OKC wracają do gry, świetne starcie RW#0 z Lillardem, Raptors wygrywają w końcówce

20/04/2019
OKC Westbrook Russell Thunder Zach Beeker/NBAE via Getty Images

Co za noc! OKC wracają do gry, wyprowadzając serię do wyniku 1-2, Raptors po zaciętej końcówce wygrywają z Magic, wychodząc w serii pierwszy raz na prowadzenie, a Boston czeka na przyklepanie awansu po zwycięstwie na 3-0.


Raptors – Magic – 98:93 (2-1)
Celtics – Pacers – 104:96 (3-0)
Blazers – Thunder – 108:120 (2-1)


Magic Basketball wraca! Zamów pierwszy numer już dzisiaj!

Oklahoma City Thunder z bilansem 0-2 wróciła na swój parkiet, gdzie desperacko potrzebowała zwycięstwa. Gdyby ten mecz zakończył się dla nich porażką, z wyniku 0-3 w serii byłoby bardzo ciężko wyjść. Na szczęście udało im się tym razem powstrzymać Blazers – przede wszystkim zaczęli trafiać trójki. Po meczach ze skutecznością na kilkanaście procent, tym razem trafili aż 51% rzutów z dystansu, czyli sumarycznie 15/29. Poza tym OKC wciąż górowali nad rywalami fizycznie i stawiali twarde warunki w obronie. Jeszcze na starcie czwartej kwarty Portland było w stanie doprowadzić do remisu, ale ostatnią odsłonę Thunder wygrali 34:26, dosyć pewnie kończąc spotkanie.

Świetny mecz ma za sobą Russell Westbrook, który zdobył 33 punkty, 5 zbiórek i 11 asyst, trafiając 11/22 rzutów z gry, w tym bardzo dobre 4/6 za trzy. Swoje trójki trafiał też Jerami Grant, który 18 punktów uzbierał na skuteczności 4/5 zza łuku.

źródło:YouTube/House of Highlights

Do tego 3/4 trafił Terrence Ferguson, a 2/3 Dennis Schroeder. Paul George zdobył 22  punkty, 6 zbiórek, 6 asyst, ale bolesny bark najwidoczniej nadal dawał mu się we znaki bo trafił zaledwie 3/16 rzutów z gry. Nadrobił to dostając się aż 17 razy na linię rzutów wolnych, z której trafił 14 razy.

Dla Blazers znów dobry mecz rozegrała dwójka liderów. Damian Lillard zdobył 32 punkty, 4 zbiórki i 6 asyst, natomiast CJ McCollum dorzucił 21 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst. W ofensywie nieźle spisał się też Enes Kanter, który dodał 19 oczek i 5 zbiórek – żaden z pozostałych koszykarzy nie osiągnął pułapu 10 punktów.


Celtics to jedyna drużyna, która w tym momencie ma na koncie trzy wygrane mecze w serii. Mocno weszli tym razem w mecz, już w pierwszej kwarcie wychodząc na prowadzenie różnicą aż 15 punktów i wygrywając tę odsłonę aż 41:28. Pacers w drugiej kwarcie byli w stanie odrobić straty i nawet wyjść na prowadzenie, ale w drugiej połowie to Boston utrzymywał się przez cały czas na prowadzeniu – choć trzeba przyznać, że bardzo niewielkim, bo około pięciopunktowym.

Boston mocno wszedł w mecz trafiając 8/10 pierwszych rzutów za trzy – w całym meczu trafili bardzo dobre 44%, czyli sumarycznie 15/34. Najwięcej z nich, bo aż 4/5, trafił Jaylen Brown, który też był liderem punktowym w tym starciu. Znów pokazał się też jako rewelacyjny obrońca w grze 1 na 1.

Uzbierał 23 punkty, 7 zbiórek i trafił 88% swoich rzutów z gry. Mimo nieco słabszej skuteczności, bardzo dobry mecz rozegrał też Kyrie Irving, który skończył z dorobkiem 19 punktów, 5 zbiórek i 10 asyst. Kolejne 18 zdobył Jayson Tatum, a 16 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty dorzucił Al Horford.

Pacers mieli dużo większy problem z punktowaniem. W końcu dobry mecz rozegrał wchodzący z ławki Tyreke Evans, który zdobył 19 punktów, trafiając 4/6 z dystansu. Reszta miała większe problemy – Bogdanovic trafił 2/8, a Myles Turner 1/5. Zdobyli oni kolejno 15 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty, oraz 13 punktów, 7 zbiórek i 2 bloki.


Raptors zgodnie z przewidywaniami wyszli na prowadzenie 2-1 w serii z Magic, jednak mecz był zaskakująco męczący i trudny. Toronto co prawda przez prawie całe spotkanie prowadziło, a na starcie czwartej kwarty różnicą aż siedemnastu punktów, co zwiastowało blow-out. Magic jednak sukcesywnie odrabiali straty, na 42 sekundy przed końcem zbliżając się na trzy punkty pi celnej trójce Terrence’a Rossa. Magic mogli mieć nadzieję, kiedy w kolejnej akcji Kawhi Leonard nie trafił rzutu  izolacji. Nadzieja nie trwała jednak długo – Kyle Lowry popisał się heroiczną zbiórką w ataku, po której piłka znów trafiła do Kawhi, który był faulowany. Trafił oba wolne, ustanawiając wynik meczu.

Magic mieli jeszcze trochę czasu i zdążyli oddać nawet dwie trójki na remis – najpierw na 7 sekund do końcowej syreny rzucał Terrence Ross, a po zbiórce Vucevica, na pół sekundy do końca swojego szczęścia spróbował Evan Fournier. Oba rzuty nie trafiły do obręczy, co przy stracie 5 punktów do Raptors nie miało już tak dużego znaczenia.

Dla Toronto dobrze zagrał jeden zawodnik – Pascal Siakam. W całym meczu uzbierał on 30 punktów, 11 zbiórek i 4 asysty, trafiając 13/20 rzutów z gry i 3/4 za trzy, nie popełniając przy okazji żadnej straty. Pascal dobre wrażenie zrobił przede wszystkim na tle słabszego dzisiaj Kawhi Leonarda. Zdobył on tylko 16 punktów i 10 zbiórek, trafiając słabe 5/19 z gry i popełniając aż 6 strat. Trener Nick Nurse wytłumaczył jednak, że Kawhi od dwóch dni jest poza cyklem treningowym z powodu choroby.

źródło:YouTube/House of Highlights

Dla Magic niekwestionowanym liderem był w końcu Nikola Vucevic, który po dwóch słabszych meczach zdobył dziś 22 punkty, 14 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki. Nie był on jednak jedyną lokomotywą pociągową zespołu – Terrence Ross z ławki zdobył 24 punkty, trafiając 5/13 rzutów z dystansu. 13 ze swoich punktów zdobył w czwartej kwarcie, w której Magic prawie odrobili straty.

Kopiuj link do schowka