Kółka i Krzyżyki #2: Rudy Gobert to filar… Ofensywy!

17/11/2019

Jest kilku centrów, którzy zaczęli ten sezon mocno i mówi się o ich grze. Karl-Anthony Towns pokazuje klasę w Minnesocie, Joel Embiid jest świetny w Sixers, Drummond fizycznie dominuje każdego rywala, a taki Bam Adebayo na przykład zachwyca jako potencjalny kandydat do nagrody Most Improved Player. Jak w tym wszystkim odnajduje się Rudy Gobert? Utah Jazz z bilansem 8-4 zajmują 4. miejsce w konferencji zachodniej, ale w kontekście wyników Utah częściej wymienia się Donovana Mitchella, czy nawet Bojana Bogdanovicia, niż Rudy’ego Goberta. Liczby Francuza na pierwszy rzut oka nie zachwycają – 13,7 punktu, 13,6 zbiórki i 1,6 bloku to dobre statystyki, ale też takie, do których zdążył nas już przyzwyczaić. Łatwo przeoczyć wpływ, jaki ma Gobert na grę Jazz. Najczęściej jego znaczenie dla gry przywołuje się w kontekście defensywnym – i słusznie. Jazz są drugą defensywą ligi, tracącą dokładnie 100 punktów na 100 posiadań, gorzej tylko od Lakers i duża w tym zasługa Goberta. Po ofensywnej stronie parkietu gra także jednak kręci się wokół niego.

Niecałe 14 punktów na mecz nie są powodem ku temu, by uważać się za siłę napędową ofensywy zespołu. Trudno też zaliczyć 1,1 asysty na mecz jako czynnik wpływający bezpośrednio na grę. To, jaką rolę pełni jednak Gobert w ofensywie, wymyka się statystykom, a przynajmniej tym podstawowym. Kilka lat temu, kiedy Marcin Gortat grał w NBA i był mocnym zawodnikiem, często mówiło się o statystyce ‘screen assists’, która określa ilość punktów zdobywanych przez kolegów po postawionej przez zawodnika zasłonie. Marcin Gortat jako zawodnik, który nie oddawał wielu rzutów, właśnie w tej dziedzinie błyszczał, natomiast Rudy Gobert wynosi stawianie zasłon na zupełnie inny poziom.

Spośród centrów, Gobert rozdaje zdecydowanie najwięcej ‘screen assist’ w lidze – aż 8,3 na mecz, czyli prawie o 2 więcej niż drugi Sabonis. Po zasłonach Goberta, jego partnerzy zdobywają aż 18,7 punktu na mecz – zdecydowanie więcej, niż zdobywa sam Gobert. Nie dokońca wynika to jednak z prostej zagrywki pick’n’roll ze szczytu. Francuski wieżowiec w każdej akcji potrafi postawić po 3-4 zasłony, wokół których funkcjonuje ofensywa Jazz. Poniżej jednak z takich typowych akcji Jazz, w której to Rudy Gobert operuje w środku pola, tworząc przestrzeń kolegom:

Mike Conley wybiega zza pleców Mitchela, już zyskując w ten sposób dystans do obrońcy, by za chwilę wybiec po zasłonie od Goberta na szczyt i dostać piłkę.

Rudy Gobert momentalnie obraca się, stawiając kolejną zasłonę dla Conley’a – tym razem z piłką, pozwalając mu na ścięcie pod kosz. W przeciweństwie jednak do klasycznego pick’n’rolla, nie wbiegnie on pod obręcz w poszukiwaniu zamknięcia akcji spod kosza. Kawałek niżej już czeka Bojan Bogdanovic, który dostanie kolejną zasłonę, pozwalającą mu uwolnić się od obrońcy i wyjść na szczyt na wolną pozycję.

Bojan wychodzi na szczyt, obrońca odbija się od 218-centymetrowej ściany, Conley oddaje piłkę do niepilnowanego kolegi, piłka wpada do kosza. Na wcześniejszym obrazku trochę źle narysowałem kreseczkę, jakby Gobert miał powstrzymać Valanciunasa przed dojściem do Bogdanovivcia. Litwin natomiast zszedł do pomocy przy wchodzącym z piłką pod kosz Conley’u. Inna decyzja jaką mógł podjąć to zmiana krycia na tej ostatniej zasłonie i wyjście odważnie wysoko do Bogdanovicia, co jednak po pierwsze jest bardzo nieintuicyjną, a więc też trudną decyzją do szybkiego podjęcia. Poza tym, zostawia ona dużo miejsca Conley’owi, wymusza szybką rotację całej obrony, co może doprowadzić do błędu, a w najlepszym przypadku Bogdanovic dostanie po prostu miss-match, w którym zostanie mu minięcie wysokiego.

W całej tej akcji Gobert bezpośrednio nie uczestniczył, ale na tych kilku metrach kwadratowych postawił w pięć sekund trzy zasłony, otwierające grę. Nie jest to zadanie do wykonania dla każdego centra. Postawienie zasłony to więcej niż stanięcie w miejscu – wymaga odpowiedniego ustawienia się, zajęcia pozycji, włożenia w to odpowiedniej siły. Rudy Gobert może to robić, bo poza warunkami i siłą, ma też sporo zwinności, zwrotności, potrafi się naprawdę szybko poruszać na nogach przy swoim rozmiarze. Ułatwia mu to nie tylko wychodzenie wyżej w obronie, ale też takie właśnie serie zasłon. To połączenie warunków fizycznych z mobilnością czyni go jednym z najlepszych centrów ligi. Inna sprawa, że jest też na tyle zorientowany taktycznie, że jest w stanie te predyspozycje szybko wykorzystywać.

