24) Bulls – Czy znów uzyskają poważanie na Wschodzie?

05/10/2019
wikimedia commons

Młodzi zawodnicy Chicago Bulls są otwarci by dać wsparcie swojej drużynie, jednak czy sam wiek i umiejętności są w stanie przywrócić zespołowi poważanie wśród innych i szacunek do organizacji jak za dawnych lat?

Bilans 2018-19:  22-60, brak awansu do Playoffs

Drugi rok przebudowy Chicago Bulls był bardzo rozczarowujący, ponieważ zespół zawiódł i nie pokazał znaczącego progresu zarówno w grze jak i w tabeli. 60 porażek w ubiegłych rozgrywkach dało Bykom niechlubny rezultat – najgorszy od sezonu 2001-02 i piąty najgorszy w historii zespołu. Drużyna nie była hegemonem statystycznym: Bulls nie rzucali wiele – 27 ofensywa i nie potrafili najlepiej zatrzymać rywali – 20 miejsce w punktach straconych. Zespół występował w kilkunastu różnych ustawieniach, w pierwszych piątkach przewinęło się aż 19 zawodników. To jednak nie pomogło odnaleźć stabilizacji. Czy da się jeszcze znaleźć w tym odrobinę optymizmu?

Oczywiście były przyczyny, które powodowały te porażki. Duża w tym rola różnych kontuzji, przez co zawodnicy Byków stracili aż łącznie 290 spotkań. Przede wszystkim dopadły je dwie przyszłościowe nadzieje rookiego Wendella Carter Jr. i drugoroczniaka Lauri Markkanena, którzy zagrali odpowiednio w 44 i 52 spotkaniach, dodatkowo Kris Dunn wystąpił tylko 46 razy.

W czasie trade deadline Byki sfinalizowały dobry ruch, sprowadzając cenny nabytek z Washington Wizards w postaci Otto Portera. Drużyna otrzymała skrzydłowego z dobrym zasięgiem i skutecznością rzutową. W drugą stronę poszedł przepłacony Jabari Parker i obiecujący Bobby Portis.  Mimo tylko 15 rozegranych spotkań Otto rzucał średnio 17.5 pkt i trafiał blisko 49% z dystansu. To były dotąd jego najlepsze wyniki od przyjścia do NBA.  Trudno jednak ocenić większą przydatność Portera ze względu na małą liczbę spotkań. W nadchodzących rozgrywkach razem z Zachem LaVinem może dać więcej przyczyn do radości kibicom Byków. Obaj panowie znani są jako solidni strzelcy, którzy gdy tylko nadaży się okazja mogą stwarzać problemy dla defensywy rywala. Otto  pokazywał się również nie raz z dobrej postawy w defensywie.

Od czasu gdy przybył Byki miał 6 najlepszy ofensywny rating, średnio 114 pkt na 100 posiadań. To ogromna różnica w porównaniu gdzie przedtem byli – 30 miejsce i 104.2 pkt na 100 posiadań.

Z kolei Zach LaVine ma za sobą najlepszy sezon w karierze – 23.7 pkt na mecz, 4.7 zb, 4.5 ast, 37.4% za trzy. Przez pewien czas brany był realnie pod uwagę jako kandydat do nagrody MIP. Znacząco poprawił swoje rzuty i na nowo odkrył swoją dynamiczność w ataku, szczególnie gdy musiał grać np. na pozycji rozgrywającego. W te lato trenował jeszcze więcej, prezentując m.in treningi na plaży w mediach społecznościowych, był bardzo aktywny.

źródło: Youtube/Free Dawkins

Offseason 2019:

Przyszli: Adam Mokoka (two-way), Coby White, Daniel Gafford, Luke Kornet, Thaddeus Young, Tomas Satoransky

Odeszli: Brandon Sampson, Rawle Alkins, Robin Lopez, Shaquille Harrison, Timothe Luwawu-Cabarrot, Walt Lemon Jr., Wayne Selden

Tegoroczne lato w Windy City nie należało do najgorszych. Poprzez sign-and-trade przyszedł do nich z Wizards Czech Tomas Satoransky – swingman, z umiejętnościami rozgrywającego. Całkiem dobrze szło mu, gdy zastępował Johnego Wallego i równie świetną grę podziwialiśmy na niedawno zakończonych Mistrzostwach Świata.  W Wizards notował ostatnio 5 asyst na mecz w zaledwie 27 minut spędzane na parkiecie. W Chinach zdobywał średnio 15.2 pkt, 7.4 ast i 6.0 zb. na mecz dla reprezentacji Czech. Może występować na pozycji 1 lub 2 i posiada predyspozycję do rzutu z dystansu. Najprawdopodobniej będzie on przejściową opcją i wsparciem dla debiutanta White’a.

