Conley Garrison: Kocham mecze o wielką stawkę

Conley Garrison: Kocham mecze o wielką stawkę

Conley Garrison: Kocham mecze o wielką stawkę
Conley Garrison / foto: Andrzej Romański / PLK

– Myślę, że jestem dobrym strzelcem, ale potrafię też kreować grę dla zespołu. Jestem też niezłym obrońcą. Staram się wykorzystywać te elementy i grać tak, by zespół miał z tego korzyść. Czuję, że trener mi ufa. Współpraca z nim to czysta przyjemność – mówi Conley Garrison, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra.

Karol Wasiek: Pamiętam naszą rozmowę po meczu w Sopocie w trakcie rundy zasadniczej. Uważam, że na przestrzeni ostatnich miesięcy zrobiłeś duży progres. Jak oceniasz swój rozwój w trakcie trwania sezonu?

Conley Garrison, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra: Mówiąc szczerze, po prostu staram się brać to, co daje mi gra. Nie próbuję niczego forsować. Myślę, że staram się być na parkiecie jeszcze bardziej agresywny, ale wciąż gram przede wszystkim swoimi atutami. Nie zmieniłem w swojej grze niczego szalonego.

Co jest twoim największym atutem?

Myślę, że jestem dobrym strzelcem, ale potrafię też kreować grę dla zespołu. Jestem też niezłym obrońcą. W zasadzie staram się wykorzystywać te elementy i grać tak, by zespół miał z tego korzyść.

Czy Conley Garrison zostanie w Zastalu na kolejny sezon?
27 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    19 głosów
  • Nie
    8 głosów
Wczytywanie…

Jak czujesz się w play-offach? Mówi się, że granie w tej fazie jest zupełnie czymś innym niż rywalizacja w rundzie zasadniczej. Jakie to uczucie?

Uwielbiam to! Po prostu to uwielbiam. Kocham tę intensywność i grę w meczach o tak wielką stawkę. Czasami, gdy jesteś w środku sezonu zasadniczego… nie chcę mówić, że się nie starasz, ale konsekwencje porażki nie są aż tak bolesne. A w play-offach każdy mecz ma znaczenie.

Każde posiadanie ma znaczenie.

I ja to kocham. Uwielbiam grać, gdy każdemu zależy, gdy wszyscy są w stu procentach skoncentrowani i mają jeden wspólny cel. O to właśnie chodzi w sporcie.

Widać to po tobie. Czujesz się bardzo komfortowo. W meczu z AMW Arką trafiłeś aż pięć razy z dystansu.

Tak, absolutnie. Uwielbiam naszego trenera. Daje mi pewność siebie, daje ją wszystkim zawodnikom. Mam wrażenie, że on nie zabrania chłopakom robienia pewnych rzeczy na parkiecie. Chce, żeby grali agresywnie, grali z luzem. I tego właśnie oczekujesz od trenera, który cię wspiera.

Jako zespół robicie świetną robotę w fazie play-off. Uważam, że pokonanie Kinga w ćwierćfinale to spora niespodzianka.

Szczerze mówiąc, czuję, że to był rywal, który nam „leżał”. W pierwszym meczu, który z nimi graliśmy w sezonie, pokonali nas bardzo łatwo. Ale w Pucharze Polski z nimi wygraliśmy, a potem przegraliśmy zaledwie jednym punktem u siebie. Więc czuliśmy, że zdecydowanie możemy grać z nimi jak równy z równym. Myślę, że złapaliśmy wiatr w żagle i to nam oczywiście pomogło. A wyrwanie jednego meczu na wyjeździe bardzo ułatwiło nam sprawę przed dwoma spotkaniami we własnej hali.

Mam wrażenie, że jako zespół macie teraz swoje momentum.

Zgodzę się z tobą. O tym właśnie mówię. Myślę, że trafiliśmy z formą w idealnym momencie. Miejmy nadzieję, że uda nam się to utrzymać. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

To zabawne, bo znam twojego agenta…

Nemanję?

Tak. Nemanja Jaramaz to był gracz klubów PLK.

Jest świetny Współpracuję z nimi od około półtora roku i uwielbiam go. Uwielbiam też Peję, który jest szefem agencji. Oni od samego początku są dla mnie niezwykle pomocni i świetnie mnie traktują.

Kolejny sezon w Polsce – to możliwe?

Tak. Jestem otwarty na różne opcje. Oczywiście nie chcę teraz deklarować, że będzie tak albo inaczej.

Czujesz się tu dobrze?

Tak, pewnie. Ogólnie bardzo lubię Polskę. Podoba mi się liga. Lubię to, że jest bardzo wyrównana. Nie masz tu jednej drużyny, która zdominowałaby wszystko każdego roku. To po prostu kawał dobrej koszykówki. Wsparcie kibiców jest niesamowite. Ludziom tutaj naprawdę zależy na koszykówce i myślę, że to jest super.

Polska to dla ciebie też wyjątkowe miejsce, bo urodziło się tutaj twoje dziecko.

Dokładnie. Mój syn wprawdzie nie jest Polakiem, ale ma swój numer PESEL! (śmiech)