Andrzej Mazurczak: Cierpliwość nie jest łatwa

Andrzej Mazurczak: Cierpliwość nie jest łatwa

Andrzej Mazurczak: Cierpliwość nie jest łatwa
Andrzej Mazurczak / foto: Wojciech Figurski / PLK

– Cierpliwość nie jest łatwą rzeczą, szczególnie w naszej koszykarskiej kulturze. Kiedy ktoś chce coś zbudować, potrzebuje na to czasu. Mamy pełne zaufanie do wizji trenera, a to w sporcie fundament – mówi Andrzej Mazurczak, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra.

Karol Wasiek: Przez trzy kwarty nie graliście najlepiej, ale w czwartej pokazaliście ogromny charakter, wyrywając kolejne zwycięstwo w serii z Arką. Trener Mantas Cesnauskis powiedział: “Zastal pokazał ogromne jaja”. Jak patrzysz na ten mecz?

Andrzej Mazurczak, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra: Wiedzieliśmy, że w meczu nr 2 nie będzie łatwo. Nie chcę mówić, że AMW Arka Gdynia walczyła o wszystko, ale zaczęli tę serię u siebie od porażki i bardzo zależało im na dobrym wejściu w kolejnym spotkaniu. Byliśmy świadomi, że nie zagrają tak słabo jak we wtorek. To jest dobra drużyna, która ma charakter i udowodniła to zresztą w ostatniej serii ze Śląskiem. My jednak wierzyliśmy w siebie. Graliśmy swoją koszykówkę i wiedzieliśmy, że nasz moment w końcu przyjdzie. Przez praktycznie cały mecz to Arka dyktowała warunki, ale w końcówce nadeszły nasze minuty.

Dlaczego podejmowałeś tak mało prób rzutowych w pierwszej połowie? To była kwestia agresywnej obrony Arki czy twoja decyzja o oddaniu piłki kolegom?

Myślę, że to i to. Nie forsowałem rzutów, chciałem wykreować pozycje innym. Choć z perspektywy czasu może faktycznie mogłem rzucać częściej.

Czy Zastal Zielona Góra zdobędzie mistrzostwo Polski w sezonie 2025/2026?
103 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    61 głosów
  • Nie
    42 głosów
Wczytywanie…

Wiemy, że możesz brać ciężar gry na siebie, ale w tym meczu świetnie funkcjonowali inni. Waszą ogromną siłą – moim zdaniem – jest szeroka rotacja i długa ławka. W meczu nr 2 w tej serii swoje zrobili Matczak, Lewis, a nawet Wilson.

Uważam, że to jest efekt ciężkiej pracy przez cały rok. Każdy zawodnik jest gotowy do wejścia na parkiet. Myślę, że każdy w drużynie odnalazł już swoją rolę. Wie, jaką cegiełkę ma dołożyć, bo tutaj naprawdę każdy chce po prostu wygrywać. Mam wrażenie, że jednego dnia liderem może być jeden zawodnik, drugiego ktoś zupełnie inny – to jest nasza ogromna siła, co w play-offach jest niezwykle ważne.

Zwróćmy uwagę na jedną rzecz: dokonaliście małych zmian w trakcie sezonu. Trener Arkadiusz Miłoszewski był niezwykle cierpliwy, pracując mocno z tą grupą ludzi. To jest ten wasz klucz do sukcesu?

Zdecydowanie tak. Cierpliwość nie jest łatwą rzeczą, szczególnie w naszej koszykarskiej kulturze. Kiedy ktoś chce coś zbudować, potrzebuje na to czasu. Tego nie da się osiągnąć po jednym tygodniu czy miesiącu. I ta praca jest wykonywana nie tylko na meczach, ale przede wszystkim na treningach. To tam tak naprawdę poznaje się, jakim jesteśmy zespołem, bo czasami na treningach wyglądamy nawet lepiej niż w meczach o stawkę. Czekaliśmy, aż to w końcu zaprocentuje na parkiecie i bardzo się cieszymy, że ten moment nadszedł właśnie teraz.

Trzeba przyznać, że duet Mazurczak-Miłoszewski działa naprawdę doskonale.

Myślę, że tak, ale muszę zaznaczyć – to nie jesteśmy tylko my, to cały zespół. Cała drużyna naprawdę wierzy w to, czego oczekuje od nas trener. Mamy pełne zaufanie do jego wizji, a to w koszykówce fundament. Każdy szkoleniowiec ma swój pomysł na to, jak drużyna ma grać, a my po prostu wierzymy w to, że mamy siebie nawzajem. Wierzymy w trenera, ufamy szatni. I to jest najważniejsza rzecz. Tak jak wspominałem: to jest budowa, to jest cierpliwość przez cały rok. Nie wygrywa się niczego w pierwszym tygodniu sezonu. To, co teraz prezentujemy jest podsumowaniem naszej pracy przez te 9-10 miesięcy.

Ale to nie jest ostatnie słowo tego zespołu…

Mam wielką nadzieję, że nie. Najlepsze wciąż przed nami.