źródło: Youtube/Washington Wizards

Kolejnym ciekawym ruchem w te lato było podpisanie wolnego agenta Thaddeusa Younga. 31 latek jest silnym skrzydłowym z 12-letnim doświadczeniem na parkietach NBA, za 3 lata gry ma otrzymać 41 milionów $. Odnoszę wrażenie, że jest troszkę niedoceniany, ale jest to bardzo bystry i bezkonfliktowy weteran, który może sporo wnieść do szatni Bulls. Szczególnie cenne będą jego uwagi i doświadczenie, które przekaże dla Lauriego Markkanena. Nowy nabytek Bulls jest znany z dobrej defensywy i solidności z półdystansu. Dobrze także ustawia się pod koszem. Nie wiadomo czy będzie starterem, grając na pozycji nr 4/5 czy może będzie wchodził jako rezerwowy.

źródło: Youtube/ Free Dawkins

Warto nadmienić, że Byki pozyskały także Luke’a Korneta, który ostatni sezon grał dla New York Knicks. To nadal młody gracz z umiejętnością blokowania rzutów, z pewnością będzie rywalizował z Gaffordem o minuty z ławki.

Tego lata zespół nie odnowił umowy z Robinem Lopezem, pozbywając się jego niemałego kontraktu. Wobec powrotu do zdrowia drugoroczniaka Cartera Jr. pod koszem mogłoby się robić tłoczno. Wendell przed urazem pokazywał się naprawdę jako jeden z najlepszych rookie w całej lidze ze świetną obroną podkoszową. To najprawdopodobniej najlepszy defensor Bulls z umiejętnością zbierania piłek na tablicach.

Zespół cały czas będzie bazował na młodych. Lauri Markkanen zacznie swój 3 sezon w NBA. Nie rozegrał jeszcze pełnych rozgrywek, ale zdołał już trafić łącznie 265 celnych trójek. Do 10 miejsca trójkowiczów Chicago, jakie zajmuje w tej chwili Derrick Rose brakuje mu 85 celnych trójek. A przecież skończył dopiero 22 lata. Już mówi się o tym, że Bulls chcą mu dać większą rolę w drużynie. Rok temu opuścił część początku sezonu z powodu kontuzji lewego łokcia. Mimo tego w 52 spotkaniach zaliczył 18.7 pkt i 9.0 zb i Bulls byli z nim w ofensywie na plus, kiedy biegał po parkiecie. Jak Fin sam podkreślił często trenuje z Thadem Youngiem, dużo z nim rozmawia i słucha jego wskazówek. Lauri potwierdził także ostatnio, że celem drużyny po dokonaniu wzmocnień jest awans do Playoffs. Od lutego tego roku Lauri notował średnio 26 punktów na 48.6% z gry i 34.6% za trzy oraz 12.2 zb.

Draft 2019: 

Bulls posiadali po jednym picku w każdej z rund. Jedną z potrzeb było wzmocnienie pozycji rozgrywającego. Z numerem 7 wybrali Coby’ego White, którego wielu ocenia pozytywnie, jako obrońcę, którego drużyna szukała cały czas od odejścia Derricka Rose’a. Jest on również jako pierwszoroczniak rekordzistą w trafionych rzutach 3-punktowych na Uniwersytecie Północnej Karoliny. Warto obserwować jego rozwój, ma świetny przegląd pola, jest szybki na koźle, choć zdarzają mu się nieprzygotowane rzuty. Wszystko jest kwestią doświadczenia. Od czasu gdy były MVP ligi NBA doznał 7 lat temu pierwszego urazu kolana, Byki polowały na rozgrywającego, ze zdolnościami przywódczymi i umiejętnościami tworzenia gry. Wydawało się, że kimś takim będzie Kris Dunn i poszukiwania się zakończą, jednak jego problemy strzeleckie zatrzymały go tuż na starcie.

