Luther Muhammad: Szukałem gry w europejskich pucharach
Luther Muhammad przez dwa sezony zapracował na opinię jednego z najlepszych rzucających w PLK. Po udanych występach w PGE Spójni Stargard i MKS-ie Dąbrowa Górnicza obwodowy wzbudził zainteresowanie wielu klubów, zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Amerykanin opowiada o rozmowach transferowych z polskimi klubami, Benficą oraz niemieckim Würzburgiem, celach na przyszły sezon, a także wspomina dwa lata spędzone na polskich parkietach.
Marcel Drozdowski (Z Krainy NBA): Za tobą drugi sezon w Polsce i kolejny bardzo udany indywidualnie. Jak oceniasz ten rok w barwach MKS-u Dąbrowa Górnicza i co najbardziej zapamiętasz z sezonu 2025/26?
Luther Muhammad (ex MKS, Spójnia): Uważam, że miałem naprawdę udany sezon. Jednym z naszych celów na początku roku było zakwalifikowanie się do play-offów i udało nam się to osiągnąć. Myślę więc, że to właśnie play-offy zapamiętam najlepiej. Nie dlatego, że przegraliśmy czy że się do nich dostaliśmy, ale dlatego, że ta wspólnota, która nas łączyła przez cały ten czas – niezależnie od tego, czy wygrywaliśmy, czy przegrywaliśmy – była niesamowita!
Minione rozgrywki były jednymi z najbardziej wyrównanych od lat. Przez praktycznie cały sezon walka o miejsce w czołowej dziesiątce trwała do ostatniej kolejki. Jak wyglądało to z perspektywy zawodnika? Czy wcześniej grałeś w lidze, gdzie praktycznie każdy mecz miał aż tak duże znaczenie?
– Z punktu widzenia zawodnika dla mnie nic się nie zmieniło, bo co roku chcę po prostu zdobyć mistrzostwo! Nie obchodzi mnie, jakie miejsce zajmuje drużyna w przedsezonowych rankingach, ani co ludzie mogą myśleć o drużynie i o mnie. Prawda jest też taka, że zawodowo gram dopiero od trzech lat, więc nie mam jeszcze zbyt wielu punktów odniesienia (śmiech). Mogę jednak powiedzieć, że latem w Nowej Zelandii przeżyłem coś podobnego.
-
Tak
-
Nie
-
Tak23 głosów
-
Nie25 głosów
MKS zakończył sezon zasadniczy na dziewiątym miejscu, ale później pokonał Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski i Anwil Włocławek w fazie play-in, awansując tym samym do play-off. Jakie emocje towarzyszyły wam w tamtym momencie? Wierzyliście, że możecie sprawić kolejną niespodziankę przeciwko Legii Warszawa?
– To było wspaniałe uczucie, bo uważam, że w fazie play-off liczy się przede wszystkim to, kto bardziej chce. Mówię tak, bo nie ma zbyt wielu treningów, a mecze następują po sobie w krótkich odstępach czasu. Byłem w 100% przekonany, że uda nam się sprawić niespodziankę, bo znałem drużynę i trenera. Wiedziałem też, że mam wokół siebie ludzi, którzy łatwo się nie poddają.
Czujesz, że po dwóch sezonach w Polsce stałeś się lepszym zawodnikiem?
– Po dwóch sezonach w PLK zaczynam czuć się jak weteran (śmiech). Ale tak – uważam, że stałem się lepszym zawodnikiem.
Czego gra w PLK nauczyła cię najbardziej?
– Mam wrażenie, że w tym roku pokazałem, że potrafię nie tylko zdobywać punkty, ale też równie dobrze rozgrywać akcje. Te dwa lata w Polsce nauczyły mnie, że bez względu na wszystko trzeba wierzyć i walczyć, bo sezon jest długi i wiele może się wydarzyć.
W jednym z wcześniejszych wywiadów mówiłeś, że polska liga wyróżnia się dużą fizycznością. Po dwóch sezonach nadal uważasz, że to jej największa cecha, czy zdążyłeś już przyzwyczaić się do tego stylu gry?
– Wydaje mi się, że w tym roku gra była jeszcze bardziej fizyczna niż w zeszłym. Mam wrażenie, że w pierwszym roku przystosowałem się do tego, więc dla mnie – biorąc pod uwagę doświadczenie zebrane w tej lidze – nie robiło to takiej różnicy, jak mogło na przykład dla nowych graczy.
Po udanych rozgrywkach nie brakowało zainteresowania twoją osobą. Wiem, że kontaktowało się z tobą kilka klubów PLK. Czy możesz powiedzieć, jak wyglądały te rozmowy?
– Szczerze mówiąc, nie znam wszystkich siedmiu zainteresowanych klubów, ale te, które znam, to drużyny ze środka tabeli i czołówki. Niektóre negocjacje nie trwały zbyt długo, bo obie strony dobrze się znały i wiedziały czego się spodziewać.
Oczywiście, jeśli chodzi o MKS, to był on pierwszym klubem, z którym usiadłem do rozmów. Rozmawiałem z nimi najdłużej, ze względu na świetne relacje, jakie mam – z trenerem Gronkiem, ale także z całą organizacją. Finalnie nie zostałem w Dąbrowie Górniczej, ponieważ szukałem gry w europejskich pucharach.
Od pewnego czasu dochodzą nas słuchy, że zdecydowałeś się na przenosiny do Portugalii (Benfica Lizbona). Co najbardziej przekonało cię do tego projektu?
– Portugalia to kolejne interesujące miejsce, ale… muszę powiedzieć, że na razie nic nie jest przesądzone! Nie mamy jeszcze ostatecznych ustaleń, jednak mogę potwierdzić, że jesteśmy na zaawansowanym etapie rozmów.
Swego czasu pojawiały się również informacje o zainteresowaniu ze strony Würzburga, czyli zespołu prowadzonego przez znanego w Polsce Sašo Filipovskiego. Jak blisko byłeś transferu do Niemiec i dlaczego ostatecznie ten temat upadł?
– Tak, były rozmowy, ale szczerze mówiąc, po prostu nie mogliśmy się w niczym dogadać. Może w przyszłym roku uda nam się to zrealizować.
W tym roku zwyczajnie nie udało nam się znaleźć rozwiązania, które byłoby satysfakcjonujące dla obu stron. Takie sytuacje oczywiście się zdarzają – to po prostu biznes. To, że teraz nie udało nam się dojść do porozumienia, nie oznacza jednak, że nie uda nam się tego zrobić w przyszłości.

A wyobrażasz sobie, że jeszcze kiedyś wrócisz do Polski?
– Tak, oczywiście, że wyobrażam sobie, że w przyszłości wrócę do Polski. Polska zajmuje szczególne miejsce w moim sercu i jest ważną częścią mojej przygody!
Powiedz jeszcze, jakie cele stawiasz sobie przed nadchodzącym sezonem? Chcesz przede wszystkim powalczyć o sukcesy z nowym klubem, pokazać się w europejskich pucharach, a może coś innego?
– Moje cele na sezon nie zmieniają się z roku na rok. Jedyne, co się zmienia, to to, czy uda mi się je osiągnąć, czy nie. Moim celem jest zachowanie zdrowia, uczciwa gra, pozytywne nastawienie, stawianie drużyny przed sobą. Tak naprawdę robienie wszystkiego, co trzeba, by wygrać, awansować do pucharu krajowego, dostać się do play-offów i zdobyć mistrzostwo!