Czas na weryfikację! Polacy kluczem do sukcesów w PLK?
Sezon PLK dobiega końca, a walka o medale wchodzi w decydującą fazę. Przy tej okazji warto spojrzeć na liczby, które rzadko trafiają na pierwsze strony. Ile tak naprawdę dają swoim drużynom polscy zawodnicy? Zobaczymy, czy mocna krajowa rotacja rzeczywiście przekłada się na sukces w Orlen Basket Lidze.
Zastal rządzi, Arka tuż za nim
Liderem zestawienia jest Zastal Zielona Góra. Polscy zawodnicy w rotacji trenera Arkadiusza Miłoszewskiego zdobywają średnio 34,5 pkt na mecz. To najlepszy wynik w całej lidze i jednocześnie dowód na to, że zielonogórzanie postawili na krajowy trzon nie z konieczności, a z pełnego przekonania.
-
Legia
-
Zastal
-
AMW Arka
-
inny klub
-
Legia6 głosów
-
Zastal15 głosów
-
AMW Arka1 głos
-
inny klub2 głosy
Taka konstrukcja składu zaprowadziła Zastal do wielkiego finału OBL. Ogromną rolę odegrał duet Szumert–Mazurczak – połączenie energii, charakteru i doświadczenia, które przez cały sezon napędzało drużynę z Zielonej Góry.
Tuż za Zastalem znajduje się AMW Arka Gdynia ze średnią 32,5 pkt zdobywanych przez Polaków. Zestaw Zyskowski, Garbacz, Łączyński i Hrycaniuk stworzył bardzo solidny fundament drużyny, która nadal walczy o medal mistrzostw Polski.
W przypadku Arki szczególnie rzuca się w oczy doświadczenie. Choć momentami zdarzały się wahania formy, gdynianie wykonali ogromny krok naprzód względem poprzedniego sezonu – z 15. miejsca awansowali do ligowej czołówki i do samego końca pozostają w grze o podium. To już można nazwać sukcesem.
Po tej części nasuwa się prosty wniosek: mocna polska rotacja bardzo pomaga w walce o medale. Tylko czy zawsze jest to warunek konieczny?
Mocni Polacy nie zawsze wystarczą
W czołowej piątce zestawienia znalazły się także Anwil Włocławek (30,2 pkt), WKS Śląsk Wrocław (29,7 pkt) oraz King Szczecin (29,6 pkt). Problem w tym, że żadna z tych drużyn nie awansowała do TOP4.
Co ciekawe, wszystkie trzy zespoły mogą pochwalić się lepszym wynikiem polskich zawodników niż obie warszawskie drużyny, które… nadal pozostają w grze o medale.
Warto też zauważyć, że Anwil i King odpadły właśnie z Zastalem, natomiast Śląsk po zaciętej, pięciomeczowej serii uległ Arce Gdynia. Można więc powiedzieć, że były to pojedynki różnych koncepcji budowania silnej polskiej rotacji.
Warszawski wyjątek
Interesująco wygląda przypadek Legii Warszawa. Finalista OBL otrzymuje od polskich zawodników średnio 27 punktów na mecz, czyli wyraźnie mniej niż liderzy zestawienia. W rotacji stołecznego klubu znajdują się między innymi Andrzej Pluta Jr., Michał Kolenda, Maksymilian Wilczek czy Wojciech Tomaszewski. To solidna grupa, jednak pod względem czysto punktowym nie dorównuje najmocniejszym polskim rotacjom w lidze. Mimo wszystko krajowa układanka Heiko Rannuli działa znakomicie, a każdy z wymienionych graczy wykonuje swoje zadanie w 100 procentach.
Jeszcze bardziej wyróżniają się Dziki Warszawa. Drużyna walcząca o brązowy medal otrzymuje od Polaków średnio zaledwie 20,4 pkt na spotkanie. Grzegorz Kamiński, Łukasz Frąckiewicz, Krzysztof Kempa, Michał Aleksandrowicz i Grzegorz Grochowski notują najniższy wynik spośród wszystkich ekip walczących o medale. Mimo to Dziki nadal są w grze o podium.
I właśnie tutaj pojawia się najciekawszy wniosek. Mocna polska rotacja może być ogromnym atutem i znacząco pomagać w drodze do finału, ale nie jest jedynym przepisem na sukces. Zarówno Legia, jak i Dziki znalazły inny, równie skuteczny sposób na ofensywę i potrafiły dotrzeć dalej od zespołów dysponujących wyraźnie mocniejszymi krajowymi składami po atakowanej stronie boiska.
Dwa różne światy przed finałem
Przed finałem OBL zapowiada się więc bardzo ciekawe starcie dwóch koszykarskich filozofii. Z jednej strony Zastal, oparty na mocnym polskim fundamencie i duecie Szumert–Mazurczak. Z drugiej Legia, która sporą część odpowiedzialności punktowej oddaje zawodnikom zagranicznym, choć jednocześnie ma w składzie będącego w znakomitej formie Andrzeja Plutę.
Podobne pytania można zadawać także przed rywalizacją o brązowy medal. Czy silna zagraniczna rotacja Dzików okaże się skuteczniejsza od bardziej doświadczonych polskich graczy rywali?
Odpowiedzi poznamy dopiero po zakończeniu obu serii. Wiemy natomiast to, że końcówka sezonu OBL to czas starć bardzo interesujących pomysłów i koncepcji trenerów, które nareszcie dotarły do momentu prawdziwej próby. Niech wygra lepszy!
Autor: Marcel Drozdowski