W drugiej rundzie z 38 wyborem pozyskano centra Daniela Gafforda. To również solidny ruch, nie tylko z uwagi na fakt, że w drużynie nie ma już Robina Lopeza. Może również wnieść swój wkład w tym sezonie. Pokazywał już swój atletyzm na uczelni Arkansas i w Lidze Letniej. Na pewno będzie chciał udowodnić swoją wartość grając jako back-up i rim protector z ławki w tym sezonie. W Las Vegas w to lato notował średnie 13.8 pkt, 7.8 zb, 2.8 blk na 68.3% z gry. Może Liga Letnia nie jest specjalnym wymiernikiem, ale Gafford świetnie kończył w niej sytuacje podkoszowe, blokował sporo w pomalowanym. Kto wie czy nie będzie to cichy steal tego draftu.

źródło: Youtube/NBA Cinema

Tymczasem były asystent Gregga Popovicha – Jim Boylen zaczyna swój pierwszy pełny sezon z Chicago Bulls. Nie jest specjalnie popularny wśród fanów. Poznano go jako trenera, który każe swoim podopiecznym robić pompki, prowadzi nawet 3 godzinne treningi, często prawie codzienne.  Część graczy jak pamiętamy zdążyło się już nawet zbuntować przeciwko metodom trenera. Z kolei zarząd postanowił przedłużyć z nim kontrakt o 3 lata. Kto wie czy nie lepiej sprawdzał się jako asystent. Wiara w jego umiejętności jako szkoleniowca póki co prowadzi do tego, że jest nieruszalny ze stanowiska.

Mocne strony

W drużynie jest jeszcze więcej młodego talentu i w połączeniu z bardziej doświadczonymi graczami ci młodzi mają wzrastać. Dobrą wróżbą są też materiały z przygotowań poszczególnych zawodników. Ostro ćwiczył LaVine, przybrał nieco Markkanen i Carter Jr. Mocną stroną może okazać się również zdrowie. Jeśli nic w trakcie sezonu zasadniczego się nie posypie LaVine i spółka mogą postraszyć niejednego rywala. Wymieniona trójka może również polegać na trójce starszych graczy: Satoransky, Porter i Young.

Słabe strony

Ostatni sezon obnażył braki po obu stronach parkietu. Drużyna miała 29 miejsce w punktach zdobytych  na 100 posiadań i 25 miejsce w punktach oddanych rywalom na 100 posiadań. Ósma ekipa wschodu Detroit Pistons byli w tych kategoriach odpowiednio na miejscach 21 i 12. Byki muszą się poprawić jeśli chcą stać się zespołem na playoffs.

Można powiedzieć, że Chicago poszli krok do przodu w trwającym procesie przebudowy. Kibicom pozostaje trzymać kciuki za zdrowie zawodników, utrzymanie formy ich zeszłorocznego lidera LaVine’a i że rozwój młodych graczy nabierze tempa, by mógł zyskać uznanie innych drużyn. Drużyna posiada ogromne pokłady talentu, ale faktycznie brakuje im generała parkietu, który będzie prowadził do jak największej liczby zwycięstw. Nie ma innego wyjścia. Wszyscy muszą uzbroić się w cierpliwość.

Można być jednak optymistą patrząc na dość solidną pracę jaką uczyniła drużyna, wypełniając roster młodymi talentami na każdej pozycji. To również oczywiste, że to oni są zwycięzcami wymiany z Minnesotą Timberwolves. Jimmy Butler już jest w Miami po 2 latach od wymiany, zwiedził Wolves i 76ers a Byki posiadają LaVine’a, Markkanena i Krisa Dunna, za którego już szykuje się lepsze zastępstwo.

Ciekawy jest również drugi unit. Podpisany został Ryan Arcidiacono, który pokazywał przebłyski strzeleckie w ostatnim sezonie. Po kontuzji kostki ma powrócić także Denzel Valentine, swego czasu Najlepszy Gracz Roku na uczelni Michigan State.

Wokół Chicago tego lata przewijało się dużo plotek o potencjalnych wzmocnieniach: Beverley, Randle, Walker, Gibson, Rozier. Ostatecznie podpisano mniejsze nazwiska, graczy, którzy mają obudować młody trzon drużyny, wspierać swoim doświadczeniem na parkietach NBA. Rotacja jest ciekawa, a niektóre portale prognozują już Chicago Bulls jako zespół w pierwszej ósemce Konferencji Wschodniej. Fani ekipy z Windy City brali by takie rozwiązanie w ciemno.

 

 

Kopiuj link do schowka