29) Cavs – grupa dzieciaków na imprezie Kevina Love’a

29) Cavs – grupa dzieciaków na imprezie Kevina Love’a

Jakbyś się czuł, gdybyś trafił na imprezę z grupą gości 10 lat młodszych od Ciebie? To pytanie można skierować do Kevina Love, który nie tylko na takiej imprezie się znalazł, ale oczekuje się od niego bycia jej wodzirejem.

PG: Collin Sexton / Darius Garland / Matthew Dellavedova
SG: Jordan Clarkson / Brandon Knight / Kevin Porter Jr. / Daniel Hamilton / JP Macura
SF: Cedi Osman / Timothe Luwawu-Cabarrot / Sindarius Thornwell / Dylan Windler
PF: Kevin Love / Larry Nance Jr. / Jarrell Martin / Dean Wade
C: Tristan Thompson / Ante Zizic /John Henson / Marques Bolden

Nie ma co się czarować – skład Cavs, rozpatrując jego możliwości ‘na tu i teraz’, raczej nie jest w stanie zapewnić tej ekipie walki o playoffy – dużo szybciej o wysoki pick w drafcie 2020. Nie musi to jednak wcale oznaczać rozpaczy nad losem klubu z Ohio – wręcz przeciwnie, pomimo chwilowego braku argumentów sportowych, Kawalerzyści zdają się zmierzać w końcu w dobrą stronę. Niech świadczą o tym przede wszystkim ruchy, których dokonano w przeciągu minionego roku.

Zespół opuściła cała gromada weteranów – karierę zakończył Channing Frye, latem odszedł JR Smith, a jeszcze w trakcie ubiegłego sezonu pożegnano się z Kyle Korverem czy Georgem Hillem. Każdy z nich z osobna mógłby się jeszcze okazać użyteczny w tym czy innym zespole, ale budowanie drużyny w oparciu o tego typu graczy nie ma najmniejszego sensu, jeśli gdzieś pośród nich nie ma LeBrona Jamesa. Zarząd Cavs postawił więc na odświeżenie formuły i w długoterminowym ujęciu powinno im to wyjść na dobre.

Trzon zespołu nie składa się w pełni z młodzików – liderem tej grupy wciąż powinien być Kevin Love, a wyniki Cavs będą w dużej mierze zależne od tego, w jakiej formie wróci po naznaczonym kontuzjami poprzednim sezonie. Kręgosłup zespołu uzupełniają tylko trochę mniej doświadczeni Jordan Clarkson i Tristan Thompson. To, czym jest ten kręgosłup obudowany, to już jednak spory powiew świeżości. Tylko w ostatnim drafcie pozyskano Dariusa Garlanda, Dylana Windlera i Kevina Portera – każdy z nich może liczyć na minuty w rotacji. Do tego dochodzą dwaj zaprawieni w bojach młodzi z minionego sezonu, Collin Sexton i Cedi Osman, którzy z pewnością uzupełnią wyjściową piątkę. Nie każdy z nich musi w przyszłości stanowić o sile Cavs, ale ilość młodego narybku zwiększa szanse na to, że ktoś jednak zostanie z zespołem na dłużej, budując lepszą przyszłość. To właśnie będzie w tym sezonie Cavaliers najważniejsze – ogrywanie młodych i walka o kolejny wysoki pick w drafcie.

Kevin Love-o-centryzm

Jak pogodzić wizję tankowania i dawania wielu minut młodym i niedoświadczonym koszykarzom z faktem, że w zespole jest kilku koszykarzy żądnych wyników? W wieku 28 lat Jordan Clarkson jest w swoim prime i trudno powiedzieć, czy wystarczy mu gra w Cavs, w których może i dostanie więcej rzutów niż w jakimkolwiek innym zespole, ale zmuszony będzie też ustąpić nieco minut młodszym. Kevin Love na swoim etapie kariery z pewnością też wolałby powalczyć o tytuł niż stanowić pierwszą opcję w ekipie ogrywających się młodzików. Jego sytuacja dziś jest zbliżona do tej, w której przez wiele lat znajdował się w Timberwolves. Wtedy jednak on sam był w stanie dać na boisku więcej, celem była walka o Playoffy, a za oknem nieco częściej padał śnieg. Nostalgię może jednak poczuć kiedy wróci do rzeczywistości, w której jest centralną osią ofensywy.

