Blee i nieblee XXIV

13/04/2019
Russell Westbrook Paul george OKC Oklahoma City Thunder fot SkySports.com

Dzień dobry po raz ostatni w sezonie zasadniczym. Żegnamy te fantastyczne rozgrywki, mając nadzieję, że były jedynie preludium do mocnych, emocjonujących play offs. Teraz zaczynamy to co tygryski lubią najbardziej. Czas żniw. Happy Hour, tylko dłuższe. Test dla wszystkich gwiazd, gwiazdeczek, zadaniowców, obrońców, atakujących i mistrzów entuzjazmu na ławie. Czas w którym Harden broni, a Russ trzyma podczas przerw meczowych głowę w zamrażalniku. Czas w którym PG#13 gra jak Play Off P, a nie ta bestia z sezonu zasadniczego. Zapraszam.

Tabela – Koniec. Nikogo ona już nie interesuje. Są play-offowe pary. To wystarczy. To wszystko czego chcemy. Pary są różne. Są jednostronne, są wyrównane, są także zagadkowe. Mamy Bucks vs Pistons, Toronto vs Orlando, Phily vs Nets i Boston vs Pacers. Na zachodzie GSW vs LAC, Denver vs Spurs, Rakiety vs Jazzmani i Blazers vs Thunder. Pojedynki w pierwszej rundzie zapowiadają się pasjonująco, choć kilka potencjalnie bardzo ciekawych zestawień się rozminęło. Para Toronto z Pistons gwarantowała emocjonujące pojedynki (w RS było 3:0 dla DP), podobnie jak Toronto z Nets. Na zachodzie najbardziej czekałem na Houston z Thunder. W ostatnim spotkaniu Russ i spółka załatwili Rakiety w samej końcówce. A konkretniej PG ich załatwił. To była moja wymarzona para w PO. Niestety nie udało się. Jednak Rockets vs Jazz zapowiada się również ciekawie.

Sponsor serwisu

Kings – zwolnili Dave’a Joergera. Mieli szorować dno tabeli, a walczyli o PO prawie do samego końca na trudnym zachodzie. Młodzież się rozwijała, a gra stawał się coraz lepsza. Dlaczego taki ruch? Rozumiem gdyby mogli zatrudnić Popa lub Doca Riversa. Bezsensu. Lepsze jest wrogiem dobrego.

Kemba – w wygranym meczu z Toronto. 29 punktów, 6 zb., 8 ast., zero strat. Dobre zawody. Z Pistons 31 pkt. i 3/11 za trzy. Z Orlando 43 pkt. 2 straty. Z ostatnich 12 gier zwyciężyli 8 razy. Potrafili wygrać z Toronto, Bostonem, Minny, San Antonio. Niestety Szerszenie za późno wzięły się za wygrywanie

Smart – wypada na 4-6 tygodni. To bolesna wiadomość. Na Pacers, być może wystarczy Zielonym to co mają, ale na Bucks będzie o jednego Marcusa za mało.

7 – bloków Bendera w meczu z NOP. Gracz Suns okazał się nie do przejścia, dla mistrzów z Nowego Orleanu. NOP mieli 4 bloki.

źródło:YouTube/DownToBuck

40 – punktów Currego z Cavs. Dobrze jest ich zlać, dobrze władować 9/12 z dystansu. Szkoda tylko, że LBJ-a nie było. Zapomniałem, że on romansuje z LAL.

Bledsoe – świetny występ przeciwko Nets. Niestety bez wygranej. Nie ma Giannisa, o wygraną trudniej. Bez niego są 4-6.

KAT – piękne TD. 13 pkt., 12 zb., 11 strat. Wszystko w meczu z Heat. Najlepsze jest to, że Minny wygrali.

40 – punktów Graysona Allena. Kogo? Tak, wszyscy tak mają. Białas wykorzystał moment w 100%.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Tyle samo – mieli Sixers bloków w meczu z Heat co ja. Zero. Embiid nie grał. Trafiali z dystansu podobnie jak blokowali. Wyśmienicie. 5/25.

6 – graczy PTB wystąpiło w ostatnim meczu. Najkrócej grał Collins 13 minut. Reszta tak: Leonard 42, Labissiere 41, Layman 48, Trent Jr. 48, Simons 48. Blazers z ostatnich 17 gier wygrali 14. Mocny finisz jak cholera, mimo poważnych osłabień.

