Nuggets vs Spurs: Młodość czy doświadczenie?

13/04/2019
fot. USA TODAY Sports

NBA Playoffs startują już tej nocy. I choć dzisiaj swoje mecze zagrają najlepiej rozstawione drużyny to emocji z pewnością nie zabraknie. Szczególnie w pojedynku Nuggets i Spurs.

Patrząc na historię ligi i nawet na obecne rozgrywki, pary 1/8 i 2/7 rzadko dają nam prawdziwe emocje. Jasne, zdarza się, że jakiś kopciuszek zagrozi gigantom, zdarzały się i historie eliminacji (We Believe!), ale najczęściej jeśli gdzieś ma się trafić 4-0, to będzie to właśnie w tych seriach. Dlatego nie mogłem być bardziej szczęśliwy, kiedy się okazało, że Denver Nuggets z drugiego miejsca trafią na San Antonio Spurs, ponieważ to oznacza ogromny potencjał na świetną serię i bardzo możliwy upset. Nie wierzycie? Spoko, Spurs od lat słyszą, że nadszedł ich koniec i od lat uświadamiają wszystkim, że nie mają racji. W tym roku może być bardzo podobnie, w końcu nie powinno ich w ogóle być w playoffs.

Po kolei jednak.

Sezon regularny:

Od razu można wyrzucić wszystko z regular season do kosza. Denver grało świetny sezon, lecz naznaczony wieloma kontuzjami. Spurs przeszli przez RS walcząc o życie i próbując znaleźć tożsamość po letnim huraganie, który nawiedził ich organizację. Dlatego bądźmy pewni, że żadna ze stron nie przywiązuje wielkiej wagi do rozstrzygnięć z RS i od nowa ustawia swój gameplan.Z drugiej strony pewne przewagi Nuggets mogą być trudne do neutralizacji:

Źródło: Youtube.com/Coach Daniel

Niemniej jednak seria zakończyła się remisem 2-2 i zawsze wygrywał gospodarz. To ostatnie akurat będzie tu istotne.

Przewagi:

Nuggets

Przede wszystkim, Nikola Jokic. Joker i jego niespotykany dotąd styl gry sprawia, że bardzo ciężko jest znaleźć na niego odpowiedź, tym bardziej, jeśli wyjściowym centrem Twojej ekipy jest LaMarcus Aldridge.

Wzrost i szybkość. Nuggets są w czołówce drużyn zbierających w ataku, Spurs słabo bronią ten element. Denver potrafi świetnie biegać do kontr, Ostrogi co prawda rzadko tracą piłkę, ale jak już to robią to praktycznie zawsze tracą też punkty.

Selekcja rzutowa Spurs. San Antonio może być wydajne i efektywne opierając się na rzutach z półdystansu, ale prawdą jest, że Nuggets chętnie to przyjmą, ponieważ to są najlepsze rzuty dla Jokica. Joker wciąż jest wolnym i słabym obrońcą i jeśli nie musi ani wychodzić na obwód, ani bronić pod koszem, Mike Malone nie może być bardziej szczęśliwy. Tym bardziej, że ogólnie Denver bardzo dobrze broni półdystans.

Obrona. O ile Spurs nie mają odpowiedzi na Jokera, o tyle Nuggets mają obrońcę na Aldridge’a i będzie nim Paul Millsap. Skrzydłowy zaczął odnajdywać formę pod koniec sezonu i jego defensywne walory nie umilą życia LMA. W kontekście DeRozana sytuacja wygląda nieco inaczej. Nuggets mają kilku defensorów, których mogą zmieniać na kryciu DeMara. Harris, Beasley, Craig mogą i będą na zmianę ścierać z gwiazdą Spurs.

Przewaga parkietu. Oba zespoły są najlepsze u siebie. Na korzyść Denver działa też rzadsze powietrze w górach Kolorado, ale przede wszystkim fakt, że Spurs mają największą różnicę w bilansie domowym i wyjazdowym w lidze (32-9 i 16-25). Własny parkiet może być nieocenioną zaletą, chociaż nie zdziwię się jak oba zespoły wymienią się wyjazdowym zwycięstwem.

Spurs

Słabości defensywne Nuggets. Bryłki mają kilka słabości, które Pop na pewno już zauważył. Przede wszystkim ulubiona broń Spurs, czyli trójki z rogu. Denver nie radzi sobie z tym najlepiej. Ich podkoszowa obrona także nie należy do najmocniejszych w lidze. Jeśli uda się otworzyć trochę miejsca na wjazdy, Spurs zrobią przewagę.

