New York Knicks stawiają wszystko na wolną agenturę

15/03/2019
fot. Maddie Meyer/Getty Images

New York Knicks dysponują obecnie najmłodszym składem w całej NBA. Jednak według zapowiedzi Jamesa Dolana, Nowojorczycy nie zamierzają budować przyszłości na żadnym z obecnych graczy.

New York Knicks w tym sezonie tankują w celu zdobycia jakiegoś niezwykle utalentowanego młodzieńca (najlepiej jakby miał jeszcze na imię Zion). Jako, że ta polityka od co najmniej kilku sezonów z rzędu nie jest im obca, w ich składzie biegają już młodzi, obiecujący gracze. Kevin Knox ma przebłyski bardzo dobrej gry, Mitchell Robinson pokazuje ogromny potencjał defensywny notując 2,4 blk w 19 minut na parkiecie (w przeliczeniu na 36 minut daje to 4,6 blk!), Allonzo Trier także pokazał, że zasługuje na minuty w tej lidze. Dodatkowo przecież jest jeszcze pozyskany w wymianie Dennis Smith Jr., który w Nowym Jorku zanotował kilka świetnych występów.

Źródło: youtube.com/Hoop Intellect

Mimo tego jednak, głównym celem niezmiennie pozostaje wolna agentura. NYK oczyścili cap space nie dla rozwijania młodzieży, tylko w celu skuszenia największych gwiazd ligi, z Kevinem Durantem i Kyriem Irvingiem na czele. Właściciel klubu, James Dolan jest praktycznie pewny sukcesu w nadchodzącym lecie:

“Cały czas słyszymy od agentów i nawet od samych zawodników, że chcą tu przyjść. Nie możemy na to odpowiadać z powodu zasad ligi etc. Nie przeszkadza to jednak tym ludziom informować nas o tym. I mogę powiedzieć, że bazując na tym, co słyszałem, odniesiemy wielki sukces tego lata w kontekście wolnych agentów.”

Co zatem z tą grupką utalentowanych zawodników, którzy już grają w Nowym Jorku? Zdaniem Dolana żaden z nich nie nadaje się na lidera zespołu, a co najwyżej na role drugoplanowe:

“Nasz zespół jest bardzo młody. Spójrz na naszych zawodników. Żaden z nich nie będzie ostoją zespołu, ale już teraz rozwijamy ich jako wsparcie dla lidera. Mamy Kevina Knoxa, ale także Mitchella, Allonzo, Noah, Dotsona, praktycznie cały zespół, który staje się coraz lepszy.”

Takie komentarze mogą zdemotywować młodych graczy Knicks, a tych obdarzonych większym ego nawet obrazić. Dolan, choć należy do najgorszych właścicieli w lidze mówi jednak prawdę, jak bardzo gorzka by ona nie była dla niektórych. Żaden z zawodników obecnego składu Knicks nie jest na tyle dobry, aby budować na nim skład walczący o największe sukcesy. Jasne, wszyscy mają potencjał i nigdy nie wiadomo, czy nie przerodzą się w czołową gwiazdę ligi, jak zrobił to chociażby Kawhi Leonard. Jednakże na ten moment nikt nie przejawia takiego talentu, a jako zadaniowcy mogą stanowić różnicę decydującą o końcowych wynikach. Rynek wolnych agentów pozostaje jedynym ratunkiem dla NYK. Chyba, że powtórzy się scenariusz z 2010 roku, w którym Knicks także mieli być wielkimi zwycięzcami, a okazało się zgoła odmiennie.

Pozostaje jeszcze co prawda nadzieja w drafcie, ale Nowy Jork ostatni raz wygrał loterię w 1985 roku w dosyć kontrowersyjnych okolicznościach, zatem może lepiej faktycznie postawić wszystko na wolnych agentów tym bardziej, że ich sny o potędze w przyszłym sezonie wydają się coraz bardziej realne.

Kopiuj link do schowka