TD:
D. Wright z Dallas – 10 zb., 14 ast., 26 pkt.
Russ z Minny – 10 zb., 15 ast., 27 pkt.
D. Wright z Dallas – 13 zb., 12 ast., 20 pkt.
Doncić z Suns – 16 zb., 11 ast., 21 pkt.
Russ z Houston – 12 zb., 10 ast., 29 pkt.
Wade z Nets – 11 zb., 10 ast., 25 pkt.
D. Wright z GSW – 11 zb., 11 ast., 13 pkt.
Russ z Bucks – 11 zb., 17 asrt., 32 pkt.
KAT z Heat – 11 str., 12 zb., 13 pkt.

D. Wright – łatwo zauważyć, że on powinien grać tylko z Dallas i pół GSW.

źródło:YouTube/FreeDawkins

46 – punktów Mitchella z Denver. Jest gotowy na PO. to był dobry mecz. Donovan ich udupił. 5/8 za trzy, 14/26 z gry. Naprawdę świetny występ.  Wsparł go, główny rozgrywający Jazzmanów, Ingles i jego 13 asyst.

37 – punktów Anfernee Simonsa z PTB w wygranym meczu z Kings. Przejął mecz jak Grayson Allen. Dołożył 6 zb., 9 ast. We wszystkich pozostałych grach w tym sezonie zdobył łącznie 38 punktów.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Thomas – wciąż bez błysku. Danny Ainge ty złodzieju koszykarskich mocy.

30 – punktów Dirka w meczu z Suns. Trochę szkoda, że to już koniec. Mogę powiedzieć, że widziałem calusieńką karierę Niemca. To samo dotyczy Wade’a. A nawet Shaqa. Pięknie, ale to nie świadczy zbyt dobrze o moim liczniku.

źródło:YouTube/whoisMJ

Gordon – czy zrobił wszystkim psikusa i czekał z formą na PO ? W kwietniu 4 gry i 18.3 pkt., 65% z gry, 40% za trzy, 94% z linii, 5,3 zb., 3 ast., 1 str., 1 prz. czy już możemy powiedzieć: Gordon, chłopie dobrze Cię znów widzieć ? I walnąć miśka. Z Pacers. gdy był 7/7 z gry, czyż nie wyglądał ekstra kozłując piłkę, środkiem boiska, po wznowieniu akcji. Miał w sobie tą pewność. Ten koszykarski spokój. Gra, teraz w tych kilku spotkaniach, jak TEN Hayward. Oby w PO grał jeszcze lepiej.

źródło:YouTube/FreeDawkins

45 – punktów Griffina w meczu z Thunder. Przegrali. lecz mimo tego, to był świetny sezon skrzydłowego Pistons. Bez niego szorowaliby dno tabeli, tocząc zacięty bój z Suns i NYK o tytuł klęski sezonu. Wygląda na prawdziwego lidera. Walczy, podaje, zbiera, trafia za trzy. Momentami prezentuje koszykówkę, o którą nie podejrzewałem go za czasów LAC. A przecież po wielokroć taktyka Pistons sprowadza się do hasła: podaj do Griffina i nie przeszkadzaj. Wsparcie ma właściwie, tylko w Drummondzie. Reszta Pistons to nie jest materiał na sukcesy. Blake w tym sezonie zanotował następujące liczby: 46% z gry, 36% za trzy, przy 7 rzutach w meczu. To najwięcej w jego karierze. 7,5 zbiórki – najgorszy wynik. Bywało lepiej – 12,1 zb. w debiutanckim sezonie. 5,4 asysty. 3,4 straty. Zbiórek jest mniej, ale przy takiej maszynie jak Drummond ciężko utrzymać wysoką średnią, do tego więcej akcji kończy za łuku tracąc tym samym możliwość walki o zbiórkę. Skuteczność z gry, bez trójek na dobrym poziomie – 52,5%. 24,5 pkt. w meczu. To najlepszy wynik w karierze. Tłoki w spotkaniu z Thunder walczyli jak lwy. Nawet Maker wyglądał na koszykarza pełną gębą. Dwane Casey w jego przypadku ciężko stwierdzić, jednoznacznie, jakim jest trenerem. Z tej ekipy Tłoków, nie wiem, czy można by wycisnąć więcej. Może regularności trochę. Toronto za jego kadencji to był samograj na sezon zasadniczy. Za co oczywiście należy mu się chwała. Jednak w PO nie ugrali właściwie nic, ośmieszając się wręcz w pojedynkach z Cavs. Istnieje zawsze możliwość, że to Casey swą postawą dawał do zrozumienia, że LBJ jest nie do przejścia. Im więcej o tym myślę, tym bardziej, żałuję, że nie trafili na Toronto.

McMVP – Felton. Wolny, gruby, z beznadziejną kondycją. Jego widok podczas meczów wpływa na mnie kojąco. A to, że potrafi zagrać przyzwoity basket jest najpiękniejsze.

Magic – zrezygnował czy go wywalili, nieistotne. Raczej dobrze się stało. Nawet jeśli miał jakąś długofalową, skomplikowaną wizję, której zawiłości rozumiał tylko on, to Los Angeles nie jest miejscem na ten styl. Tu ma być teraz. Już. Zwłaszcza po tylu latach grania gówna i ściągnięciu LeKrólika. Sam LBJ nie okazał się zbawcą. Kontuzja kontuzją, ale jego gra w obronie jest tak samo radosna jak Hardena. W zeszłym, sezonie LAL osiągnęli bilans 35-47, w ty, 37-45. Czyli jego przyjście to dwie wygrane więcej. Oczywiście rozegrał tylko 55 gier, jednak bilans z nim nie jest powalający 28-27. Sprawa z AD to był strzał w stopę i samospalenie się w jednym. Takie numery z tak wrażliwymi młodymi ludźmi nie zadziałały. Zapomnieli napisać na ścianie, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Jego decyzje personalne były co najmniej dziwne. Pozbywał się niezłych graczy, ściągał różnych, niekoniecznie dobrych. ta robota nie jest dla niego i dobrze, że nie ciągnął jej dalej.  Sam uśmiech i bycie wesołym ziomalem nie wystarczy w tej robocie. Z drugiej strony Magic to jest gość, dzięki któremu pokochałem koszykówkę. Nie MJ, nie Bird, nie Thomas. Magic. Jednak w jego działalności jako managera nie było nic z magii. Na tym skończę bo nie ma co się wyżywać na swoich idolach z lat młodzieńczych.

Wade – ostatni taniec zakończony. Z przytupem w postaci TD. Niestety bez zwycięstwa. Koniec pewnej epoki. Coraz więcej twardzieli kończy kariery. Na nasze szczęście pojawiają się nowi. Jak Giannis.

źródło:YouTube/NBA on ESPN

Boston – w drugim bezpośrednim meczu załatwili Pacers bez litości, mimo tragicznej skuteczności z dystansu. 26%. Pierwsza połowa bardzo dobra. Celtowie mocno zaczęli i wygrywali. Pacers odpowiedzieli, doszli i objęli prowadzenie. Dobra gra z ich strony. Mądrze bronili. W 2Q Boston się ogarnął i gra ruszyła. Włączyli turbo i odjechali. W 3Q dobili Pacers. Hayward drugim strzelcem zespołu 21 pkt. 9/9 z gry. Dobry Kyrie, niezły Tatum. W meczu z Orlando, Zieloni dostali potężną lekcję determinacji i zawziętości. Odpuszczenie Terrence’a na pohybel zielonym Rossa zawsze kończy się źle.Mimo wszystko, mimo tego dziwnego sezonu zasadniczego, wierzę w Boston. Uważam, że w PO zagrają dobrze, jednak przyznam, że po takich meczach jak ten niewątpliwie wymaga to samozaparcia. Wspaniałe jest to, że ich przyjaciele z Pacers wsparli ich kampanię o czwarte miejsce i solidarnie przerżnęli z Nets. Co do ziomali z Brooklynu. Gdyby przedłużyć ten pościg o PO jeszcze o kilka gier to oni dopadli by i Pacers i Boston.

Dudley – mój ulubiony dostawca pączków w NBA.

źródło:YouTube/SunsDYnastyXcom

Gdzie – jest LeBron ? Przecież trwają PO. GOAT ? Bez żartów.

11-21 – byli Pacers z zespołami wyżej w tabeli niż oni.

GSW – w trailerze pary GSW vs LAC zmasakrowali w trzeciej kwarcie zespół Doca Riversa. To było 12 minut, które zabiera ci wiarę. Jesteś jak goły gość na środku skrzyżowania. Jakby nie patrzeć masz przesrane. GSW mieli 34 asysty.

Boston vs Pacers – Raczej bez perspektyw są Pacers. Z pięknym Victorem ta para byłaby jara. Niestety nie jest. Brak Smarta, nieco wyrównuje szanse, lecz mimo wszystko zwycięży Boston. Bardzo dużo zależy od Kyriego. Jeśli będzie gwiazdorzył, forsował i grał egoistycznie to Boston będzie się męczył. Wówczas Pacers mają szansę na urwanie meczu, może dwóch, a może …… Jeśli Zieloni zagrają jak drużyna, to rozjadą ich w czterech lub pięciu grach. I stawiam, że tak właśnie będzie. 4:1 dla Bostonu.

