Kyrie Irving przeprosił LeBrona

17/01/2019
fot. Getty Images

Kyrie Irving ostatnio sporo krytykował innych. Na całe szczęście rozgrywający już się opamiętał. Ba, nawet zadzwonił z przeprosinami do LeBrona Jamesa.

Kyrie zdaje się w tym sezonie dopiero uczyć jak wygląda prawdziwe bycie liderem i prowadzenie drużyny. W końcu przechodził do Bostonu, żeby udowodnić światu, że może być kimś więcej niż tylko pomocnikiem. Nawet jeśli to zadanie spełnił na wybitnym poziomie.

Sponsor serwisu

Niestety po dobrym początku w ubiegłych rozgrywkach (bardzo dobry sezon regularny mimo straty Haywarda), przyszedł kolejny sezon i nic nie układa się po myśli Celtów. Brak zrozumienia i akceptacji swoich ról przekłada się na średnie wyniki, które z kolei budują niepotrzebne napięcie. Doskonale było to widać w meczu z Orlando, po którym Irving całkowicie niepotrzebnie komentował publicznie postawę kolegów. Nie pierwszy raz zresztą.

Kyrie już się opamiętał i przeprosił za te komentarze, przyznając jednocześnie, że powinien to rozwiązać prywatnie, bez udziału mediów. Ponadto, obecne problemy z kolegami uświadomiły rozgrywającemu, jak trudną rolę miał w Cleveland LeBron James. Wtedy bowiem to Irving był młodym, utalentowanym zawodnikiem, a LBJ weteranem z mistrzowskim doświadczeniem. Dlatego też Kyrie przeprosił LeBrona za swoje wcześniejsze zachowania:

“Oczywiście, nie było to łatwe, bo musiałem zadzwonić do LeBrona i przeprosić, że byłem tym młodym gościem, który chce mieć wszystko. Chciałem być liderem, zawodnikiem, który przyniesie nam tytuł. Odpowiedzialność bycia najlepszym zawodnikiem na świecie i przewodzenia zespołowi jest dostępna tylko wąskiej grupie ludzi. LeBron był jedną z tych osób i przyszedł do Cleveland pokazać nam jak wygrywać pierścienie. To było dla niego trudne, bo wyciągnięcie wszystkiego co najlepsze z zespołu nie jest takie łatwe.”

Kyrie zatem wreszcie zrozumiał, że bycie liderem to coś więcej niż zdobywanie punktów. Czasem oznacza coś wręcz przeciwnego. Przy okazji oczywiście nie omieszkał zapytać Jamesa o kilka porad:

Jak widać po dzisiejszym meczu – zadziałało. Boston zagrał lepiej, Kyrie prowadził zespół, nie tylko zdobywając punkty, ale także kreując i szukając partnerów. Zaliczył rekord kariery w postaci 18 asyst przeciwko Toronto Raptors. Czy teraz Kyrie stanie się wreszcie takim liderem, na jakiego liczą w Bostonie? Czas najwyższy.

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Kopiuj link do schowka