Anwil i Ginzburg – bez przełomu. To wpływa na budżet
Anwil Włocławek próbuje polubownie rozstać się z Ronen Ginzburgiem. Na razie brakuje porozumienia, które ma wpływ na kształt budżetu sportowego. Klub dał szkoleniowcowi zielone światło na zmianę pracodawcy.
Jedną z pierwszych decyzji prezesa Huberta Hejmana było przedwczesne rozstanie z Ronenem Ginzburgiem. Nowy prezes Anwilu nie był przekonany co do tego, że Izraelczyk to nie jest trener, z którym chce budować wspólną przyszłość.
-
Tak
-
Nie
-
Tak39 głosów
-
Nie136 głosów
Doświadczony szkoleniowiec otrzymał konkretną informację, że klub – mimo ważnego kontraktu – nie zamierza z nim kontynuować współpracy i intensywnie rozgląda się za nowym trenerem. W jego miejsce zatrudniono Bośniaka Vedrana Bosnicia.
Anwil dał Ginzburgowi zielone światło na zmianę pracodawcy. Szkoleniowiec chce podobno wrócić do zawodu, ale jak dotąd pracy nie znalazł, a to oznacza, że jest na liście płac włocławskiego klubu. Ten z kolei złożył 62-letniemu trenerowi konkretną propozycję rozwiązania umowy, ale nie została ona zaakceptowana.
– Gdybyśmy sfinalizowali umowę o rozwiązaniu kontraktu, na pewno poinformowalibyśmy o tym w mediach. To nie są łatwe rozmowy, ponieważ kontrakty w koszykówce są gwarantowane – to nie są zwykłe umowy o pracę z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Jestem w stałym kontakcie z agentem trenera oraz z samym szkoleniowcem – mówi Hubert Hejman.
Warto dodać, że brak porozumienia z Ginzburgiem znacząco wpływa na kształt budżetowego sportowego na sezon 2026/2027. Kontrakt Izraelczyka jest bardzo wysoki w polskich realiach. Śmiało można zaryzykować tezę, że to najlepiej opłacany trener w Polskiej Lidze Koszykówki. Prezes Hubert Hejman, który odpowiedzialnie podchodzi do spraw finansowych, musi brać pod uwagę taki scenariusz, że nie uda się zawrzeć porozumienia, a sam trener nie znajdzie pracy, co by oznaczało, że klub musi zapłacić cały kontrakt.
– Budżet jest mniejszy – na tę chwilę – o tę kwotę. Zależy mi na polubownym rozstaniu, aby odzyskać jak największą część środków z tego kontraktu i przeznaczyć je na budżet sportowy. Jesteśmy jednak przygotowani na scenariusz, w którym trener nie znajdzie nowego zatrudnienia i będziemy musieli wypłacić tę umowę w całości. Trener dostał od nas zielone światło na szukanie nowego klubu i sam zadeklarował, że wraz z agentami podejmuje takie kroki – podkreśla prezes Anwilu Włocławek.
Izraelczyk nie stanął na wysokości zadania i nie wprowadził drużyny nawet do fazy play-off, co można uznać za wielką klęskę. Włocławianie – pod wodzą Ginzburga – wygrali 11 z 18 meczów w rundzie zasadniczej. W fazie play-in przegrali z Zastalem i z MKS-em.
We Włocławku dużo więcej spodziewano się po tym trenerze, który nie dał oczekiwanej jakości, doświadczenia i dobrego zarządzania. Tym bardziej, że miał możliwość dokonania kilku transferów od momentu przyjścia (Wahl, Allen, Ajayi i Buchanan).
Anwil jest w trakcie konstruowania zespołu na sezon 2026/2027.