Bucks vs Pistons – również gładko. Bucks w pięciu grach, może czterech. W RS 4:0. Zależy od zdrowia Giannis. Jeśli będzie w 100% sprawny i zmotywowany ścięcie do zera bardzo realne. Pistons nie mają nikogo na rozpędzonego Bledsoe. Nikt go nie zatrzyma. Podobnie jak Giannisa. Drummond miażdży Lopeza, ale Lopez wyjdzie na obwód i Andre traci większość atutów. Sam Blake nie wystarczy, nie da rady. Ale życzę mu jednej spektakularnej wygranej. 4:1 dla Bucks.

Toronto vs Orlando – Siakam, Lowry, Leonard, Gasol. Chyba wystarczy. Cztery, maksymalnie pięć gier. Jeśli prawda jest, że Leonard potraktował RS jako, taki długi obóz przygotowawczy i teraz dopiero zamierza grać na ostro to Orlando mają przesrane. Jesli on tak zagra, to pociągnie całą ekipę. Nie trzeba dużo gadać, żeby być liderem. Nie trzeba być królem Instagrama, żeby inni gracze dawali z siebie więcej. Przy takiej grze KL 4:0. Jeśli nie będzie, aż takim kocurem to 4:1. Można oczywiście założyć, że Vucević wespnie się na wyżyny swojego talentu i będzie notował 30 pkt. 20 zbiórek w każdym meczu, a Gordon zagra jak Karl Malone, Terrence gilotyna Ross sypał po 30 pkt., jednak to wszystko będzie za mało na starych ligowych wyjadaczy jak zawodnicy Raptors. Wierzę w Kawhiego, dlatego 4:0.

Philly vs Nets – Teoretycznie Nets są bez szans. Teoretycznie zderzą się teraz z najemnym odziałem specjalnym z Philly. Czy pod wodzą Joela the dream Embiida rozjadą ich jak walec ? Czy dojdą do finału konferencji ? No bo właściwie jaki oni mogą mieć plan minimum ? Druga runda ? he he he, to brzmi jak żart. Finał konferencji to plan minimum. Z tym składem ? Na wschodzie ? Nets jednak są, podobnie jak Orlando, w najlepszej z możliwych sytuacji. Zero presji. Oni nic nie muszą, a wszystko mogą. Przynajmniej teoretycznie. W sezonie zasadniczym było 2-2, ale trzy gry przed rewolucją w 76-tkach. Bez Embiida Siatki mogą sprawić niespodziankę. Wygrany, choć jeden mecz w Filadelfii, może nieco wybić Sixers z rytmu, zasiać niepewność i wszystko może się zdarzyć. Nets mają wyrównany skład. Mogą wymieniać praktycznie 10 graczy i całe 48 minut orać jak szaleńcy. Z drugie strony mają zero doświadczenia w PO. Z Joelem w składzie, będzie jeszcze ciekawiej. Niscy Nets i wielcy Sixers. Nets będą wyciągać Joela na obwód i uskuteczniać wjazdy. Będą szukać akcji w pick’n’rollu, będą też mogli rozrzucać piłkę do strzelców, których mają niezłych. Harris wali 47% trójek. Jednak jeśli Joel będzie zdrowy w 100% to sam może ich załatwić i zaciągnąć Sixers do drugiej rundy. Stawiam 4:2 dla Philly.

GSW vs LAC – Wojownicy maksymalnie w pięciu grach. Ja stawiam na ścięcie 4:0. Teraz czas grania się zacznie. Czas Mistrzów. Pierwsi do poszatkowania LAC. Nie mają nic co mogli by przeciwstawić Wojownikom. 4:0 dla GSW. Zniszczą ich.

