Kerr: U nas Wiggins nie musi być gwiazdą

Kerr: U nas Wiggins nie musi być gwiazdą

Andrew Wiggins w najgłośniejszym transferze tegorocznego trade deadline przeniósł się do Golden State Warriors. I chociaż fani nie są szczególnie podekscytowani nowym skrzydłowym, to Steve Kerr jest przekonany o słuszności tego ruchu.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Golden State Warriors mocno przemeblowali skład w ostatnim tygodniu. Największym i jednocześnie najbardziej spodziewanym ruchem był transfer D’Angelo Russella. 23-letni rozgrywający wystąpił w zaledwie 33 meczach Wojowników, po czym trafił do Minnesoty Timberwolves.

Rzadko się zdarza, żeby zawodnik tej klasy został wymieniony po połowie jednego sezonu. W tym wypadku jednak od samego początku było wiadomo, że D’Angelo nie będzie najlepszym uzupełnieniem składu Warriors. Po wymianie wreszcie otwarcie mógł to przyznać także Steve Kerr:

“Cóż, mówiąc całkowicie szczerze, D’Angelo nie pasował do nas najlepiej od samego początku. Ale nikt tego nie kwestionował. To oczywiste, że jeśli masz już Klaya i Stepha po czym dodajesz kolejnego obrońcę, który potrzebuje piłki w rękach, nie jest to najlepsze dopasowanie. Po tym, co zobaczyliśmy przez te około 50 spotkań, stwierdziliśmy, że inny typ zawodnika będzie dla nas lepszy.”

W zamian za D’Angelo do GSW trafił Andrew Wiggins. I choć taki typ zawodnika z pewnością lepiej pasuje do duetu Thompson/Curry, to jednak pojawia się pytanie, jak Andrew poradzi sobie w nowej drużynie. Jego kariera do tej pory jest lekko rozczarowująca.

Steve Kerr jednak jest przekonany, że w nowej roli i z mniejszą presją, zobaczymy nowego Andrew Wigginsa:

“Przede wszystkim u nas Andrew będzie miał całkiem inną rolę. W Minnesocie wymagali, aby był gwiazdą, u nas to nie będzie konieczne. U nas są już gwiazdy, więc Andrew nie będzie musiał zawsze spełniać tej roli, a to dla zawodnika ogromna różnica.”

Dla Andrew przygotowana jest podobna rola, którą spełniał niegdyś Harrison Barnes, chociaż z pewnością na Wigginsie ciążyć będzie więcej obowiązków. Przede wszystkim w obronie, gdzie Warriors nie mają już tak wielu utalentowanych defensorów, co niegdyś, ale także w ataku (olbrzymi regres ofensywny Draymonda, inny system gry niż w latach 2015-2016), Wiggins będzie musiał dostarczać więcej niż Harrison.

Oczywiście to wciąż jest znacznie mniejsza ilość zadań i przede wszystkim mniejsza presja niż to, czego oczekiwano od Andrew do tej pory, więc tym razem wydaje się, że powinien to udźwignąć.

“Wiggins jest fantastycznym atletą, ma świetne warunki do gry na trójce, dlatego chcemy grać jak najszybciej.”‘

Sam zawodnik również jest bardzo zadowolony z transferu:

“Przegrywaliśmy naprawdę dużo w Minnesocie, dlatego też przyjście tutaj, do organizacji o zwycięskiej mentalności to całkiem nowe doświadczenie. Zawsze chciałem wygrywać, więc cieszę się, że trafiłem właśnie tutaj.”

Z tym wygrywaniem to Andrew jednak będzie musiał poczekać przynajmniej do października.

Co ostatecznie wyjdzie z tego eksperymentu? Czy w roli trzeciej opcji Wiggins wreszcie się odnajdzie i pomoże Warriors zdobyć tytuł? Wszystko okaże się z czasem. Debiut skrzydłowy zaliczył bardzo obiecujący. Wczorajszej nocy przeciwko Lakers zanotował 24 punkty na świetnej skuteczności 8/12 z gry, a Dubs mocno postraszyli LeBrona i spółkę. Takiego Wigginsa z pewnością mają nadzieję oglądać w San Francisco jak najczęściej:

https://www.youtube.com/watch?v=-Bi4agZ5Bt8

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins