezonem. Wtedy w Q3 trafił 8 trójek w 5 minut , zdobywając 30 punktów w meczu przedsezonowym z Cavaliers. Zza łuku miotał kolejne rzuty jak mało kto!

Warto odnotować, że przed rokiem rzucił 135 rzutów z dystansu w 36 meczach i był 5 w całej NCAA w punktach na mecz zdobytych w akcjach pull-up. Widać było po nim, że złapał wiatr w żagle, co udowodnił w turnieju March Madness swoimi średnimi 34.8 pkt i 7.0 trójki na mecz. Bez dwóch zdań 21-letni obrońca, będzie musiał wpasować się w rolę umiejętnego strzelca. Kto wie jaki wpływ może mieć w sezonie zasadniczym jak i w ewenyalnych playoffs. W czasie preseason notował średnio 15.3 pkt, co uczyniło go 6-tym wśród debiutantów.

Carsen może być stealem tego draftu, jeśli oczywiście dostanie więcej szans na pokazanie umiejętności. Warto wspomnieć, że to dzięki jego drugiemu najlepszemu wynikowi w historii turnieju NCAA w tym roku zostali wyeliminowani ubiegłoroczni triumfatorzy Villanova Wildcats. Edwards miał 42 punkty i trafione 10 rzutów z dystansu. W 1994 roku również z tej samej uczelni 44 punkty – rekord turnieju rzucił Glenn Robinson.

źródło: Youtube/HouseofHighlights

3. Darius Garland (Cleveland Cavaliers)

Zaledwie 4 pełne spotkania Dariusa Garlanda dla uczelni Vanderbilt były wystarczające dla Cleveland Cavaliers by wybrać go z wysokim piątym numerem, nawet pomimo że przed rokiem leczył kontuzję kolana. Jest jednak w dogodnej pozycji by zaskoczyć swoją grą jako jeden z najbardziej efektywnych Rookies.

Dzieląc się piłką z Collinem Sextonem Garland na pewno niedorówna cyferkom Ja Moranta z Memphis Grizzlies, ale jest w nim coś co może uczynić go jednym z lepszych strzelców w całej stawce tegorocznego draftu.

Jest szybki w dryblingu z piłką, co powinno pomóc mu kończyć rzuty z okolic kosza i poprawić statystyki asyst, wychodząc po zasłonie. Jego problemem w limitowanym czasie spędzonym w Vanderbilt był większy wskaźnik strat niż asyst. Ma jednak na to czas, a Cavs już teraz dają mu go dość znacznie. Nadchodzący sezon będzie dla niego sprawdzianem jego umiejętności.

Potrafi dobrze panować nad piłką i posiada umiejętności utalentowanego shot-makera. Wydaje się również gotowy by kreować ofensywę albo sam, albo do spółki z Sextonem. Wyróżnia go także świetna praca nóg i skoczność. Na pewno będzie efektywnie kończył akcję pod koszem, ale potrafi także wykorzystać akcję pull-up, step-back lub spot-up. Oczywiście nadal musi pracować nad dobrymi decyzjami, ale już jest wystarczająco zręczny by tworzyć ofensywę.

Już teraz Garland dostaje szanse od pierwszych minut notując 9.7 pkt, 3.7 ast na 28 minut na parkiecie. Jego 37.5% z gry i 35.7% zza łuku a także średnio 3 straty na mecz może jeszcze nie są wybitne, ale to dopiero początek sezonu.

źródło: Youtube/FreeDawkins

4. Nicolo Melli (New Orleans Pelicans)

Nikt nie wybrał Nicolo Melli w drafcie w 2013 roku. Teraz w wieku 28 lat włoski koszykarz po zdobyciu mistrzostwa Włoch, Turcji, dwukrotnie Niemiec, uczestnik finału Euroligi w barwach Fenerbahce został doceniony przez New Orleans Pelicans.

Od tamtego momentu gdy nikt go nie chciał, zdążył zdobyć pewnego rodzaju zagraniczną renomę. W Europie znają już jego koszykarskie IQ, zdolności defensora i spójny rzut. Mimo, że zaliczył w zeszłym sezonie delikatny regres to i tak nadal jest dobrą opcją jako backup w NBA na pozycji silnego skrzydłowego.

Pelicans docenili jego umiejętności jako rozciągającej grę typowej czwórki i gracza, który dla ich frontcourtu przyniesie potrzebną przestrzeń parkietu dla Ziona Williamsona i Derricka Favorsa. W latach 2015-2018 Melli przez 3 sezony trafiał z dystansu na skuteczności powyżej 40%, grając w ostatnich 4 sezonach co najmniej 65 spotkań każdego roku.

Może i brakuje mu szybkości i atletyzmu, ale z pewnością przyda się jego umiejętność gry bez piłki i ustawiania się. Ma już pewne umiejętności zdobyte po latach gry w Europie. Powinien zaoferować ciekawy wachlarz swoich zdolności w ataku Pelicans. Nawet jeśli nie będzie w ścisłej topce najlepszych strzelców debiutantów, jest bardzo możliwe, że będzie graczem, który będzie wywierać spory wpływ na zespół, czyniąc go głośnym w konferencji zachodniej.

Po 4 meczach notuje średnio  7.5 pkt, 2.8 zb, 1.3 ast,60% z gry 44.4% 3-pt w nieco ponad 14 minut z ławki rezerwowych. Dotychczas najlepszym spotkaniem w jego wykonaniu jest debiut w meczu otwarcia przeciwko Toronto Raptors, gdzie rzucił 14 oczek, trafiając z dystansu 4 z 5 prób.

źródło: Youtube/FreeDawkins

5. Jordan Poole (Golden State Warriors)

Po tym jak Warriors opuścił Kevin Durant a Klay Thompson doznał urazu ACL, Wojownicy stracili 47.5 punktów na mecz, które razem gwarantowała ta dwójka. Steve Kerr może więc sięgnąć po debiutanta jakim jest Jordan Poole jeszcze szybciej. Teraz w obliczu złamanej ręki Stepha Curry’ego 20-letni rzucający obrońca może mieć więcej minut na parkiecie.

To wielka szansa, dla wybranego z 28 pickiem gracza z Michigan, by wyrobić swoją renomę już w tym roku. Może być już utalentowanym sixth-manem, ale na 4 spotkania już raz mógł wystąpić od początku. Jeśli jednak będzie grywał częściej z ławki, to nie będzie pierwszym by z niej wchodzić, ale może dać drugiego garniturowi potrzebną broń strzelecką.

Poole jest zaawansowanym kreatorem rzutów, jest obdarzony różnorodnością zagrań typu step-back, pull-back. Jest także szybki z piłką w rękach. To również niebezpieczny strzelec zdolny trafiać specjalne jumpery i rzuty dystansowe z otwartych pozycji. W Michigan przez 2 sezony wykonał 50% trójek po akcjach catch-and-shoot z czystych pozycji.

Jego umiejętności w ataku są podsycane jego śmiałością w grze. Zarówno jego ruch piłką jak i talent powinien nadać dobry rytm rzutów w nowej hali Golden State.

źródło: Youtube/FreeDawkins

6. Kendrick Nunn (Miami Heat)

To może być prawdziwy steal draftu, który jeszcze nie raz pojawi się w tym sezonie wśród najlepszych Rookies. Niewybrany w drafcie 2018 roku 24-letni rzucający obrońca robi furorę na Florydzie. Po tym jak w ostatnim meczu preseason rzucił 40 punktów przeciwko Houston Rockets, z łatwością trafiając rzuty nad Hardenem, Westbrookiem czy Capelą, gubiąc dwóch pierwszych na swoim koźle, trafił od początku sezonu regularnego do pierwszej piątki. Po 4 spotkaniach ma na swoim koncie już średnio 21.0 pkt na mecz, na 48.6% skuteczności z gry i 44.0% za trzy.

Być może powrót Jimmiego Butlera, świeżo upieczonego ojca przyćmi nieco przebłyski Nunna i Jimmy przejmie zdobywanie punktów, choć kto wie czy Nunn nadal nie utrzyma swojej dobrej formy.

To prawdziwy koszmar dla obrońców. Potrafi odpalić trójkę w catch-and-shoot sprzed nosa obrońcy lub wykorzystać swoją fizyczność i wbiec pod kosz, gdzie naprawdę ciężko go zatrzymać na pełnej szybkości. Do tego według coacha Erica Spoelstra, jego największym atutem jest gra w obronie. Nie wybrany w drafcie, chwile temu anonimowy, Kendrick Nunn. Pierwsze 4 mecze w Nba:

24 pkt, 3 as, 2 przechwyty, 10/18 z gry, 27 min.
18 pkt, 5 as, 4 zb, 2 przechwyty, 8/17, 29 min.
25 pkt, 4 zb, 2 as, 2 przechwyty, 9/17 z gry, 40 min.
17 pkt, 3 ast, 1 przechwyt, 7/18 z gry, 29 min.

źródło: Youtube/FreeDawkins

7. Tyler Herro (Miami Heat)

U 19-latka z Heat jest troszkę inaczej niż w sytuacji Nunna. Młody obrońca został wybrany z 13 pickiem draftu z uczelni Kentucky. W tym sezonie po 4 spotkaniach notuje średnio 16.3 pkt, 6.3 zb i 1.8 ast, trafiając 46% z gry i 36.8% z dystansu. Podczas tegorocznego summer league trafiał średnio 19.5 pkt na mecz. Dion Waiters może czuć się zagrożony…

Póki co zagrał już w 3 meczach w pierwszym składzie, ale było pewne że ustąpi miejsca po powrocie Jimmiego Butlera. W meczu z Atlantą Hawks już wchodził z ławki, ale to nie przeszkodziło mu rzucić 29 punktów, 77.8% z gry w 29 minut. Tyler Herro już od początku preseason wyglądał obiecująco. Już wtedy podczas spotkania z Atlantą Hawks trafił na skuteczności 5/7 za trzy i zdobył 23 punkty, zaliczając wskaźnik plus/minus na poziomie +23 w 24 minuty na parkiecie. Teraz prawdopodobnie będzie dostawał szanse z ławki, grając około powyżej 20 minut.

Nie musi się jednak obawiać by został zapomniany, bo coach Spoelstra daje szanse często młodym strzeleckim talentom, a takim jest Herro. Jest strzelcem nienagannym jak rzadko który debiutant.

19-latek raz po raz daje jednak fanom Heat powody do optymizmu, pokazując że jak na młody wiek już dużo umie z piłką w rękach i nie boi się odważnych akcji. Herro imponował w lidze letniej, imponował w meczach przedsezonowych, lecz prawdziwy test dopiero przed nim. Kibice Heat z pewnością mają nadzieję, że 19-latek także na poziomie sezonu regularnego udowodni swój talent i potencjał jaki w nim drzemie.

Kopiuj link do schowka