Rzuty wolne. Spurs są drudzy jeśli chodzi o ilość oddawanych przeciwko nim rzutów wolnych. Nuggets są 4 od końca w ilości oddawanych osobistych na mecz. Przy wyrównanych spotkaniach zdolność dostania się na linię może być kluczowa. Nuggets nie tylko nie są w tym najlepsi, ale lubią się o to denerwować (okej, Popovich też), co może rozstrzygnąć pojedynczy mecz.

X-Factor: Może być tylko jeden. Jamal Murray, od którego zależy powodzenie nie tylko tej serii, ale każdej kolejnej. Nikola Jokic poniżej pewnego poziomu raczej nie zejdzie. Żeby jednak Nuggets mieli szansę, potrzebują drugiego lidera. Kogoś na obwodzie, kto zrobi różnicę. Jamal ma wszelkie argumenty, żeby być takim zawodnikiem. Ba, nawet w sezonie regularnym udowadniał, że potrafi wygrywać mecze dla Bryłek. Problem leży w tym, że był strasznie nierówny i przeplatał świetne występy fatalnymi. Atmosfera playoffs nie będzie w tej kwestii pomocna. Derrick White w obronie również.

Źródło: Youtube.com/Charlie O’Charles

Ławka rezerwowych:

W playoffach ławki rezerwowych są ograniczane do maksimum. Nie ma jednak serii w której chociaż jeden mecz nie byłby rozstrzygnięty przez kogoś z drugiego składu. W tej serii natomiast spotykają się dwie czołowe ławki ligi i ich pojedynki mogą być niemniej ciekawe od starć pierwszych gwiazd. Co więcej, rezerwowi mogą stać się prawdziwymi X-factorami. Gra Jakoba Poeltla w kontekście defensywy na Jokicu i Plumlee może zmienić oblicze serii. Rzuty z dystansu w SAS generują głównie rezerwowi, co też będzie nieocenione. Po drugiej stronie, Monte Morris zawsze dostarczy punkty jeśli zatnie się któryś z liderów, a obrona Malika Beasley czy nawet Torreya Craiga może ograniczyć DeRozana.

Młodość i doświadczenie:

Tu przechodzimy do sedna sprawy. Wszystkie analizy, wszelkie dywagacje tej serii można w dużej mierze sprowadzić do tej jednej kwestii. Ponieważ na papierze, Spurs nie powinni mieć szans na więcej niż 2 mecze. Nuggets grają po prostu lepiej, mają równie szeroki skład, najlepszy zawodnik na boisku gra w Denver, są młodzi, głodni sukcesów, wybiegani. Nie bez powodu jednak playoffs nazywają czasem weteranów. Jokic, Murray, Harris nie zagrali ani minuty w playoffs. Z ważniejszych zawodników jedynie Millsap ma doświadczenie w tej fazie. Spurs? Aldridge i DeRozan to weterani. Patty Mills i Marco Belinelli na ławce to samo. Powiem więcej, gdyby w Spurs grał ktoś z Wielkiej Trójki byłbym pewny, że wygrają tę serię. Może dlatego, że wciąż pamiętam jak dziś akcję, która zniszczyła faworyzowanych wtedy Rockets:

Źródło: Youtube.com/NBA

To właśnie doświadczenie odgrywa kluczowe znaczenie w serii, gdzie jedno zawahanie ręki, jedna strata może zakończyć cały sezon. W San Antonio tego nie czują po 22 latach z rzędu, natomiast w Denver jak najbardziej. Najlepiej tę kwestię podsumował Mike Malone:

“Gregg Popovich ma pięć pierścieni mistrzowskich, moim jedynym pierścieniem jest obrączka.”

Tym bardziej, że wszyscy pamiętają jak ich klub skończył po raz ostatni – w 2012 roku z Warriors. Teraz to inna ekipa, ale ten brak doświadczenia robi z Denver największą zagadkę tego roku. Bo poza Jokicem wszyscy w tej drużynie mieli mocne wahania formy, nawet jeśli byli zdrowi. Dodajmy do tego stres, jakiego jeszcze nie zaznali i mamy gotowy scenariusz na niespodziankę. Jeśli chłopaki zagrają bez nerwów, wygrają tą serię bez większych problemów. Jeśli ręce im będą drżeć, a tego właśnie się spodziewam, 7 spotkań brzmi bardzo realnie. A w 7 meczu wszystko się może wydarzyć.

Wynik:

4-3 dla Nuggets z powodu przewagi parkietu.

Kopiuj link do schowka