Denver vs Spurs – tu będzie ciekawie. Moim zdaniem to, dla Denver, bardzo trudny rywal. Wiadomo, że Bryłki idą w nieznane i ta seria z Spurs może być ich jedyną serią w tych PO. 2-2 w RS. Pop ze swoim odziałem specnazu tanio skóry nie sprzeda i bezlitośnie wykorzysta wszystkie błędy, słabości i luki w grze Bryłek. Ale oczywiście Jokić z brygadą nie stoją na straconej pozycji. Ukochany półdystans Spurs można ograniczyć i wybić ich z rytmu, zmusić do innej gry. Nie zawsze przynosi to zamierzony efekt. Najgorzej jak SAS kończą mecz z celnością za trzy na poziomie 47% i trafionymi 14 rzutami dystansowymi. Wówczas wiesz, że nie dałeś rady. Oczywiście powstrzymanie takich mistrzów półdystansu jak LMA i DeMar nie jest łatwe, ale DN umieją to robić. Jednak DD może się sam powstrzymać. Jak wiadomo, DeMar nie jest królem PO. W zeszłym sezonie w serii z Cavs grał jak zawodnik z PLK. Czy w tym razem, po sezonie z Popem, pokaże stalową psychikę i rozegra mocarne mecze z średnimi w okolicach TD np: 28 pkt., 8 zb. i 7 ast ? Czy zniknie jak mgła na wietrze ? To jest dobra para. Jokić – czas udowodnienia, że jest się nie tylko grubym, świetnym koszykarzem, ale także grubym, świetnym koszykarzem w PO nadszedł. Na niego Spurs też nie znajdą rady. Będzie prowadził a reszta podąży za nim. Będzie uruchamiał kontry, a Millsap zajmie się LMA. Stawiam, że Denver dadzą rade w sześciu grach. 4-2 dla Denver.

Houston vs Jazz – wbrew pozorom dla mnie ta para nie ma wyraźnego faworyta. 4:2 dla Rakiet, albo 4:3 dla Jazz jest tak samo prawdopodobne. W RS 2:2. Tu jak w bajce, wszystko jest możliwe. Jazzmani umieją grać z Houston Hardens. Potrafią bronić jak mało kto. Nie znaczy to, że będą wstanie ich zatrzymać jeśli HR zagrają swoją perfekcyjną koszykówkę. Jeśli wyjdą Rakietom mecze z dobra celnością za trzy, a James zagra mądre zawody, drużynowe, nie będzie stroił fochów o siedzenie na ławie, wówczas możliwy sweep. Jednak to jest stara drużyna, utrzymanie wysokiego tempa non stop, może okazać się trudne, a Jazz będą czekać na takie słabości. Pod koszem przewaga Jazz co oznacza, że Capeli nie będzie łatwo. Zarówno Favros jak i Gobert gwarantują mu, cały czas walkę z dużym ziomem. Nic za darmo nie będzie. Mitchell jest trudny do krycia zarówno dla Pula jak i Hardena, nie te lata, a gówniarz zasuwa jak z motorkiem w dupie. Choć pewnie Paul, stary cwaniak, coś wymyśli, żeby go spowolnić. W to będą pewnie Utah grać. Odwrotnie będzie dokładnie to samo. Kto zastopuje Hardena ? Broda jest oczywiście kluczowym elementem układanki HR. Ja chcę tego skutecznego Hardena, który czasami się pojawiał. Chcę zabójczego killera z dystansu z morderczym wjazdem i odrobiną pracy w defensywie. Ciekawa para. 4:2 dla Houston.

Blazers vs Thunder – kolejna ciekawa para. Jeśli PG13 zagra jak Play off P. to słabo widzę Thunder. A jak dojdzie do tego szalony Russ, to mają przesrane i odpadną w sześciu grach. Lillard lubi to. Lillrad ma grać jak jednoosobowa machina oblężnicza. Musi sypać asysty, sypać trójki i liczyć, że McCollum zacznie grać świetne mecze razem z nim, a nie na zmianę. Dame the Mad Raper Lillard – to jest twój czas, jedziesz. Kto będzie go krył z OCT. Russ ? Kto CJ’a ? Jeśli założymy, że PG nadal będzie tym gościem z sezonu regularnego to wówczas Thunder mogą wygrać. Jednak dla mnie oni nie są żadnym wielkim faworytem w tym starciu. Teoretycznie, patrząc na bilans to PTB są lepsi. Jednak aktualnie nie ma to już żadnego znaczenia.  Mimo wszystko możliwości ofensywne i defensywne są większe po stronie Thunder, jednak najwięcej jest w rękach PG. Jak zawali tak jak w zeszłym PO to PTB wygra. Stawiam, że tak będzie . 4:2 dla PTB.

Klub Dziurawych Rączek:
6 – A. Gordon, G. Allen, Rondo, R. Gay, Harden, E. Payton, T. Young, Hezonja.
7 – A. Caruso,
11 – KAT.

Dzięki za przeczytanie i widzimy się w PO.

Kopiuj link do schowka