Kadre Gray: Cel pozostaje ten sam – mistrzostwo Polski!
– Znalezienie w tym zawodzie trenerów, którzy tak bardzo w ciebie wierzą, to rzadkość i jestem Ainarsowi Bagatskisowi za to niezwykle wdzięczny. Pozwolił mi być sobą, a jednocześnie motywował mnie, bym stawał się lepszym rozgrywającym – mówi Kadre Gray, zawodnik Śląska Wrocław.
Karol Wasiek: Odejście Ainarsa Bagatskisa wielu określiło jako szokujące. Jak drużyna przyjęła tę wiadomość i czy w szatni pojawiły się jakiekolwiek sygnały, że nadchodzi tak duża zmiana?
Kadre Gray, zawodnik Śląska Wrocław: Tak, to był szok, biorąc pod uwagę zbliżające się play-offy, ale zespół przyjął to z wielkim profesjonalizmem, co – jak wiem – buduje charakter i odporność psychiczną.
Jak oceniasz współpracę z trenerem Bagatskisem?
Darzę trenera Bagatskisa ogromnym szacunkiem! Jest on jednym z powodów, dla których zdecydowałem się na przejście do Śląska, zwłaszcza biorąc pod uwagę naszą wspólną historię z zeszłego roku w Rumunii. Znalezienie w tym zawodzie trenerów, którzy tak bardzo w ciebie wierzą, to rzadkość i jestem mu za to niezwykle wdzięczny. Pozwolił mi być sobą, a jednocześnie motywował mnie, bym stawał się lepszym rozgrywającym – dziękuję mu za to! Życzę mu wszystkiego, co najlepsze w dalszej karierze!
-
Tak
-
Nie
-
Tak58 głosów
-
Nie37 głosów
Jak opisałbyś atmosferę panującą obecnie w szatni?
Atmosfera jest nadal skupiona na głównym celu, który wyznaczyliśmy sobie na początku sezonu: zdobyciu mistrzostwa Polski. Trzeba mieć wiarę i dalej nieść pozytywną energię i dobre wibracje. Zawsze żartobliwie przypominam chłopakom: „to tylko koszykówka” – jesteśmy wielkimi szczęściarzami, że możemy być w tym miejscu, w którym jesteśmy.
Twoja długa nieobecność na boisku była owiana pewną tajemnicą. Czy mógłbyś wyjaśnić, co to był za uraz i jak do niego doszło?
To był uraz ścięgna rzepki, który wykluczył mnie z gry na około 8-9 tygodni. Stało się to niestety podczas rzutu z dwutaktu w naszym ostatnim meczu w EuroCup. W tamtym momencie nie wydawało się to niczym poważnym, ale wspólnie z fizjoterapeutami i lekarzami podjęliśmy odpowiednie kroki i stworzyliśmy plan działania. Szczerze mówiąc, jestem po prostu wdzięczny Panu Bogu, że nie było to nic zbyt poważnego i że mogłem szybko wrócić.
Czy mógłbyś opowiedzieć, jak wyglądał proces swojej rehabilitacji? Co było najtrudniejszym etapem do pokonania?
W rehabilitacji, jak we wszystkim innym, liczy się cierpliwość. Nie wolno niczego przyspieszać pod wpływem presji zewnętrznej czy wewnętrznej. Najgorszym błędem, jaki może popełnić sportowiec, jest zbyt wczesny powrót. Nasz trener przygotowania motorycznego, Piotr, spisał się na medal. Pilnował, aby niezależnie od tego, co zaplanowaliśmy przed moim powrotem, stale oceniać moje samopoczucie i dbać o to, bym był częścią całego tego procesu.
Typowy dzień w pierwszych tygodniach był oparty na wykonywaniu ogromnej liczby ćwiczeń na siłowni i budowaniu siły. Byłem wtedy poza drużyną, pracując tylko nad swoim ciałem.
W kolejnych tygodniach każdego dnia zwiększaliśmy obciążenia o 5%, wprowadzając bardziej dynamiczne ruchy i sprawdzając, jak organizm na nie reaguje.
Najtrudniejszy był brak udziału w treningach z zespołem, ponieważ jako rozgrywający uwielbiam atmosferę treningu, komunikowanie tego, co widzę na boisku i dzielenie się wiedzą z chłopakami tam, gdzie uważam to za stosowne. Bycie liderem tej drużyny i jednoczesna niemożność bycia blisko niej to dziwne uczucie, ale trzeba pamiętać o celu. Mistrzostw nie wygrywa się w marcu. To proces, w którym musiałem zachować cierpliwość.
Jak blisko jesteśmy oglądania Kadre Graya w wersji „100%”?
Jestem niezwykle wdzięczny za to, że jestem zdrowy. To mnie bardzo cieszy. Gdy jestem na boisku, to zawsze daję z siebie 100%.
Dlaczego zespół wyglądał na tak niespójny w ostatnich meczach?
Jestem liderem tego zespołu. To na mnie spoczywa odpowiedzialność, by grać lepiej. Wierzę, że Bóg zaprowadzi nas na sam szczyt. Musimy pozostać skoncentrowani i cierpliwi.
Kibice byli wyraźnie sfrustrowani waszą ostatnią formą. Co chciałbyś im przekazać w kwestii „tożsamości” tej drużyny – czy wierzysz, że ta grupa ma to, czego potrzeba, by zajść na sam szczyt?
Odpowiem krótko: miejcie wiarę w ten zespół.
