Zastal pisze piękną historię! Miłoszewski: Wróciła moda na koszykówkę
Jeszcze kilka tygodni temu mało kto przypuszczał, że Zastal Zielona Góra znajdzie się w finale ORLEN Basket Ligi. Zielonogórzanie musieli przedzierać się przez fazę play-in, a później eliminowali wyżej rozstawionych rywali, stając się objawieniem tegorocznych play-offów. Teraz przed zespołem prowadzonym przez Arkadiusz Miłoszewski ostatni krok – finałowa rywalizacja z Legią Warszawa, czyli obrońcą mistrzowskiego tytułu.
Po awansie do finału trener Zastalu nie ukrywał dumy ze swojego zespołu, mówiąc nie tylko o koszykówce, ale również o charakterze drużyny, atmosferze wokół klubu i emocjach, które dziś przeżywa całe miasto. Szkoleniowiec szczególnie docenił postawę Dwighta Wilsona, który mimo problemów zdrowotnych zdecydował się wystąpić w kluczowym spotkaniu. Miłoszewski podkreślał, że właśnie takie zachowania budują drużyny zdolne do osiągania wielkich sukcesów.
-
Legia
-
Zastal
-
Legia8 głosów
-
Zastal36 głosów
– Zacznę od tego, że wziąłem Dwighta na konferencję w nagrodę za to, że poświęcił swoje zdrowie dla drużyny. Wcale nie było pewne, czy zagra w tym meczu, bo jego kostka była naprawdę mocno skręcona. Rano na treningu próbował grać, ale nie dawał rady. Natomiast przed samym meczem, po zabiegach, przyszedł i powiedział: „Trenerze, ja spróbuję, ja chcę”. Wszyscy widzieliśmy, jak grał i jak nam pomógł. Poświęcenie samego siebie dla drużyny jest niezwykle ważne, aby osiągnąć ostateczny sukces – mówił trener Zastalu.
Choć Zielonogórzanie bardzo dobrze weszli w decydujące spotkanie z AMW Arką Gdynia, z każdą kolejną minutą coraz bardziej widoczna była presja związana z możliwością zamknięcia serii przed własną publicznością. Polski szkoleniowiec przyznał, że właśnie pod względem mentalnym był to najtrudniejszy mecz całej rywalizacji.
– Zaczęliśmy to spotkanie z wysokiego C, jednak im głębiej wchodziliśmy w mecz, tym bardziej wkradała się w nas nerwowość i niepotrzebnie zaczynaliśmy grać zbyt indywidualnie. Myślę, że z tej serii trzech spotkań z Arką, to było dla nas najtrudniejsze pod względem emocjonalnym. W Gdyni grało się fajnie, bo nie mieliśmy na sobie presji, natomiast tutaj już ona była. Wymagano od nas, żebyśmy po dwóch wygranych na wyjeździe zwyciężyli po raz trzeci, ale finalnie dobrze sobie z tym poradziliśmy – ocenił.
W swoich wypowiedziach trener kilka razy wracał także do atmosfery panującej w Zielonej Górze. Jego zdaniem to właśnie kibice są dziś jednym z największych atutów Zastalu, a sposób, w jaki wspierają drużynę, może być przykładem dla całej ligi.
– To, co tworzy nasza publiczność, jest nieprawdopodobne i niesamowite. Myślę, że inne zespoły z naszej ligi mogłyby się uczyć kultury dopingowania od naszych kibiców. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak ciepło została przywitana Arka, w tym jej trener i zawodnicy grający kiedyś u nas (…) Jestem dumny z tego jak nasi kibice dopingują – pokazują, że nie trzeba gwizdać ani buczeć na rywali, aby pięknie to wyglądało. Mam nadzieję, że Zielona Góra będzie pierwszym ośrodkiem, który wyśle sygnał, że można wspaniale się bawić i z szacunkiem dopingować zarówno swój zespół, jak i przeciwnika – podkreślał.
Miłoszewski zdradził również, kto jego zdaniem stoi za mentalną przemianą drużyny. Szczególne słowa uznania skierował w stronę Andrzeja Mazurczak, którego uważa za prawdziwego lidera zespołu – zarówno na parkiecie, jak i poza nim.
– Wszyscy powtarzają, że trafiliśmy z formą. Ja jednak uważam, że kluczowe jest to nieprawdopodobne przygotowanie mentalne, które ma w sobie Andy Mazurczak i którym emanuje na resztę zespołu. Ludzie wręcz garną się, żeby z nim grać. To, co robi na treningach i w szatni, pokazuje, że jest wart każdych pieniędzy – przyznał trener.
Przypomnijmy, że rozgrywający w tegorocznych półfinałach PLK notował 9.7 punktu, 5.7 asysty oraz EVAL 14.0 – trzeci najlepszy spośród wszystkich krajowych zawodników. To między innymi dzięki niemu Zastal Express przemknął do wielkiego finału bez porażki w rywalizacji z AMW Arką.
Sukcesy Zastalu sprawiły, że koszykówka ponownie stała się jednym z najważniejszych tematów w Zielonej Górze. Szkoleniowiec biało-zielonych z uśmiechem opowiadał, jak bardzo zmieniła się atmosfera wokół klubu w ostatnich tygodniach.
– Wróciła moda na koszykówkę. Wcześniej w trakcie sezonu bywało ciężko, a teraz kibice zaczepiają mnie na ulicy. Wczoraj pewien kierowca wpuścił mnie w korku, krzycząc: „3:0!”. Kiedy idę na ryneczek na ulicy Ogrodowej, wszyscy się ze mną witają, a swoich kibiców spotykam nawet podczas spacerów z psem (…) Sami wytworzyliśmy na sobie presję tymi wynikami, ale gramy przy 5 tysiącach ludzi na trybunach i robimy to dla kibiców oraz dla miasta – dodał.
Choć sam awans do finału już teraz jest ogromnym sukcesem zielonogórskiego klubu, w Zastalu nikt nie zamierza się zatrzymywać. Miłoszewski jasno podkreślił, że jego drużyna jedzie do Warszawy walczyć o mistrzostwo Polski.
– Zastal mistrzem Polski? Oczywiście, że to możliwe. Każdy zespół, który awansował do finału, ma szansę zdobyć tytuł. Mam wielką nadzieję, że to będziemy my – zakończył.
Czy Zastal Zielona Góra sprawi kolejną niespodziankę i pokona obrońcę tytułu, a także najlepszą drużynę sezonu zasadniczego, Legię Warszawa? Zadanie nie będzie proste, jednak zielonogórzanie są w znakomitej formie, co zwiastuje nam pasjonującą walkę o złoty medal OBL.
Autor: Marcel Drozdowski