Pierwsze od 2 lat starcie Kawhi i LBJ! Buzzer-beater Nikoli Jokicia!

15/03/2019
Kawhi Leonard Lebron James fot. CBS Sports

Co za noc! Dwa Game-winnery – jeden od Jokicia równo z syreną, drugi od Mathhewsa po dobitce. Poza tym pierwsze od dawna starcie Kawhi z LeBronem, oraz triple double Irvinga w powrocie Celtics z zaświatów.


Thunder (42-27) – Pacers (44-25) – 106:108
Cavs (17-52) – Magic (32-38) – 91:120
Kings (33-34) – Celtics (42-27) – 120:126
Lakers (32-37) – Raptors (49-20) – 98:111
Wolves (32-37) – Jazz (39-29) – 100:120
Mavs (27-41) – Nuggets (45-22) – 99:100

Sponsor serwisu

Kiedy Mavericks na początku czwartej kwarty prowadzili już różnicą 12 punktów, wydawało się, że powinni doprowadzić spotkanie do końca z korzystnym rezultatem. W ostatniej kwarcie coś jednak nie zagrało, Mavs rzucili w niej tylko 10 punktów, przegrywając tę część gry 10:26, a w ostateczności cały mecz 99:100. Jeszcze na 5 sekund przed końcem jednak, Luka Doncic wsadził piłkę z góry z faulem, dając Mavs prowadzenie jednym punktem. Gdyby wykorzystał rzut wolny, historia potoczyłaby się inaczej.

Wolnego jednak nie trafił, więc przewaga wciąż wynosiła tylko punkt. Ostatnie sekundy Nuggets mogli więc spożytkować na rzut spod kosza, który i tak przyniósłby im wygraną. Nikola Jokic postanowił to załatwić samodzielnie:

W przekroju całego spotkania Jokic spisywał się średnio – zdobył 11 punktów, 14 zbiórek i 8 asyst. Prawdziwym liderem zespołu był w tym spotkaniu Paul Millsap, który uzbierał aż 33 punkty i 8 zbiórek, trafiając bardzo efektywne 14/19 z gry. Efektywny zupełnie nie był z kolei Luka Doncic, który znowu sporo pudłował. Zdobył co prawda 24 punkty, 11 zbiórek i 8 asyst, co jest świetną linijką, ale trafił tylko 1/9 za trzy i zaledwie 3/7 z linii rzutów wolnych, zawodząc w tym aspekcie w kluczowym momencie. Kolejny dobry mecz zapisał za to na konto debiutant Jalen Brunson – skończył z dorobkiem 20 punktów, 5 zbiórek i 4 asyst.


Jeszcze bardziej niż Mavs, zwycięstwa mogli być pewni Thunder, którzy przez zdecydowaną większość meczu utrzymywali znaczące prowadzenie, a w trzeciej kwarcie sięgało ono prawie 20 punktów. Na przełomie trzeciej i czwartej odsłony meczu doszło jednak do zredukowania strat przez Pacers, co doprowadziło do wyrównanej końcówki. Na nieco ponad 2 minuty przed końcem, wsad Turnera i layup Bogdanovicia wyprowadziły Indianę na niewielkie prowadzenie. Paul George wyrównał wynik trafiając trójkę, a następnie wykorzystał oba rzuty wolne na minutę przed końcem. Domantas Sabonis wyrównał rzutem spod kosza, by na sekundę przed końcową syreną Wesley Matthews mógł przesądzić losy spotkania dobijając niecelny rzut Bojana Bogdanovicia:

Thunder nie zdołali odpowiedzieć w pozostałą na zegarze sekundę. Matthews stał się więc bohaterem spotkania – na przestrzeni całego meczu zdobył 16 punktów i 7 zbiórek, trafiając 4/7 zza łuku. Najlepszym strzelcem Indiany był wchodzący z ławki Domantas Sabonis, który uzbierał 26 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty, przy dobrej skuteczności 7/12 z gry i aż 12/13 z linii rzutów wolnych. Bojan Bogdanovic dołożył 23 punkty, 4 zbiórki i 5 asyst.

Dla OKC kolejne triple double zanotował Russell Westbrook – zdobył 19 punktów (1/5 za trzy), 14 zbiórek i 11 asyst. Przeciwko swojej byłej drużynie z dobrej strony pokazał się Paul George, który uzbierał 36 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst, trafiając bardzo solidne 6/11 za trzy. Poza tym Steven Adams zdobył 17 punktów i 8 zbiórek, a reszta zespołu wypadła średnio.


To był pierwszy od dwóch lat pojedynek LeBrona Jamesa z Kawhi Leonardem, dacie wiarę? Zwycięsko z tego starcia wyszedł skrzydłowy Raptors, gdyż to jego drużyna mogła się cieszyć bardzo pewnym zwycięstwem. Klub z Toronto był po prostu skuteczniejszy za trzy (39% – 22%), zebrał więcej piłek ofensywnych (13:6) i spisywał się lepiej w obronie (przewaga w blokach i przechwytach). Kawhi Leonard zdobył 25 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty, trafiając bardzo dobre 5/8 z dystansu. Pscal Siakam dołożył 16 oczek,  5 zbiórek i 6 asyst. W pierwszej piątce zagrał też Marc Gasol, podczas gdy Serge Ibaka odbywa karę zawieszenia. Gasol zdobył 15 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty, współdzieląc z Kawhi najwyższy w drużynie plus/minus na poziomie +17.  Z ławki z kolei niespodziewane 20 punktów dorzucił Norman Powell.

źródło:YouTube/House of Highlights

LeBron James indywidualnie zaprezentował się dobrze – zdobył 29 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst. Niestety trafił tylko 1/5 za trzy, ale jego plus/minus i tak był jednym z najlepszych w zespole – wynosił okrągłe zero. Przyzwoitym meczem może pochwalić się Rajon Rondo, który zdobył 13 punktów, 5 zbiórek i 8 asysty, ale też 5 strat. Świetny moment sezonu złapał Alex Caruso, który dziś z ławki dodał od siebie 16 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst.


Sinusoida emocji w meczu Kings z Celtics. Już na początku drugiej kwarty Sacramento prowadziło różnicą 17 punktów. Przewaga utrzymywała się jeszcze chwilę, ale Boston sukcesywnie odrabiał straty, by na początku trzeciej odsłony, samemu wyjść na niewielkie prowadzenie. Kings jednak szybko odpowiedzieli i nów prowadzili różnica kilkunastu punktów. Jeszcze przed końcem tej szalonej trzeciej kwarty, Celtics zdobyli się na kolejny comeback, przejmując prowadzenie, a w trzeciej kwarcie podnosząc je do poziomu gwarantującego zwycięstwo.

Emocje w dużej mierze zawdzięczamy Kyrie Irvingowi, który rozegrał świetny mecz i skończył z triple double na koncie. Łącznie uzbierał 31 punktów (tylko 1/9 za trzy), 10 zbiórek i 12 asyst. Wymiernie wspomógł go Marcus Morris, który dodał 21 punktów i 13 zbiórek. Brawa należą się jednak dla Jaylena Browna, który z ławki rzucił 22 punkty i zaliczył zdecydowanie najwyższy w zespole plus/minus na poziomie +19. Dla Kings liderował Buddy Hield, który zdobył 34 punkty i 7 asyst, trafiając 6/10 zza łuku. Świetny mecz na konto zapisał też De’Aaron Fox, zdobywając 19 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst. Może udałoby się wygrać, gdyby lepiej zagrał Nemanja Bjelica – on jednak spudłował wszystkie 7 oddanych trójek.


Jazz zdominowali mecz z Timberwolves, prowadząc przez praktycznie całe spotkanie. Niech drobną wymówką dla Leśnych Wilków będą jednak problemy komunikacyjne – z powodu burzy śnieżnej spędzili 10 godzin na lotnisku, zanim udało im się wylecieć. Byli więc spóźnieni i z pewnością zmęczeni. Pozwolili więc nieskutecznemu dziś Donovanovi Mitchellowi zdobyć 24 punkty i 6 asyst, mimo trafienia tylko 1/6 za trzy. Nie lepszy był Joe Ingles, który trafił z dystansu 2/8, łącznie zdobywając 12 punktów, ale też 5 zbiórek i 8 asyst. Derrick Favors zdobył 17 punktów i 11 zbiórek.

Dla Wolves najlepiej zagrał – bez żadnych niespodzianek – Karl Anthony Towns. Podkoszowy zdobył 26 punktów, 12 zbiórek i 4 asysty. Poza nim Leśne Wilki zaprezentowały się raczej przeciętnie, razem w całym meczu trafiając zaledwie 20% oddanych trójek.


Magic zaliczają ważne zwycięstwo nad Cavs – każde jest dla nich teraz ważne, bo gonią będących na ósmym miejscu Heat. Obecnie tracą już tylko 1,5 meczu. Kawalerzystów rozgromili różnicą prawie 30 punktów, wygrywając po drodze każdą kwartę. Najlepszym strzelcem Magic okazał się Aaron Gordon, który zdobył 21 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty, notując najlepszy plus/minus na poziomie +28. Kolejne 20 punktów i 7 asyst dodał DJ Augustin, a 19 oczek i 11 zbiórek zapewnił Nikola Vucevic. Dla Cavs 23 punkty zdobył Collin Sexton.

Kopiuj link do schowka