źródło:YouTube/Hoop Intellect

Cavs nie dysponują na tyle mobilnymi podkoszowymi, by grać proste pick’n’rolle, ani też na tyle szybkimi, by grać prosty, szybki ‘biegany’ atak w pierwsze tempo. Skoncentrowany na wejściu pod obręcz pick’n’roll zamienić muszą na pick’n’pop i trójki Kevina Love, a szybki atak całego zespołu na sporadyczne kontry napędzane długim podaniem Love’a. Kevin może nie mieć już w nogach tyle pary co kiedyś (a nigdy nie było jej wyjątkowo wiele), ale techniczne atrybuty nie powinny na tym cierpieć. Love powinien być najlepiej zbierającym graczem (Thompson, Henson czy Zizić mają ku temu możliwości, ale z racji na wspomniane podania Love’a powinni skupić się na zastawieniu i zostawić zbiórki jemu, wzorem Westbrooka w Thunder), powinien być najlepiej punktującym graczem (trudno przewidzieć jakim strzelcem zza łuku będzie na poziomie NBA Darius Garland, ale to Love jest chyba najlepszym rzucającym w rotacji), a może być też najlepszym asystującym. Collin Sexton pokazał już, że nie jest rozgrywającym (3 asysty na mecz, może się jeszcze w tym elemencie poprawi), pozostali gracze z pozycji obwodowych jak Clarkson, Knight, czy Dellavedowa też nie należą do najwięcej podających obwodowych. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się ruch – bieganie zawodników bez piłki wokół Kevina Love’a w nadziei, że któremuś z nich uda się ściąć pod kosz, albo wyjść na czystą pozycję na obwodzie. Jeśli Kevin pozostanie zdrowy, jego statystyki mogą być szokujące.

Oczywiście stanie się tak tylko w przypadku, w którym trener John Beilein pomyśli w ten sposób. Może się przecież równie dobrze skończyć na izolacjach Sextona i Clarksona. To od trenera Beileina zależy teraz, czy to młodzi będą bawić do muzyki wygrywanej przez Kevina Love, czy może jednak  każdy z nich założy słuchawki i będzie bawić się samotnie w swoim izolacyjnym silent disco jeden na jeden z obrońcą.

Młodość

Walka o minuty wśród młodych grajków będzie bardzo zacięta – zwłaszcza dlatego, że zdecydowana większość z nich skupiona jest na pozycjach 1-3. Zakładając, że w wyjściowej piątce pojawią się Sexton, Clarkson i Osman, że spore minuty ze względu na defensywną prezencję powinien dostać Dellavedowa, może okazać się, że Darius Garland, Kevin Porter Jr., Dylan Windler i Timothe Luwau-Cabarrot nie dostaną tylu szans, na ile zasługują. Gdzieś tam w tle są jeszcze ewentualne minuty dla weterana Brandona Knighta.

To, jakim koszykarzem na poziomie NBA okaże się być Darius Garland jest jedną z niewielu ekscytujących zagwozdek na temat Tegorocznych Cavaliers. Jeśli przeniesie swoją grę z NCAA na parkiety NBA, może być bardzo dobrym, wszechstronnym graczem na piłce, z robiącym różnicę przeglądem pola i wpadającym regularnie rzutem za trzy. Zwłaszcza oczekiwania względem przeglądu pola są bardzo wysokie – jeśli okaże się on kolejnym shooterem pokroju Jordana Clarksona, może być ciężko to poukładać. Jeśli jednak nie, razem z Cedi Osmanem mogą zniwelować brak klasycznego rozgrywającego.

