A więc jednak Howard w Lakers – mocno zaimponował klubowi podejściem

24/08/2019
Harry How/Getty Images

Historia zatacza koło – Dwight Howard po raz kolejny trafia do Los Angeles Lakers – tym razem jednak w kompletnie innej sytuacji i w kompletnie innej roli.

Sytuacja na pozycji centra w Los Angeles Lakers zrobiła się trudna, kiedy poważnej kontuzji doznał znowu DeMarcus Cousins. Wśród potencjalnych zastępców wymieniało się Marcina Gortata, Joakima Noah, Marreese Speightsa, oraz Dwighta Howarda. Ostatecznie jednak to ostatni z wymienionych zawodników znajdzie angaż w Jeziorowcach. Według doniesień Adriana Wojnarowskiego z ESPN, agent Dwighta dogadał się już z Memphis Grizzlies w sprawie zwolnienia gracza z obowiązującej umowy, a następnym krokiem będzie podpisanie nowego kontraktu z Lakers.

Dwight Howard do Memphis Grizzlies trafił w ramach wymiany z Washington Wizards w zamian za CJ Milesa. Sezon 2019/20 był ostatnim w jego dotychczasowym kontrakcie – za nadchodzące rozgrywki zarobić miał 5,6 miliona dolarów. Warunki rozwiązania umowy zakładają, że z tej kwoty Dwight dostanie tylko 3 miliony, co oznacza rezygnację z pozostałych 2,6 miliona. Dokładnie na tyle ma opiewać nowy kontrakt Howarda z Lakers, który będzie jednak… Niegwarantowany.

Howard stawia więc na szali 2,6 miliona dolarów, co jednak – umówmy się – dla gracza o tak bogatej koszykarskiej przeszłości nie jest jakimś wielkim poświęceniem. Podpisując niegwarantowany kontrakt stawia jednak na szali przede wszystkim swoją karierę, o którą zaciekle walczy. Zarząd Lakers wybrał Howarda z grupy kilku doświadczonych zawodników, po tym jak zaimponował on zespołowi zachowaniem w minionym tygodniu. Jeśli wierzyć opowieściom Wojnarowskiego, DH#12 miał umówiony workout na czwartek, a na hali Lakers pojawił się już w środę, odchudzony o kilkanaście kilogramów. Na treningu indywidualnym miał pokazać się z bardzo dobrej strony, ale to nastawienie mentalne odegrało kluczową rolę:

Emocjonalna rozmowa, którą odbył z Anthonym Davisem, JaVale McGee i Rajonem Rondo, dała przedstawicielom klubu do zrozumienia, że Howard jednak spokorniał. Powiedział, że osiągnął już dno i przyjmie z pokorą każdą rolę, jaką powierzy mu zespół. Osobowość Dwighta Howarda zawsze była problemem – nie należał on nigdy do najbardziej skupionych na sporcie atletów, jego samoocena często była w nieuzasadniony sposób zawyżona, a chemia w szatniach, w których się pojawiał, najczęściej nie należała do najlepszych.

Kto wie, może jednak ostatni, bardzo trudny dla Howarda rok, rzeczywiście zmienił jego nastawienie. W barwach Wizards w minionych rozgrywkach zaprezentował się nieźle, ale na przestrzeni zaledwie 9 meczów – z gry wyłączyła go kolejna kontuzja pleców. Na domiar złego wplątał się on w aferę na tle obyczajowym, która – niezależnie od tego, czy jest winny zarzucanym mu wówczas działaniom – odbiła się dosyć mocnym echem w ligowym środowisku i nadszarpnęła jego reputację. teraz, w wieku 33 lat, Howard stoi najpewniej przed swoją ostatnią szansą na odkupienie i odegranie w NBA jeszcze raz roli przydatnego dla zespołu zawodnika.

Największym orędownikiem zatrudnienia Howarda w Lakers był rzekomo Jason Kidd, który od nowego sezonu będzie asystentem trenera Franka Vogela. Kontrakt Dwighta będzie niegwarantowany, ponieważ zatrudnianie zawodnika z taką historią musi wiązać się z ryzykiem i klub doskonale o tym wie. Zawodnik został z resztą poinformowany, że mimo dobrego wrażenia jakie wywarł, będzie oceniany na podstawie swojej postawy, a nie deklaracji. Największym ryzykiem nie wydaje się jednak zdrowie – pomimo opuszczenia praktycznie całych rozgrywek 2018/19, Howard dotychczas dosyć długo pozostawał dyspozycyjny – w trzech wcześniejszych sezonach za każdym razem rozgrywał ponad 70 meczów. W sezonie 2017/18 w barwach Hornets opuścił tylko jedno spotkanie!

źródło:YouTube/FreeDawkins

Prawdziwym ryzykiem jest jego nastawienie, to jak podejdzie do gry, oraz czy jest w stanie zaakceptować marginalną rolę na parkiecie. Na spotkaniu z przedstawicielami Lakers wyraził się jasno – zdaje sobie sprawę, że jego zadaniem będzie zbierać i bronić. Zawsze jednak słynął on z chęci stanowienia pierwszej opcji ofensywnej, pomimo ewidentnego braku predyspozycji do zdobywania hurtowo punktów w akcjach 1 na 1. W Jeziorowcach będzie rezerwowym – za JaValem McGee, prawdopodobnie też za grającym w niektórych ustawieniach na centrze Anthonym Davisem. To będzie dla niego nowa sytuacja, na pewno bardzo trudna. W dotychczasowej karierze, tylko jeden z 1139 rozegranych w NBA meczów zaczął na ławce rezerwowych. W 2006 roku, w jego drugim sezonie gry, w meczu przeciwko Knicks w pierwszej piątce Magic wyszedł Darko Milicić. Była to kara za spóźnienie się na rozgrzewkę. Kto by wtedy pomyślał, że historia potoczy się w taki a nie inny sposób, że charakter Dwighta po 13 latach znów zaprowadzi go na ławkę rezerwowych.

 

Kopiuj link do schowka