Road to ROTY – Notowanie 11

24/03/2019
ROTY

Wiosna za oknem, Playoffs coraz bliżej, w NCAA rozpoczęło się marcowe szaleństwo ! Już w czerwcowym drafcie kilka znanych nazwisk przeniesie się z uniwersyteckich parkietów na poziom lub dwa wyżej do ligi NBA. Rywalizacja trwa, kończy się pierwsza runda turnieju, część ma już awans do Sweet 16, część już zakończyła rozgrywki. Ja Morant z Murray  State już odpadł, odpadli także ubiegłoroczni zwycięzcy Villanova Wildcats, którzy tej nocy przegrali z ekipą Purdue.

Drużynę Dzikich Kotów wyeliminował drugim najlepszym wynikiem w historii turnieju NCAA 21-letni obrońca Carsen Edwards. W 1994 roku również z tej samej uczelni 44 punkty – rekord turnieju rzucił Glenn Robinson. 87 oczek zespołu to także najlepszy rezultat od 11 lat.

Sponsor serwisu

źródło: Youtube/BigTenNetwork

Przejdźmy jednak do ligi NBA, bo o przyszłorocznych debiutantach będziemy jeszcze słyszeć nie jedną wiadomość. Tutaj wyjścig o nagrodę Rookie of The Year nabiera coraz większych rumieńców. Jesteśmy w końcu na ostatniej prostej i nikt nie odpuszcza…

Statystyki na dzień 24 marca 2019 roku.

#5 Collin Sexton (Cleveland Cavaliers) – 16.2 PPG, 3.0 RPG , 2.9 APG, 42.6 % FG 41.9 % 3-PT

Sexton wszedł do naszej piątki niejako z listy rezerwowej. Był oczywiście brany pod uwagę w czołówce debiutantów, okresami swojej coraz lepszej gry gościł u nas w niektórych notowaniach. Teraz powraca w miejsce Jarena Jacksona, który nie gra już od miesiąca z powodu urazu mięśnia czworogłowego uda.

Kawalerzyści już dawno odpadli z walki o playoffs, ale w ostatnich spotkaniach ich gra wygląda nieco lepiej niż jeszcze niedawno gdy np. na przełomie końcówki 2018 i początku 2019 roku zanotowali serię 12 kolejnych porażek. Ostatnie 10 spotkań to bilans 4-6, a Sexton osiągnął już serię 8 kolejnych meczów ze zdobyczą co najmniej 20 punktów. Jest to najdłuższa taka seria debiutanta w tym sezonie. Z drugiej jednak strony Cavs rzucają najmniej punktów na wschodzie – 104.4 PPG, ale nie najmniej w lidze, za nimi są jeszcze Memphis Grizzlies.

Młody Guard we wspomnianych 8 ostatnich meczach ma świetną średnią punktową  – 25.5 pkt, trafia 57.4% z gry i 56.0%  z dystansu. To już jest jego najlepszy miesiąc gry – 52.3% ogólnej skuteczności i trafienie 30 z 60 prób zza łuku. W żadnym miesiącu Sexton nie osiągnął takiej skuteczności jak w marcu, który jeszcze się nie skończył. Co warto podkreślić to fakt, że w tym miesiącu Cavaliers pokonali już Magic, Raptors, Pistons i Bucks.

Sexton miał swoje wzloty i upadki w tym sezonie. Powiedział jednak ostatnio, że „gra zaczyna pomału zwalniać“. On sam pokazał, że zaczął jeszcze lepiej panować na boisku. 11 marca Collin był wielki w nieoczekiwanej wygranej nad Toronto Raptors. Cavs pokonali ich aż 25 punktami, to była ich najwyższa wygrana w tych rozgrywkach. Nic więc dziwnego, że zawodnikom z dalekiej północy puszczały już nerwy, jak pamiętacie. Serge Ibaka chciał prawie zabić Marquese’a Chrissa. Sexton zdobył w tym pamiętnym spotkaniu 28 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst i nie miał żadnej straty. Był także 10-18 z gry, a po całym spotkaniu coach Larry Drew miał powiedzieć, że to był chyba najlepszy mecz Collina w tym sezonie.

„Naprawdę myślałem tej nocy, że prawdopodobnie ujrzymy pełnię gry Collina. Jestem pod wrażeniem jego trafień, przejścia do ofensywy i jego decyzji, które podejmował. Grał niesamowicie przez całe spotkanie.”

