Stefan Djordjević: Bałkańska szkoła graczy wysokich
– Mamy trudny moment, jest wiele małych problemów, ale myślę, że możemy to spokojnie rozwiązać przed fazą play-off. Chcemy to naprawić i wrócić na zwycięską ścieżkę. To na pewno nie czas i moment na to, by wpadać w panikę – mówi Stefan Djordjević, zawodnik Śląska Wrocław.
Karol Wasiek: Czy Śląsk Wrocław jest w kryzysie? Czy widzisz poważniejszy problem?
Stefan Djordjević, zawodnik Śląska Wrocław: Jest wiele małych problemów, ale myślę, że możemy to spokojnie rozwiązać przed fazą play-off. To na pewno nie czas i moment na to, by wpadać w panikę. Każda drużyna ma wzloty i upadki w trakcie sezonu. Teraz mamy trudny moment, ale uważam, że dzięki treningom i dobrej chemii w zespole możemy sobie z tym poradzić.
Uważam, że ogólnie jest to dobry sezon w wykonaniu Śląska Wrocław. Wygraliśmy 5 meczów w EuroCup, mimo bardzo młodego składu. Przez długi czas nie mieliśmy gracza po trzydziestce (Angel Nunez był jedynym takim zawodnikiem – przy. red.). Uważam, że nasz bilans mógł być jeszcze lepszy, mogliśmy wygrać 2-3 mecze więcej.
Uważam, że w ostatnich miesiącach zyskaliśmy cenne doświadczenie, co przełożyło się na to, że potrafiliśmy zamykać mecze, które były emocjonujące do samego końca.
Są pewne niedociągnięcia w naszej grze, co widać po ostatnich wynikach. Lepiej, że to zdarzyło się teraz, a nie w fazie play-off. Mamy czas na treningi i poprawę tej sytuacji.
Walczymy o jak najwyższe miejsce po rundzie zasadniczej. Chcemy mieć przewagę parkietu w fazie play-off.
-
Tak
-
Nie
-
Tak2 głosy
-
Nie7 głosów
Jak bardzo drużynie brakuje Noaha Kirkwooda?
Bardzo go brakuje. To nasz “glue-guy”. To bardzo ważny zawodnik po obu stronach parkietu. Potrafi kreować grę w ataku, ale też potrafi bronić.
Obrona nie działa ostatnio zbyt dobrze. Tracicie mnóstwo punktów.
Tak, obrona nie działa. Trudno z tym dyskutować. Może właśnie dlatego, że nie mamy go w swoim składzie. Musimy znaleźć sposób, by to naprawić i wrócić na zwycięską ścieżkę.
Jak oceniasz pobyt w Śląsku Wrocław?
Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pobyt w Śląsku oceniam na duży plus. Ludzie w klubie są pomocni. Można na nich liczyć. Kibice wykonują świetną pracę. Są niesamowici. Wspierają nas w lepszych i w gorszych momentach. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Często są bowiem naszym szóstym zawodnikiem.
Jak oceniasz współpracę z trenerem Ainarsem Bagatskisem?
Współpraca jest profesjonalna. To doświadczony i dobry trener. On wie, co robi.
Często nie ma cię na boisku w drugich połowach. Dlaczego?
Faktycznie taka sytuacja miała miejsce wiele razy. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. To pytanie do trenera, nie do mnie.
Rozmawialiście o tym?
Rozmawialiśmy, ale myślę, że to musi zostać między nami. Powtórzę: to pytanie bardziej do niego niż do mnie. Jestem gotowy do gry. Ostatnio sytuacja jest trochę inna, więc mam nadzieję, że tak zostanie.
W Polsce panuje taka opinia, że w ataku jesteś w stanie zrobić niemal wszystko. Niektórzy nawet mówili o “złotej lewej ręce” Stefana Djordjevicia.
Daję z siebie wszystko na parkiecie. Każdy z nas ma lepsze i gorsze strony. Ja staram się maksymalizować swoje atuty i z nich korzystać w trakcie meczów. Moja lewa ręka? Myślę, że to dar od Boga (śmiech).
Nie ukrywam, że w trakcie czasów młodzieżowych – podczas pobytu w FMP – pracowałem naprawdę ciężko nad wykańczaniem akcji w strefie podkoszowej. I to na różne sposoby. Uważam, że mam naprawdę dobre manewry pod samym koszem. Trudno jest mnie zatrzymać.
Jako gracz doświadczony wiem, jak używać lewej ręki, a jak ukryć moje niedoskonałości.
W Polsce jest wielu wysokich graczy z Bałkanów, którzy prezentują naprawdę dobry poziom: Vucić, Langović, Popović czy Ljubicić.
W tym regionie jest wielu silnych i wysokich facetów, którzy potrafią grać w koszykówkę. Mamy dobre geny do grania na wysokim poziomie, ale przy okazji jesteśmy też mocni fizycznie. Od zawsze tak było i widzę, że jest to kontynuowane. Młodsza generacja też jest wyrośnięta.
Można mówić o bałkańskiej szkole wysokich graczy. Jest wielu trenerów w tym regionie Europy, którzy specjalizują się w pracy z wysokimi zawodnikami. Dużo czasu poświęcają technice, manewrom podkoszowym i pracy stóp. Powstają specjalne szkoły i kliniki.
Uważam, że gracze podkoszowi z Bałkanów są naprawdę dobrze wyszkoleni. Po prostu umieją grać w koszykówkę. Dobrze czytają grę i są wszechstronni.
Ostatnio nawet trafiłeś rzut z dystansu. Po raz pierwszy w czasie występów w ORLEN Basket Lidze.
To mój drugi rzut z dystansu w tym sezonie. Pierwszy spudłowałem w meczu z Manresą. W karierze oddałem łącznie około 10 rzutów za 3. Koledzy mi mówią, żebym częściej decydował się na takie rzuty. Pytają mnie: “Stefan, czemu nie rzucasz?” Nie ukrywam, że pewniej czuję się w strefie podkoszowej. Tam jest moja przestrzeń. Ale może od następnego sezonu dołożę to do swojego arsenału ofensywnego? Zobaczymy!
