Kolejne problemy Sacramento Kings

13/02/2020
fot. Flickr/Michael Tipton

Po bardzo obiecującym poprzednim sezonie, w tym Sacramento Kings znów wrócili do dolnych rejonów tabeli. Słaba gra skutkuje kolejnymi wewnętrznymi problemami, tym razem skupionymi wokół Buddy’ego Hielda.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Jak jedna jaskółka wiosny nie czyni tak niestety jeden dobry sezon nie wprowadził organizacji Sacramento Kings na właściwe tory. W zeszłorocznych rozgrywkach Królowie długo pozostawali w grze o playoffy ostatecznie wygrywając 39 spotkań, najwięcej od sezonu 2005/06.

I kiedy kibice Kings zaczynali już snuć świetlaną przyszłość swego klubu w oparciu o utalentowaną młodzież, rzeczywistość obecnego sezonu brutalnie zweryfikowała ich marzenia. Zaczęło się od kontrowersyjnego zwolnienia architekta sukcesu, Dave’a Joergera i zatrudnieniu na jego miejsce Luke’a Waltona. Pod wodzą nowego trenera gra Sacramento straciła na atrakcyjności, z czym w parze przyszły gorsze wyniki.

Jakby tego było mało, pojawiły się problemy natury organizacyjnej. Zakupiony latem Dewayne Dedmon już w grudniu publicznie ogłosił chęć transferu, będąc niezadowolonym ze swej sytuacji w klubie, za co zresztą otrzymał karę finansową od Sacramento.

Jednak wypływające do mediów spięcia z graczem kalibru Dedmona, to jeszcze nie koniec świata. Gorzej, kiedy chęcią odejścia grozi jeden z filarów drużyny, który miał być kluczowym elementem przyszłości klubu. A tak według raportu Shamsa Charanii, Sama Amicka i Jamesa Jonesa z The Atlethic już wkrótce może się stać.

Buddy Hield miał jasno wyrazić swoje stanowisko – jeśli wkrótce nie wróci do pierwszego składu zespołu, poprosi o transfer. Rzucający obrońca stracił w ostatnim czasie miejsce w wyjściowej piątce na rzecz Bogdana Bogdanovica. W tym czasie Kings grają całkiem nieźle i osiągnęli bilans 6-4, wygrywając m.in. z Clippers, czy Heat. Z drugiej strony, Buddy latem zdecydował się przedłużyć umowę z Kings na 94 miliony dolarów. Z pewnością nie zrobił tego po to, aby spaść na ławkę rezerwowych, tym bardziej, że jest obecnie najlepszym strzelcem drużyny.

To nie jedyne kłopoty, jakie mają miejsce w stolicy Kalifornii. Według tych samych źródeł, właściciel zespołu Vivek Ranadive wielokrotnie w trakcie tego sezonu wyrażał swoją frustrację spowodowaną słabymi wynikami drużyny.

Ranadive ma być szczególnie niezadowolony z pracy, jaką w swoim pierwszym sezonie wykonuje Luke Walton. Zdaniem dziennikarzy jednak trener Królów może spać spokojnie, ponieważ Vivek nie zamierza dokonywać roszad kadrowych, przynajmniej w najbliższym czasie.

Jednak jeśli pracę straci Walton, niewykluczone, że wyleci także Vlade Divac. To on bowiem stoi za kontrowersyjną decyzją o zmianie szkoleniowca świeżo po najlepszym sezonie od kilkunastu lat. Pod wodzami Waltona zespół Sacramento faktycznie obniżył loty, chociaż nie można zapominać o kontuzjach, które mocno ograniczyły rotację pozbawiając Kings na dłuższy czas m.in. De’Arona Foxa, czy Marvina Bagleya. Co gorsza, uraz tego ostatniego okazał się być poważniejszy niż się spodziewano i na ten moment nie wiadomo, kiedy skrzydłowy będzie w ogóle zdolny do gry.

Ponadto, aż 8 spotkań Królowie przegrali różnicą 3 punktów lub mniej. A zatem mając odrobinę więcej szczęścia Kings mogliby teraz prowadzić zacięty wyścig o 8 miejsce z Memphis Grizzlies. Niestety jednak fakty są inne i w Sacramento z pewnością mają o czym myśleć podczas przerwy na Weekend Gwiazd.

Czy bardzo prawdopodobny w tym sezonie brak playoffów poskutkuje letnią rewolucją w Sacramento?

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Kopiuj link do schowka