Czy świetny start sezonu Cavs może się skończyć czymś więcej?

Czy świetny start sezonu Cavs może się skończyć czymś więcej?

Czy świetny start sezonu Cavs może się skończyć czymś więcej?
Photo by Jason Miller/Getty Images

Cleveland Cavaliers nie byli przed sezonem wymieniani jako kandydaci do gry w Playoffach. W naszym power rankingu pojawili się na 26,. miejscu i nie była to narracja odosobniona. Ci jednak zaliczają naprawdę udany początek sezonu. Dodatni bilans 7-4 i strata tylko jednego meczu do prowadzących w konferencji wschodniej Sixers to tylko część tego optymistycznego obrazu. Jego ważną część stanowi fakt, że gra Cavs wygląda dobrze, że zespół jest perspektywiczny, że nie wygrywa przypadkowo. Na tym optymistycznym obrazie pojawiła się oczywiście niepożądana plama w postaci poważnej kontuzji Collina Sextona, który będzie przez dłuższy czas pauzował:

Pomimo tego osłabiającego zespół urazu, warto przyjrzeć się tej ekipie jako jednej z miłych niespodzianek ostatniego miesiąca.

Przede wszystkim front-court.

Było sporo wątpliwości dotyczących Evana Mobley’a – głównie dotyczących jego obecnych warunków fizycznych i ograniczonych jednak atletycznych możliwości jak na podkoszowego. Po dwóch tygodniach to on wygląda jednak jak jeden z najlepszych debiutantów z tegorocznego naboru draftu. Jego średnie robią wrażenie, pokazując głównie jego wszechstronność – 14,9 punktu, 8 zbiórek, 2,5 asysty, 1 przechwyt, 1,3 bloku.

Zarejestruj się za darmo i oglądaj wszystkie mecze NBA
Zarejestruj się za darmo i oglądaj wszystkie mecze NBA
Kod promocyjny
NBA30FREE
Rejestracja

Wrażenie robi jego obrona. Jako zawodnik podkoszowy nie tylko ma czutkę do obrony obręczy (czutkę, która kryje jego braki w budowie fizycznej), ale też bardzo dobry motor, pozwalający mu wyjść wyżej do zawodnika na piłce. Nie tylko przy przejmowaniu pick’n’rolli, ale też w zwyczajnych posiadaniach 1 na 1:

Jarrett Allen to z kolei podkoszowy, o którym wiemy już od dłuższego czasu, że stać go na wiele. W tym sezonie jest 3. najskuteczniejszym zawodnikiem w lidze, który przekracza barierę 10 punktów na mecz (68,7% z gry). Oprócz mobilnego, skutecznego obrońcy obręczy, Cavs miewają w nim bardzo solidna opcję ofensywną:

No i tu pojawia się podstawowy problem – ci dwa zawodnicy, mający świetne starty sezonu, nie tworzą razem dobrego frontcourtu. Cavs z Mobley’em i Allenem razem na parkiecie są od rywali gorsi o 0,2 punktu (próba 235 minut). To i tak lepszy wynik, niż jeszcze parę meczów temu, kiedy ich wspólny plus/minus wynosił prawie -5. Jak to możliwe?

To nawet nie do końca nie jest kwestia ich niedopasowania. To oczywiście też stanowi jeden z elementów problemu – żaden z nich nie rzuca za trzy (Mobley jest 4/17, rzuca słabo), co we frontcourcie współczesnego zespołu NBA nie jest najlepszym rozwiązaniem. W rotacji Cavaliers panuje log-jam – minuty dzielą się oprócz Mobley’a (34,4 min), Allena (32,5 min), także na Markkanena (30,8 min) i Love’a (20,7 min). Kończy się tym, że Evan Mobley do pewnego momentu ponad połowę swoich minut grał nominalnie na pozycji niskiego skrzydłowego. W praktyce to biegający z nim najczęściej w takich ustawieniach Lauri Markkanen pełnił w ataku rolę bardziej zbliżoną do trójki, ale to wciąż rozwiązanie dalekie od optymalnego.

