Draft 2019 już najbliższej nocy – co może nas czekać?

Draft 2019 już najbliższej nocy – co może nas czekać?

Przed nami noc draftu – jedna z ważniejszych nocy w kalendarzu NBA. Dowiemy się dziś, do jakich klubów trafią perspektywiczni młodzi gracze, którzy stanowić będą o przyszłości naszej ligi.

Uporządkujmy sobie na szybko co może się najbliższej nocy wydarzyć – przynajmniej w pickach z pierwszej dziesiątki. Do draftu przystępuję jako kibic nie śledzący na bieżąco poczynań zawodników w NCAA, więc opisy poszczególnych zawodników potraktujmy pobieżnie – skupmy się natomiast na tym, jakie ruchy mogą poczynić zespoły.

#1 New Orleans Pelicans

Tutaj sprawa jest chyba jasna. Od dawna wiadomo, że numerem jeden w drafcie musi zostać Zion Williamson i to jego najpewniej wybiorą za kilkanaście godzin Pelikany. Zion pod względem hype’u porównywany jest do LeBrona Jamesa, który kilkanaście lat temu wzbudzał podobne emocje przychodząc do NBA. Na portalu TheScore ułożono ładne zdanie, głoszące że jeżeli LeBron był Elvisem Presley’em, to Zion Williamson jest The Beatles. Pytanie, czy Zion sprawdzi się jak LeBron na parkietach NBA – nieczęsto kariery zawodników potrafią nadążyć za oczekiwaniami. W przypadku Williamsona nie brakuje znaków zapytania – na przykład ten, jak długo wytrzymają jego kolana, przy jego masie ciała (130 kilogramów przy 201 centymetrach wzrostu!) oraz eksplozywnym stylu gry. Nie ulega wątpliwości jednak, że to ogromny talent i musi pójść z jedynką.

źródło:YouTube/ESPN

#2 Memphis Grizzlies

Wydaje się, że drugi numer też jest pewniakiem. Grizzlies od dawna łączeni są z rozgrywającym Ja Morantem, a transfer Mike’a Conley’a zdaje się być tego największym potwierdzeniem. Morant to bardzo dynamiczna jedynka, potrafiąca wejśc pod kosz, odnaleźć kolegę na wolnej pozycji podanie, a kiedy trzeba także przymierzyć zza łuku. Mówi się o nim ‘rozgrywający kolejnej generacji’. W ubiegłym sezonie NCAA notował średnio 24,5 punktu, 5,7 zbiórki i 10 asyst na mecz, trafiając ponad 36% rzutów zza łuku. Problem może polegać na tym, że popełniał aż 5,2 straty, no i nie grał w zbyt dobrej konferencji, więc rywale nie byli najbardziej wymagający. Patrząc na jego grę trudno się jednak nie oczarować.

źródło:YouTube/House of Highlights

#3 New York Knicks

Pierwsza trójka jest chyba ułożona. Panuje przekonanie, że kiedy Williamson i Morant zostaną już wybrani, Knicks bez zastanowienia sięgną po RJ Barretta. Jest to 201 centymetrowy skrzydłowy o ogromnych możliwościach atletycznych. Jest duży, silny, szybki i może stać się dzięki temu wspaniałym obrońcą. Już teraz potrafi rzucić, albo podać piłkę tam gdzie trzeba. Bardzo wszechstronny zawodnik – jego pozycja w Knicks może być tym pewniejsza, że rynek transferowy nie okazał się dla Knicks zbyt łaskawy.

Mówi się ostatnio również o tym, że na treningach dla Knicks pojawia się Darius Garland, wcześniej spotykali się też z Camem Reddishem, czy Jarrettem Culverem. Można było przypuszczać, że to działanie skalkulowane na przehandlowanie trzeciego picku w dół i pozyskanie w zamian dobrych graczy na teraz. Od kiedy jednak mało prawdopodobne wydaje się wyjęcie Duranta, można przypuszczać, że Knicks wezmą z trójką największy możliwy talent i po prostu będą w okół niego budować.

źródło:YouTube/Too Mainey

#4 New Orleans Pelicans (pick od Lakers)

Tutaj zaczyna się zabawa. Nie ma pewności co do tego, czy Pelicans zdecydują się wykorzystać swój czwarty numer by wybrać gracza, czy tez może postarają się go przehandlować. Mocki różnych stron łączą z czwartym pickiem różnych graczy – Dariusa Garlanda, Jarretta Culvera, czy choćby DeAndre Huntera. Według Shamsa Charanii z The Athletic, generalny manager David Griffin jest otwarty na propozycje handlowe. Według jego doniesień Pelicans są mocno zainteresowani znalezieniem takiego wariantu wymiany czwartego picku, by do ich rotacji trafił Bradley Beal. Czy taki transfer jest możliwy? Trudno powiedzieć – jeśli wymiana w dół po dobrego zawodnika nie wypali, trzeba będzie poszukać albo defensywnego centra, albo gracza 3&D na pozycje 2-3. W ten drugi opis świetnie wpisuje się zarówno Jarrett Culver  jak i DeAndre Hunter.

