Elvar Fridriksson: nasza mentalność jest inna!

Elvar Fridriksson: nasza mentalność jest inna!

Elvar Fridriksson: nasza mentalność jest inna!
Elvar Fridriksson / foto: Andrzej Romański / PLK

– Po porażce z Twardymi Piernikami odbyliśmy kilka szczerych rozmów. Zdaliśmy sobie sprawę, że musimy zacząć grać jak prawdziwa drużyna. Trudny moment nas zjednoczył – mówi Elvar Fridriksson, który zagrał kolejny świetny mecz, mimo że opuścił cały tydzień treningów.

Występ Elvara Fridrikssona w meczu ze Śląskiem Wrocław do samego końca stał pod znakiem zapytania. Islandczyk w poprzednim spotkaniu nabawił się urazu stawu skokowego. Cała sytuacja wyglądała groźnie, ale na szczęście badania niczego poważnego nie wykazały. Od niedzieli zaczął się wyścig z czasem. Koszykarz mówi nam, że w ostatnich dniach mógł liczyć na bardzo fachową pomoc ze strony sztabu medycznego, który pomógł mu stanąć na nogi.

Czy Anwil Włocławek zdobędzie medal w sezonie 2025/2026?
167 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    132 głosów
  • Nie
    35 głosów
Wczytywanie…

– Mój plan rehabilitacji był bardzo dobrze ułożony. W pierwszych dniach skupiałem się na prawidłowym chodzeniu i poprawie ruchomości stóp. W ciągu tygodnia spędziłem dużo czasu z naszymi fizjoterapeutkami i trenerem od przygotowania motorycznego. Naprawdę pomogli mi w tym procesie i umożliwili mi szybki powrót do grania. Jestem bardzo wdzięczny za to, jak ludzie w klubie dbają o nas pod każdym względem – mówi nam Elvar Fridriksson.

Islandczyk – mimo opuszczenia całego tygodnia treningów – zagrał kolejne fantastyczne zawody w ORLEN Basket Lidze. Rozgrywający, lider Anwilu Włocławek, zdobył 24 punkty, trafiając aż 8 z 13 rzutów z gry w 30 minut spędzonych na parkiecie. Islandczyk dodał 8 asyst i miał wskaźnik efektywności na poziomie 26 (najwyższy w drużynie). Koszykarz zaliczył już czwarty mecz w tym sezonie z minimum 20 punktami i 5 asystami.

Fridriksson ma swój fantastyczny moment. To z pewnością jeden z najgorętszych obecnie zawodników w ORLEN Basket Lidze. Trzyma równo i wysoką formę od kilku tygodni. Trudno sobie nawet wyobrazić zespół Anwilu bez jego dobrej gry i przywództwa. Nic dziwnego, że trener Ronen Ginzburg drżał w momencie, gdy Islandczyk schodził z boiska z dużym grymasem bólu.

Islandczyk gra jak natchniony, będąc prawdziwym liderem włocławskiego zespołu. Koszykarz prowadzi Anwil do kolejnych zwycięstw. W sobotę zespół pokonał Śląsk 96:83.

Islandczyk jest bardzo lubiany i szanowany w klubie i przez kolegów z zespołu. Wszyscy doceniają jego umiejętności, ale też pozytywną osobowość.

Myślę, że budujemy nasze “momentum”, a nasza pozycja jest coraz lepsza. Wciąż oczywiście jest wiele do poprawy. Jako zespół musimy podążać we właściwym kierunku. Wszyscy w drużynie dają z siebie wszystko i grają lepiej. Czuć radość i energię na boisku, co pomaga nam grać lepiej niż na początku sezonu – uważa Islandczyk.

Anwil jest teraz w niesamowitym gazie. Odniósł właśnie piąte zwycięstwo z rzędu – to najlepsza seria Włocławian w tym sezonie. Zespół nadal ma szansę na zajęcie miejsca w TOP6 i tym samym uniknięcie fazy play-in przed play-offami.

“Czy mógłbyś wskazać moment przełomowy? – pytamy Islandczyka.

– Po porażce z Twardymi Piernikami znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i musieliśmy szybko zareagować. Odbyliśmy kilka szczerych spotkań i zdaliśmy sobie sprawę, że musimy pozostać zjednoczeni i grać jako drużyna. W przeciwnym razie sezon może zakończyć się szybciej, niż byśmy chcieli. Zmiana mentalności okazała się strzałem w dziesiątkę. Teraz jesteśmy inną ekipą – podkreśla Elvar Fridriksson.

Islandczyk na polskich parkietach średnio notuje 13.7 pkt i 6.5 asysty na mecz.