To się jednak w pewnym momencie zmieniło – poprawiło. To okrutne, ale od kiedy kontuzji nabawił się Lauri Markkanen, duet Mobley-Allen działa lepiej. Mobley teraz już gra w zdecydowanej większości na swojej nominalnej pozycji silnego skrzydłowego – m. in. stąd poprawa w plus/minus u boku Allena. Kiedy grają obok siebie na pozycjach 4-5, stanowią potężną broń jako zawodnicy przejmujący krycie po każdej możliwej zasłonie:

YT/bballytics

Jest też jednak back-court, uszczuplony kontuzją Collina Sextona.

W rotacji trenera Bickerstaffa, Sexton był podstawowym zawodnikiem, który nominalnie wychodził jako rzucający obrońca. Podstawowym rozgrywającym jest Garland, na co wskazuje nie tylko liczba asyst, ale kontaktów z piłką w ogóle, ich długość, czy nawet liczba rzutów po koźle. Mimo wszystko Sexton nie był typowym off-ball guardem, który dostając piłkę rzuca, albo wchodzi w szybki kozioł i mija do obręczy. Sam także podejmował próby kreowania gry i koniec końców oddawał najwięcej rzutów w drużynie. Trudno jednak martwić się o zastępstwo, kiedy takiej formie jest Ricky Rubo.

Ciekawostka statystyczna: z 11 ustawień Cavaliers, które mają dodatni plus/minus, Ricky Rubio znajduje się w aż 8 z nich. A jest przecież rezerwowym. Kluczem dla tak pozytywnego wpływu Rubio na grę Cavs nie jest paradoksalnie jego przegląd parkietu – a przynajmniej nie w największym stopniu. Kluczowy jest jego rzut za trzy – ten, z którym tak męczył się przez 3/4 kariery. W przeciwieństwie do Sextona, który trafia 24,4% rzutów za trzy (przy 4,1 próby), Rubio trafia aż 42,9% (przy 5,1 próby), zdecydowanie poprawiając spacing dla podkoszowych, przez których przechodzi piłka.

Oczywiście – to nie tak, że Rubio jest teraz w stanie wziąć na siebie wszystkie posiadania i rzuty kreowane sobie przez Sextona. Swoją obecnością na boisku może jednak pomóc innym oddawać więcej efektywnych prób z gry – czy to spacingiem, czy umiejętnością rozegrania:

YT/NBA

Duet Garland&Rubio w pierwszej piątce – przy tak dysponowanym Rubio – może znacznie poprawić i tak bardzo sprawny ruch piłki w ofensywie Cavs. Miałoby to jeszcze więcej sensu, gdyby z ławki wchodzić mógł Collin Sexton, dając zastrzyk punktów, na zasadzie archetypowych wręcz sixthmanów pokroju Jordana Clarksona w Jazz. Tego niestety zabraknie, bo rotacja Cavaliers – choć naprawdę niezła – jest przy tym bardzo krótka. Kto jest siódmym-ósmym najlepszym graczem pod nieobecność Markkanena i Sextona? Cedi Osman? Dean Wade? Lamar Stevens? Nie radzą sobie źle jako zadaniowcy, ale mówimy o zawodnikach, którzy muszą teraz dostawać po około 20 minut na mecz. Jeśli po udanym starcie sezonu Cavs chcą celować w turniej Pay-In, czy może nawet (to już ambitne) Playoffy, to nie są to zawodnicy, którzy powinni pełnić w rotacji tak poważne role.

Sexton nie wróci szybko, a brak jego wolumenu rzutowego będzie ograniczeniem. Markkanen i Love powinni wrócić lada moment, bo ich problemy nie są poważne – a ich talent jest tej wąskiej obecnie rotacji potrzebny. Niestety – ich większe minuty znów ograniczą potencjał pary Mobley-Allen. Tak właśnie jest potencjał w tym zespole, ale nie do końca się on jeszcze składa w coś spójnego. Niemniej warto obserwować co się w Ohio dzieje.