Noc później Cavs byli blisko pokonania 76ers, 26 pkt 11-20 z gry Sextona.  Szykuje się solidny finisz w wykonaniu 8 picku draftu 2018. Ostatnio jest naprawdę bardzo skuteczny, warto dodać, że jest liderem wśród debiutantów w trafionych rzutach dystansowych jak również oddanych próbach zza łuku. Dobra postawa na pewno wpływa na jeszcze większą pewność siebie i dążenie do coraz lepszej dyspozycji. Collin coraz lepiej wyrabia sobie strzeleckie pozycje.

Ciekawostki na koniec są dwie: Otóż Sexton pobił właśnie rekord drużyny Cavaliers w ilości serii spotkań z przynajmniej 20 punktami na koncie. Pokonał w tym LeBrona Jamesa. Z kolei w siódmym spotkaniu 20+ stał się pierwszym rookie od czasów Timiego Duncana, który zdobył co najmniej 23 punkty w 7 kolejnych meczach.

źródło: Youtube/FreeDawkins

#4 Deandre Ayton (Phoenix Suns) – 16.5 PPG, 10.3 RPG, 58.6% FG

Suns mieli ostatnio dobry okres gry i w sumie nadal nie przegrywają wszystkiego co może nieco cieszyć ich kibiców w kolejnym przegranym sezonie. Ostatnie 8 spotkań to bilans 2-6 i dwie wygrane o dziwo na wyjeździe z Warriors i Pelicans, co jak wiecie nie zdarza im się często gdy grają poza Arizoną.

Wiemy już na pewno, że o jednym meczu Ayton chciałby szybko zapomnieć. Co prawda na załączonym video widać, że jako jeden z nielicznych w tym sezonie był w stanie zablokować samego Rudy’ego Goberta, ale poza tym to Francuz go zdominował pod koszem w tym meczu i pokazał, że wiele mu jeszcze brakuje do jego klasy. 1-9 z gry, nieco ponad 11% i tylko dwa zdobyte punkty, 9 zbiórek to najgorszy występ Deandre w sezonie. Gobert natomiast osiągnął double-double na poziomie 18 pkt, 20 zb. To były najmniej efektywne 32 minuty w wykonaniu reprezentanta wysp Bahama w tych rozgrywkach.

Sam Ayton nie krył rozgoryczenia swoją grą: „Dałbym sobie za to jeden z minusem (F-). To był zły mecz. Zdecydowanie to moja wina, że tak przegraliśmy. Byłem zablokowany. Nie mam pojęcia co się stało. Rzuty, które podejmowałem były fatalne. To był zdecydowanie najgorszy mecz jaki kiedykolwiek grałem.”

źródło: Youtube/NF

Ayton był jednak o wiele pomocny 3 dni wcześniej w spotkaniu przeciwko obrońcom tytułu – 18 pkt 9 zb, a Słońca wygrały 115-111. Ostatnimi czasy dużo mówi się o rosnącej obronie centra Suns. Na początku sezonu jego postawa w defensywie pozostawiała dużo do życzenia, mimo 216 cm wzrostu i zasięgu ramion 227 cm. Teraz obrona z 20-latkiem na parkiecie stała się lepsza. Obniżeniu i to znacznemu uległa skuteczność rywali z dystansu, % wymuszonych rzutów wolnych i liczba zebranych piłek.

Bardzo podoba mi się zmiana krycia w wykonaniu Aytona. Umie ustać na nogach jak na wysokiego zawodnika i zostać przy mniejszym i co do zasady mobilniejszym graczu do końca by utrudnić mu wejście pod kosz a w przeciwnym razie zmusić go do rzutu z półdystansu. Zdarzają się jednak błędy, których musi się wystrzegać. Czasami wychodzi za wysoko i niepotrzebnie do obrony pick&rolla, przez co pod koszem zostaje za dużo wolnego miejsca.

Zdarzają się również momenty, gdy Ayton słabo czyta grę, nie asekuruje i nie podwaja na czas swojego kolegi, który jest mijany jak tutaj, przez Cousinsa. Pewne jest jedno, że Bahamczyk ma fizyczne zdolności i potencjał by stać się lepszym obrońcą, ale czas pokaże czy nim naprawdę będzie w przyszłości.

źródło: Youtube/FreeDawkins

#3 Marvin Bagley III (Sacramento Kings) – 14.5 PPG, 7.3 RPG, 51.9% FG

Najbliżej od 13 lat będą Playoffs w tym sezonie  Kings, ale tym razem zabrakło niewiele. Konferencja zachodnia jest po prostu dla nich jeszcze nieco za silna, ale przyznajcie, że są jednym z objawień tegorocznych rozgrywek.