źródło:YouTube/ESPN

#5 Cleveland Cavaliers

Cavs najmocniej łączeni są z DeAndre Hunterem – rzucającym obrońcą, który dobrze rzuca i dobrze broni. Ten wybór wydaje się według obserwatorów najpewniejszy, jednak może należałoby się zastanowić, czy nie dorzucić do zorientowanego na zdobywanie punktów Collina Sextona jakiegoś obwodowego skupionego raczej na rozgrywaniu. W tym kontekście dobrze sprawdzić może się Coby White bądź Darius Garland, który porównywany jest (ze względu na ograniczony wzrost, oraz połączenie smykałki do zdobywania punktów z rozgrywaniem) do Damiana Lillarda:

źródło:YouTube/Too Mianey

#6 Phoenix Suns

Suns szukają najpewniej rozgrywającego, który mógłby grać obok Devina Bookera. Ich szczęście, że w tym drafcie są tego typu gracze i byli już wymieniani wyżej – Darius Garland może do szóstego numeru nie doczekać, ale Coby White już owszem. Możliwe jednak, że to zespołu z Arizony nie zadowoli. Mówi się o tym, że Suns przygotowują paczkę złożoną z Josha Jacksona, TJ Warrena, oraz szóstego picku, za którą chcą pozyskać wyższy wybór i mieć pewność, że wybiorą możliwie najlepszego rozgrywającego. Najchętniej wzięliby Ja Moranta, ale tego Grizzlies mogą raczej nie wypuścić. Jeśli ktoś wyżej wybierze jednak Garlanda, może skusić się na paczkę od Suns.

#7 Chicago Bulls

Przy Bulls w mockach pojawiają się wszystkie wymieniane wyżej nazwiska. Przy Lauri Markkanenie i Wendellu Carterze Jr. podstawową potrzebą dla Byków są gracze na pozycjach 1-3, a tych wyżej nie brakuje. Do wyboru Chicago na pewno ostanie się jakiś DeAndre Hunter bądź Coby White.

źródło:YouTube/FrankieVision

#8 Atlanta Hawks

Tutaj robi się ciekawie. Hawks dysponują numerem ósmym oraz dziesiątym, co czyni z nich naturalnych kandydatów do przeprowadzenia wymiany. Dwa picki w top 10 można z łatwością wymienić za pick w top 5, wyciągając go od zespołu, któremu nie zależy na największych gwiazdach draftu, a raczej na uzupełnieniu składu o graczy po prostu dobrych. Być może jednak Hawks nie będą musieli się targować – w mockach obok numeru Hawks bardzo często wyświetla się utalentowany skrzydłowy z Duke, Cam Reddish. Potrafi odnaleźć się na pozycjach 1-3, potrafi kozłować, ma rzut i może okazać się, że będzie w tym drafcie dużym stealem, jeśli wybrany zostanie dopiero pod koniec dziesiątki.

źródło:YouTube/ESPN

#9 Washington Wizards

Stołeczna ekipa młodego talentu potrzebuje jak kania dżdżu. Kto wie, być może uda im się posłać Bradley’a Beala do Pelicans za numer cztery, jakby tego chciał; zarząd Nowego Orleanu – wtedy można poszukać talentu na miarę filaru przebudowy. Jeśli nie, Wizards szukać powinni raczej podkoszowego, bo to na pozycjach 4-5 mają największe braki. Wielu wysokich w drafcie nie ma, ale mocki na tym etapie podsuwają młody francuski prospekt, Sekou Doumbouya. Ten 205 centymetrowy skrzydłowy ma świetne warunki fizyczne i atletyczne, a co za tym idzie zadatki na świetnego obrońcę. To gracz na tym etapie bardzo surowy, ale być może wart zainwestowania.

źródło:YouTube/BasketBall Highlights – Bente’

#10 Atlanta Hawks (od Mavs)

Jak wyżej – mogą oddać swój wybór. Eksperci przewidują jednak, że w pierwszej dziesiątce znajdzie się niejaki Jaxson Hayes. Duży, 210 centymetrowy podkoszowy z bardzo chwytnymi dłońmi, dobrym rzutem spod kosza i już na tym etapie imponującą smykałką do blokowania rzutów.

źródło:YouTube/Stadium