Kim jest Danny Franco, nowy trener Śląska?
W Izraelu cieszy się ogromnym szacunkiem. Jest trenerem, który uwielbia grać ofensywną koszykówkę. Ufa swoim graczom, którzy lubią z nim współpracować. Danny Franco – po raz pierwszy w karierze – będzie pracował poza granicami swojego kraju. Izraelczyk podpisał roczną umowę ze Śląskiem Wrocław.
Danny Franco to bardzo doświadczony szkoleniowiec, który… od ponad 20 lat pracuje w zawodzie w swoim kraju. Nigdy nie opuścił Izraela, pracując w kilku klubach. Jego największy sukces miał miejsce w 2015 roku, gdy Franco poprowadził drużynę Hapoel Jerozolima do pierwszego, historycznego tytułu mistrza Izraela. Został wtedy uznany najlepszym trenerem w kraju. W 2009 roku sięgnął po Puchar Izraela z zespołem Hapoelu Holon. Ciekawostką jest fakt, że to ostatni klub, w którym pracował w Izraelu (został zwolniony w trakcie trwania rozgrywek).
-
Tak
-
Nie
-
Tak78 głosów
-
Nie77 głosów
– W Izraelu cieszy się ogromnym szacunkiem i jest uważany za jednego z najlepszych oraz najbardziej utytułowanych trenerów w kraju. Na przestrzeni lat pracował w wielkich organizacjach, zdobywając historyczne mistrzostwo z Hapoelem Jerozolima (pierwsze w historii klubu), a także Puchar Izraela z Hapoelem Holon (również pierwszy w historii tego zespołu) – mówi nam dziennikarz Tomer Givati, który jest świetnie zorientowany w realiach izraeljskiej koszykówki.
Nasz rozmówca (na co dzień pracuje w „Israel Hayom”) podkreśla, że Franco jest trenerem, który stawia na ofensywną koszykówkę i ma dobry kontakt z zawodnikami. Dłuższa współpraca łączyła go z kilkoma kluczowymi graczami, którzy spędzili pod jego skrzydłami co najmniej dwa sezony (w różnych klubach – potrafili do niego wracać). W tym gronie są: Bar Timor, Tomer Ginat, Idan Zalmanson czy J’Covan Brown.
– Trener Franco to niezwykle doświadczony szkoleniowiec, ale jego podejście do zawodników i otoczenia jest bardzo otwarte. To typowy “players coach”, który uwielbia grać ofensywną koszykówkę i ufa swoim graczom – właśnie dlatego tak wielu zawodników chętnie do niego wraca i współpracuje z nim w różnych zespołach – komentuje Givati.
Po raz pierwszy poza Izraelem
Szkoleniowiec chciał spróbować swoich sił poza granicami kraju. Izraelczyk był ostatnio w Polsce, z trybun oglądał finałowe spotkanie Legii z Zastalem. 52-latek sprawdzał różne opcje w Europie. Jedną z nich był właśnie Śląsk Wrocław, który potrzebuje trenera doświadczonego i z twardą ręką, który poprowadzi drużynę do zwycięstw na poziomie PLK i EuroCup.
„Czy opuszczenie Izraela przez Franco było zaskakujące?” – pytamy.
Nasz rozmówca zdradza nam, że dwa kluby w Izraelu były zainteresowane współpracą z 52-letnim szkoleniowcem.
– Szczerze mówiąc, ostatecznie mnie to nie zaskoczyło, choć gdy usłyszałem o tym po raz pierwszy kilka tygodni temu, byłem w sporym szoku. Wiem, że w Izraelu zabiegały o niego dwa kluby, ale uważam, że perspektywa zdobycia zupełnie nowego doświadczenia i pracy w nowym otoczeniu – po raz pierwszy w karierze – okazała się dla niego niezwykle kusząca – odpowiada Tomer Givati.
Dziennikarz zwraca uwagę na fakt, że Franco jest człowiekiem otwartym na kibiców i media. Chętnie udziela wywiadów, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem.
– Franco jest bardzo otwarty i przyjaźnie nastawiony do fanów oraz mediów. Mocno docenia rolę kibiców i społeczności zgromadzonej wokół klubu – mówi Givati.
Śląsk sezon 2025/2026 zakończył na 6. miejscu, co było wynikiem mocno rozczarowującym. Przez wiele tygodni ten zespół był uznawany jako „team-to-beat”, ale ostatecznie nie przeszedł nawet ćwierćfinału, przegrywając 2:3. Czas na nowe rozdanie we Wrocławiu.
Śląsk ma kilku graczy z ważnymi umowami. To Jakub Nizioł, Błażej Czerniewicz, Błażej Kulikowski, Tymoteusz Sternicki i Kyrell Luc. Możliwe, że do tego zestawu dołączy Anthony Wrzeszcz.