Bagley wrócił po ostatnim urazie 14 marca i w 6 rozegranych spotkaniach ze swoją drużyną osiągnął bilans 3-3. Pokonali jednak znacznie niżej notowanych od siebie Suns, Mavs i Bulls a doznali porażek z drużynami z czołówki wschodu – Nets, Celtics i 76ers. Marvin zanotował w wyżej wymienionych meczach solidne cyferki – 19.3 PPG(4 wśród debiutantów), 8.2 RPG(3 wśród Rookies), 57.9% z gry. W tym czasie Królowie rzucali na mecz blisko 119 punktów, co czyni ich 3 najlepszą drużyną NBA, utrzymywali również tempo gry(5 najlepsze w lidze).

Bagley wygląda świetnie, jakby w ogóle nie miał przerwy w grze przez uraz kolana. Po powrocie cały czas szlifował swoje zdobycze. Od 14 oczek z Celtics, po 15 z 76ers aż rzucił 21 punktów Bykom i 28 przeciwko Nets. Szkoda porażki z Nets, bo Bagley zagrał na 80% skuteczności!(12-15). Przeciwko Luce Donciciowi zaaplikował 22 punkty 12 zbiórek i 4 bloki. Po raz pierwszy w karierze właśnie w tym meczu oddał aż 5 prób z dystansu, trafiając solidnie trzy razy.

Bagley to skrzydłowy, który najwięcej punktów zdobywa pod koszem. Co ciekawe jednak, nie są to w przeważającej ilości same dunki. Debiutant Kings najwięcej statystycznie oddaje jump-shootów, z kolei ich skuteczność 38.9% mogłaby być nieco lepsza. Dużo bardziej efektywne są u niego zagrania lay-up, które wpadają z ponad 52% skutecznością. Jest również 13 najlepszym dunkerem na parkietach ze skutecznością 95.8%.

Być może teraz Bagley w obliczu wypadnięcia Kings z walki o playoffs dostanie więcej minut na parkiecie i może zagości na kilka spotkań w wyjściowej piątce.

źródło: Youtube/FreeDawkins

#2 Trae Young (Atlanta Hawks) – 18.7 PPG, 3.6 RPG,  7.9 APG, 41.7% FG, 33.6% 3-PT

Young nie przestaje mnie zaskakiwać swoją ostatnią zawziętością, formą, skutecznością(szczególnie z dystansu), cały czas świetnym czytaniem gry a w szczególnych momentach tak jak dzisiejszej nocy z 76ers – wykończeniem i odwagą wzięcia odpowiedzialności za wynik. To potwierdza, że w stanie Georgia już ufają młodemu obrońcy, skoro dają mu piłki w ostatnich momentach, by mógł przeważyć szalę zwycięstwa. Owszem można mówić, że był remis, więc jakby nie trafił to mielibyśmy dogrywkę. Jednak to jak uwolnił się od Jimmiego Butlera i rzucił nad Joelem Embiidem to zagranie, którego nie powstydziłby się nawet zawodnik z czołówki ligi.

Young w ostatnich 7 spotkaniach od ostatniego notowania jest nawet strzelecko lepszy od Doncicia i oczywiście góruje nad Słoweńcem w liczbie asyst. We wspomnianej liczbie meczów notował 22.0 pkt, 4.3 zb i 8.7 ast, 46.6% z gry i 35.7% z dystansu. Hawks mają  w tym czasie bilans 4-3 ( wygrane z 76ers, Jazz, Pelicans i Grizzlies)

Young 9 marca w meczu z Nets osiągnął pierwsze triple-double w karierze, stając się również pierwszym debiutantem Hawks, który osiągnął potrójną zdobycz – 23 pkt 10 zb 11 ast. Niestety po tym wspaniałym spotkaniu przyszedł dół tzn. 10 oczek przeciwko Pelicans 2-14 z gry i 0-4 z dystansu. Co prawda dołożył tutaj 10 asyst i 5 pięć zbiórek, ale skuteczność wołała o pomstę do nieba – nie trafił pierwszych 9 rzutów. Warto dodać, że to był 23 raz, gdy rozdał co najmniej 10 asyst w meczu, aktualnie jest już takich spotkań 26. Doncic ma 9 takich spotkań.