źródło:YouTube/ NBA on ESPN

Nie tylko obwodem jednak młodość stoi. Jest to prawdopodobnie ostatni sezon dla 26-letniego Larry’ego Nance’a Jr., by pokazać w grze coś więcej. Po przyjściu do Cavs przezywa najlepszy okres swojej krótkiej jeszcze zawodowej kariery, notując po 9 punktów, 8 zbiórek i imponując atletyzmem. Pomaga mu jednak fakt, że nie musi się specjalnie przejmować defensywą, a skupić się w zamian na swoim głównym atucie – eksplozywności i warunkach fizycznych. Niestety, poza tą fizycznością Nance Jr. niewiele jak do tej pory pokazał i jeśli nie zrobi przeskoku na wyższy poziom – nie zacznie lepiej bronić, rzucać regularnie za trzy, może grać coś z piłką w rękach – może się to już nigdy nie wydarzyć. Szkoda by było, bo Larry ma potencjał na poważnego gracza pierwszej piątki w NBA, dlatego z niecierpliwością czekam na to, czy uda mu się zdywersyfikować trochę swoje koszykarskie umiejętności. To dla niego ostatni dzwonek.

Kłopoty nie do obejścia

Jednego niestety Cavs nie przeskoczą – w ich składzie brakuje klasowych obrońców, a najlepsi ich koszykarze są w tym elemencie gry wręcz słabi. Nie jest to zaskoczenie, bo widzieliśmy to już w dużej mierze w minionym sezonie. Cavs zakończyli ostatnie rozgrywki jako zdecydowanie najgorsza defensywnie ekipa w lidze, tracąca aż 116,8 punktu na 100 posiadań. To, co prawdopodobnie udało im się usprawnić tego lata, to obrona obręczy. Nie ma co się czarować, John Henson nie należy do podkoszowych wymiataczy, ale w ubiegłym sezonie nie było w składzie Kawalerzystów nikogo, kto blokowałby więcej niż 0,6 rzutu n mecz. Henson w ubiegłym sezonie w Bucks w 13 minut blokował 0,8 rzutu. W rotacji raczej Thompsona nie wyprzedzi, ale swoją cegiełkę do defensywnej poprawy może dołożyć.

Koniec końców to jednak tylko John Henson – świata nie zbawi. Collin Sexton i Cedi Osman swoją obecnością na parkiecie pozwalali rywalom zdobywać o 7 punktów na 100 posiadań więcej. Na ich tle nawet ten powolny i nienadążający Love wypadł pozytywnie. Sam Matthew Dellavedova nie załata wszystkich dziur, nawet jeśli wygląda w grze tak, jakby był święcie przekonany, że może to zrobić.

Trade Deadline

O ile sam jestem bardzo ciekawy kształtu tych Cavaliers z Kevinem Love i ciekawymi młodymi nazwiskami, ich wyniki sprawią najprawdopodobniej, że bardzo szybko stracą audiencję i perełką League Passa raczej nie zostaną. Zainteresowanie losami Cleveland może wrócić zimą, kiedy zbliżać będzie się Trade Deadline. Już ostatnie okienko transferowe było dla Cavs bardzo aktywne, ale to może się okazać równie ciekawe. W końcu może przecież dojść do refleksji – po co trzymać tego nieszczęsnego Kevina, może ktoś się na niego skusi? Może ktoś będzie potrzebował punktów z ławki i zaoferuje coś ekstra za Jordana Clarksona? Może ktoś połasi się na spadające z salary 18 milionów w kontrakcie Tristana Thompsona? Cavs dysponują na ten moment aż trzema pickami w drafcie 2020 (dwa z nich chronione w to 10), oraz całą masę drugorundowych wyborów, chronionych w najróżniejszy możliwy sposób. To idealny moment na pozbycie się resztek tego, co zostało po dawnej ekipie walczącej u boku Jamesa o mistrzostwo. To idealny moment na wejście w tryb “Trust the Process” i to właśnie doprowadzenie do kompletnego resetu powinno być jedynym celem klubu na ten sezon. W tym kontekście ich boiskowe poczynania pozostaną pewnie bez większego znaczenia.