Wolves zwolnili trenera – którzy kolejni są na ‘gorącym krześle’?

Wolves zwolnili trenera – którzy kolejni są na ‘gorącym krześle’?

Minnesota Timberwolves stali się wczoraj pierwszym klubem w tym sezonie, który zwolnił swojego szkoleniowca, Ryana Saundersa. Była to pierwsza zmiana trenera w NBA od offseason, kiedy to roszad na ławkach trenerskich widzieliśmy naprawdę sporo.

To zrozumiała decyzja, patrząc na wyniki osiągane przez klub. Nawet biorąc pod uwagę długą nieobecność lidera, Karl-Anthony’ego Townsa, bilans 7-24 i ostatnie miejsce w całej lidze to spore rozczarowanie. Wolves nie są jednak jedynym zespołem, który prezentuje się poniżej oczekiwań. Zastanówmy się, którzy jeszcze szkoleniowcy nie mogą być obecnie spokojni o swoją posadę.

1. Atlanta Hawks – Lloyd Pierce

Kiedy Hawks dokonywali wzmocnień w minionym offseason, zastanawialiśmy się, jak wysoko mogą wejść w tabeli swojej konferencji. Tymczasem z mocną paczką – na czele z Youngiem, Collinsem, Capelą, Gallinarim, Bogdanoviciem – zajmują dopiero 11. miejsce na wschodzie. Nawet w tym sezonie, w którym zespoły z miejsc 7-10 będą walczyć w turnieju Play-In, jest to miejsce niewystarczające, by myśleć o fazie zasadniczej. Ruchy wakacyjne były jasnym sygnałem – klub z Atlanty chce wejść na poziom playoffowy. Czy uda się tego dokonać z trenerem Lloydem Piercem na pokładzie – okaże się. Cierpliwość może się prędzej czy później skończyć.

2. Orlando Magic – Steve Clifford

Dla zespołu z Florydy ten sezon nie mógł się chyba potoczyć gorzej. Plaga kontuzji jest jednym z głównych czynników, przez które bijący się w zeszłym sezonie w Playoffach Magic, w tym sezonie zajmują odległe, 12. miejsce na wschodzie. Już rok nieśmiało wysnuwano tezy, że pewna formułą się wyczerpuje i może to czas mocniej wejść w przebudowę. Udany sezon trochę rozwiał te głosy – teraz mają one szansę powrócić. Najczęściej przy okazji przeprowadzania przebudowy zmienia się także szkoleniowca, więc gdyby zarząd doszedł do wniosku, że oddaje Vucevicia, Gordona, Fourniera i zaczyna od nowa, Steve Clifford najpewniej też poszedłby w odstawkę.

3. Sacramento Kings – Luke Walton

Ile to już lat czekamy, aż Kings wejdą na wyższy poziom? De’Aaron Fox wygląda w tym sezonie jak zawodnik w okolicach poziomu All-Star, Tyrese Haliburton wszedł do ligi jak do siebie, dobrą formę ma Harrison Barnes, a Kings dalej kręcą się wokół tych najbardziej depresyjnych miejsc, nie dających szans ani na Playoffy, ani na topowy wybór w drafcie. Wydaje się, że w SacTown jest sporo talentu – oprócz wspomnianej trójki jest przecież Buddy Hield, który pokazywał już w swojej karierze, że stać go na sporo. Pełnego potencjału Marvina Bagley’a III wciąż jeszcze chyba nie zobaczyliśmy. Być może wystarczy tę ekipę poukładać lepiej, niż robi to Walton.

4. Washington Wizards – Scott Brooks

Ostatnie kilka spotkań przeczy tej “kandydaturze” – Wizards są właśnie w trakcie serii 5 zwycięstw, w tym z niezłymi rywalami jak Nuggets, Blazers i Lakers. Patrząc jednak szerzej, Wizards nie są w miejscu, w którym chcieliby się znajdować, mając w zespole duet Russell Westbrook & Bradley Beal. Podobnie jak w przypadku Magic, Wizards mogą znaleźć jakąś przyszłościową ofertę transferu Bradley’a Beala i otwierając nowy etap zmienić także szkoleniowca. Nie wydarzy się to jednak raczej w najbliższej przyszłości – ten skład potrzebuje jeszcze trochę czasu, a Brooks to koniec końców dobry przyjaciel Russella Westbrooka. Na ten moment jest więc kilka argumentów, któe trzymają Brooksa na stanowisku.

5. Dallas Mavericks – Rick Carlisle

Najbardziej kontrowersyjna z kandydatur, ale 5 to ładna liczba. Carlisle to już legenda Mavericks. Jest tylko kilku trenerów w lidze, którzy są w swoich klubach ‘postaciami’ – obok Carlisle (który pracuje w Dallas od 2008 roku i wywalczył tam pamiętne mistrzostwo w 2011), jest jeszcze Gregg Popovich, Eric Spoelstra i może przez wzgląd na mistrzowską historię w pewnym stopniu też Steve Kerr. Mavericks są jednak w kluczowym momencie – to ten etap, na którym w pełni ukształtowany już Luka Doncic musi zacząć wygrywać. Tymczasem bilans 14-15 nie napawa optymizmem – choć i tak wygląda znacznie lepiej po ostatniej serii 6 zwycięstw w 8 meczach. Ta seria będzie pewnie dużym haustem świeżego powietrza dla Ricka Carlisle i Mavs w ogóle. Scenariusz, w którym trener żegna się z pracą wydaje się szokujący, ale… Trudno znaleźć obecnie zespół, który mógłby być bliżej podjęcia takiej decyzji. Trenerzy albo dobrze sobie radzą, albo są w klubie jeszcze bardzo krótko, albo trenują tankujące ekipy.

Dajcie znać w komentarzach, jacy trenerzy są według Was na ‘gorących krzesłach’.