Jastrzębie z Youngiem na parkiecie są o blisko 5.5 punkta lepsze w offensive rating, niż gdy młody siedzi na ławce. Od momentu wspomnianego słabe występu z Pelikanami, Trae w 6 kolejnych meczach zdobywa co najmniej 20 punktów. Kto wie czy przebije serię Collina Sextona… Poprawił bardzo swoją skuteczność, bazując na tych ostatnich sześciu spotkaniach trafia 51.0% z gry i aż wysokie jak na niego 39.5% z dystansu.

Coach Lloyd Pierce jest pod wrażeniem zdolności Younga, który przejmuje ostatnią niełatwą pracę w zdobywaniu punktów.

„On wychodzi w 4 kwarcie i gra 12 nieprzerwanych minut i przechodzi przemianę w playmakera, robi grę. Sądzę, że jest to już oznaka dojrzałości. Myślę, że chce przejąć mecz od czasu do czasu i rozumie, że może mieć ogromny wpływ na mecz.”

Wiemy, że skuteczność strzelecka Younga na przełomie całego sezonu była bardzo w kratkę, ale nie można mu odmówić, że nie posiadał spójności w asystowaniu kolegom. Dołączył właśnie do Chrisa Paula, Johna Walla i Bena Simmonsa jako jedynych rookie od 2002 roku, którzy notowali w sezonie więcej niż 7.7 asysty na mecz. Sami zobaczcie co już się dzieje w internecie:

źródło: Youtube/FreeDawkins

#1 Luka Doncic (Dallas Mavericks) – 21.0 PPG, 7.6 RPG, 5.8 APG, 42.6% FG

Luka nie gra może w ostatnich tygodniach takich serii punktowych jak Young czy Sexton, ale nadal kiedy musi to odpowiada Youngowi na swój sposób. Jego ostatnie 7 spotkań to 20.6 pkt, 10.1 zb, 7.7 ast w tym dwie zdobycze triple-double i dwukrotnie zabrakło mu tego po jednej asyscie !

Fakt faktem, że mania na Słoweńca została nieco utemperowana przez jego nieco słabsze występy, co pokazało, że inni debiutanci również mają szanse go doścignąć. Nie jest przecież jeszcze koszykarskim bogiem i nadal mogą mu się przytrafiać wpadki, słabsze mecze. Tak jest m.in u niego ze skutecznością z dystansu, która spada w ostatnich tygodniach. Szczególnie tylko w ostatnich 14 dniach spadła do niecałych 21%. Po za tym częściej dostawał się na linię rzutów wolnych. Zbliżył się nawet do pierwszej dziesiątki w NBA w oddawanych próbach rzutów wolnych.  Stał się nawet jednym z 10 guardów ze średnią 6.6 prób na linii na mecz jako rookie i pierwszym od czasów Allena Iversona z 1996-97.

Mavs mimo triple-double Doncicia, których osiągnął już w liczbie sześciu – rekord pierwszoroczniaka w barwach drużyny z Dallas – przegrywają ostatnio na potęgę. Tyle samo potrójnych zdobyczy ma w tych rozgrywkach już James Harden i Elfrid Payton, a jedno mniej ma Greek-Freak.  W 12 spotkaniach w marcu, Mavs wyszli zwycięsko tylko dwukrotnie z Cavs i wczorajszej nocy z Warriors. Wojownicy bez Curry’ego w składzie przegrali różnicą aż 35 oczek. W tym sezonie Mavs mieli patent na GSW, pokonali ich w dwóch z 4 spotkań.

Patentu nie mieli na ekipę również z Teksasu – San Antonio Spurs ograli ich trzykrotnie. Ostatnio Luka miał niby nie wystąpić a wyszedł na parkiet i w sumie przeszedł tylko ten mecz – 12 punktów, 9 strat, 6 zbiórek, 7 asyst, 1-7 za trzy i o dziwo 1-9 z linii rzutów wolnych !

„To było w mojej głowie, myślałem, że mogę nie trafić. Muszę nad tym popracować, żeby trafiać każdy taki rzut.”

Doncic mecz wcześniej doznał urazu kolana w meczu przeciwko Rockets, ale bardzo chciał zagrać, mimo iż jak sam przyznał nie był gotowy na 100%. Dodał, że chciałby grać zawsze i w każdym spotkaniu. To naprawdę postawa, która nie zdarza się każdemu. Czy kibice Mavs go za to jeszcze bardziej pokochają?

Przed wczorajszą wygraną Mavs mieli bilans 0-6 w meczach w których grał Doncic i w tym czasie jego zespół tracił z nim na parkiecie o 9.8 pkt na 100 posiadań w porównaniu ze zdobywanymi punktami.

źródło: Youtube/FreeDawkins

 

 

 

Kopiuj link do schowka