NBA Draft 2026: AJ Dybantsa jedynką, Wizards rozpoczynają nową erę
Tegoroczny draft NBA nie przyniósł większej niespodzianki na samym szczycie. Z pierwszym numerem Washington Wizards wybrali AJ Dybantsę, skrzydłowego z BYU, który od wielu miesięcy był uznawany za największy talent rocznika 2026. Dla organizacji ze stolicy USA to kluczowy moment przebudowy po kilku bardzo słabych sezonach. Dybantsa ma stać się nową twarzą zespołu i liderem młodego projektu budowanego wokół Alexa Sarra, Trae Younga oraz Anthony’ego Davisa.
- Washington Wizards – AJ Dybantsa (BYU)
Dybantsa ma za sobą znakomity sezon akademicki. W barwach BYU notował średnio 25,5 punktu, 6,8 zbiórki i 3,7 asysty na mecz, potwierdzając status jednego z najbardziej utalentowanych skrzydłowych ostatnich lat. Jego największe atuty to wszechstronność w ataku, atletyzm i umiejętność kreowania gry zarówno dla siebie, jak i partnerów. Wizards liczą, że stanie się zawodnikiem formatu All-Star już w pierwszych latach kariery.
- Utah Jazz – Darryn Peterson (Kansas)
Jazz postawili na Darryna Petersona, dynamicznego rozgrywającego z Kansas. Wielu ekspertów jeszcze na kilka tygodni przed draftem uważało go za realnego kandydata do numeru jeden. Peterson imponuje kontrolą tempa gry, kreatywnością i skutecznością w zdobywaniu punktów. W Utah ma być fundamentem drużyny na kolejną dekadę.
- Memphis Grizzlies – Cameron Boozer (Duke)
Pierwszą trójkę zamknął Cameron Boozer z Duke. Syn byłego zawodnika NBA Carlosa Boozera od kilku lat znajdował się w ścisłej czołówce rankingów młodzieżowych. Grizzlies otrzymują nowoczesnego silnego skrzydłowego, który potrafi zdobywać punkty zarówno pod koszem, jak i z półdystansu. Wielu skautów uważa go za jednego z najbardziej gotowych do gry zawodników całego draftu.
Potencjalne „steale” pierwszej rundy
Jak co roku, część najciekawszych historii draftu może narodzić się poza ścisłą czołówką. Oto kilku zawodników wybranych między 10. a 30. numerem, którzy mają szansę zrobić większą karierę, niż sugeruje ich pozycja w drafcie.
Yaxel Lendeborg (11. numer, Golden State Warriors)
Jeżeli za kilka lat ktoś będzie wskazywał największy steal draftu 2026, nazwisko Lendeborga może pojawić się najczęściej. Skrzydłowy Michigan był mistrzem NCAA, zdobył nagrodę dla najlepszego zawodnika Big Ten i uchodzi za jednego z najbardziej wszechstronnych koszykarzy całej klasy draftowej. Potrafi bronić kilku pozycji, podawać, zbierać i trafiać z dystansu. Wielu ekspertów uważało, że jego talent spokojnie zasługiwał na miejsce w pierwszej dziesiątce.
Aday Mara (12. numer, Oklahoma City Thunder)
Hiszpański środkowy ma 221 cm wzrostu i wyjątkowe umiejętności podawania jak na zawodnika swoich rozmiarów. Trafił do jednej z najlepszych organizacji NBA, słynącej z rozwijania młodych graczy. Jeżeli poprawi mobilność i siłę fizyczną, może okazać się jednym z najbardziej wartościowych centrów tej klasy draftowej.
Nate Ament (13. numer, Milwaukee Bucks)
Ament był jeszcze kilka miesięcy temu wymieniany jako kandydat do czołowej piątki draftu. Ostatecznie spadł na 13. miejsce, co dla Bucks może okazać się prezentem. Mierzący 208 cm skrzydłowy ma świetne warunki fizyczne, płynność ruchu i potencjał do gry na kilku pozycjach. Jeśli rozwinie rzut z dystansu, może stać się jednym z najlepszych zawodników całej klasy.
Hannes Steinbach (14. numer, Charlotte Hornets)
Niemiec był jednym z najbardziej produktywnych wysokich graczy NCAA. W debiutanckim sezonie na uczelni notował niemal 19 punktów i 12 zbiórek na mecz. Część skautów miała zastrzeżenia do jego defensywy, ale wielu obserwatorów uważało, że talent ofensywny Steinbacha jest wart miejsca w Top 10. Już podczas draftu pojawiały się opinie, że Hornets mogli trafić prawdziwy skarb.
Jayden Quaintance (20. numer, San Antonio Spurs)
Wielu ekspertów jeszcze przed sezonem widziało go w okolicach pierwszej dziesiątki. Spurs otrzymali niezwykle atletycznego podkoszowego, który idealnie wpisuje się w nowoczesną koszykówkę opartą na obronie i wszechstronności. Praca w organizacji prowadzonej przez Gregga Popovicha może znacząco przyspieszyć jego rozwój.
Tegoroczny draft był uznawany za jeden z najmocniejszych od wielu lat, a na jego czele znaleźli się zawodnicy, którzy już w debiutanckim sezonie mogą odgrywać znaczące role w swoich zespołach. Największa uwaga będzie jednak skupiona na AJ Dybantsie, który ma stać się nową gwiazdą Washington Wizards i symbolem odbudowy klubu.
Autor: Łukasz Grabowski