Rudy Gobert nie tylko jednak funkcjonuje jako słup, wokół którego biegają zawodnicy Jazz próbując zgubić przeciwnika. Nieraz sam stanowi zagrożenie wchodząc bezpośrednio w strefę podkoszową, również korzystając ze swojej zwrotności.

To sytuacja, w której Mike Conley nabiera na zwód swojego obrońce, torując sobie drogę pod kosz. Tam jednak znajduje się Gobert, który robiąc miejsce koledze z piłką, wybiega spod kosza.

Jedynym rozwiązaniem defensywnym dla zawodników Warriors w tej sytuacji, jest zejście do pomocy, by zatrzymać penetrację. Najbliżej akcji jest center broniący Goberta, który przytomnie odpuszcza swojego zawodnika na półdystansie, schodząc do Conley’a. Gobert jednak zatrzymuje się wpół kroku, zawracając i ścinając za plecy obrońcy, gdzie dostanie piłkę. To jedna z częstych sytuacji, w której bazując on na swojej zwrotności, potrafi znaleźć sobie łatwą pozycję do rzutu, czy też wsadu.

Zwykło uważać się, że spacing to coś, co wnoszą swoją obecnością zawodnicy grożący rzutem z dystansu. To jednak bardzo wąskie postrzeganie tego, czym jest odnajdywanie wolnej przestrzeni na parkiecie. Oczywiście, zawodnicy potrafiący rzucać za trzy, ustawieni w rogach boiska, zabierają ze sobą blisko kryjących obrońców, zostawiając miejsce w środku na wjazd pod obręcz. Spacing może jednak działać odwrotnie – jeśli uda się skupić obrońców jak najbliżej centralnej osi boiska, czy też tej strony parkietu, na której znajduje się piłka, to strzelcy zyskuję dużo miejsca do gry. Tak rozumianą przestrzeń gwarantuje Rudy Gobert, manewrując w polu 3 sekund.

Poniżej klasyczny schemat – zawodnik wychodzi na szczyt boiska po zasłonie Goberta, by tam dostać piłkę:

Rudy Gobert w swoim stylu obraca się, by natychmiast postawić drugą zasłonę, po której Conley będzie mógł ściąć już z piłką pod kosz.

Tym razem jednak Gobert nie stawia kolejnej zasłony dla strzelca, tylko roluje pod obręcz. Obrońca Conley’a został na dobrze postawionej zasłonie i jest poza akcją. Naprzeciw stojącemu w obronie Willie-Cauley’owi Steinowi naciera Conley z piłką, oraz Gobert bez, co łatwo może skończyć się tym, czym wcześniejsza omawiana akcja. Potrzeba więc zejścia do pomocy w obronie, które zniweluje tę mini-gierkę 2 na 1 w pomalowanym. Tu następuje problem w komunikacji – do obrony schodzi zarówno Draymond Green, broniący zawodnika w rogu, jak również kryjący Donovana Mitchella Glenn Robinson III:

Spójrz tylko, jak blisko siebie znaleźli się wszyscy obrońcy Warriors – praktycznie cała lewa strona parkietu została pusta, przerzucenie tam piłki nie stanowi żadnego problemu, a ze wszystkimi obrońcami skupionymi w jednym miejscu, czasu na rzut będzie sporo. Zejście do pomocy aż dwóch zawodników to ewidentny błąd słabej jak barszcz w tym sezonie defensywy GSW, ale nawet przy jednym schodzącym do pomocy zawodniku, na chwile otwiera się okienko, w którym jeden z zawodników na obwodzie pozostaje niekryty. Tak zapewnia się niebronione rzuty z dystansu. Chociaż akurat ta akcja powyżej nie skończyła się rzutem z dystansu:

źródło:YouTube/FreeDawkins

Nie uwierzycie, kto w całym zespole Utah Jazz statystycznie daje najwięcej w ofensywie. Tak, Rudy Gobert kiedy jest na parkiecie, sprawia, że Jazz zdobywają o 15,5 punktu na 100 posiadań więcej, niż gdy nie ma go na boisku! Drugi w zespole jest Donovan Mitchell, dający swoją obecnością +6,7 punktu na 100 posiadań. Francuski center jest game-changerem w defensywie, zabezpiecza deskę jak mało kto w lidze, grozi blokiem jak już prawie nikt we współczesnej NBA, kontestuje rzuty nawet w pewnej odległości od obręczy, ale to wszystko tylko połowa roboty. Ta połowa, o której dyskutujemy już od kilku lat, na przestrzeni których Gobert dwa razy został najlepszym obrońcą ligi, a trzy razy załapał się do All-Defensive Team. Łatwo w ten sposób wrzucić go do szufladki, zapominając, jak dużo daje w ofensywie. A daje dużo, choć nie jest łatwo zwrócić na to uwagę na pierwszy rzut oka.

Kopiuj link do schowka