Rookie Ranking #7 – wyczekiwany debiut Ziona Williamsona

31/01/2020

Liga NBA przeżyła w minioną niedzielę niepowetowaną stratę. W katastrofie helikoptera w Kalifornii zginął człowiek legenda – Kobe Bryant wraz z córką, jej dwiema koleżankami z Mamba’s Academy, trójką rodziców, asystentką trenera młodej drużyny Bryanta i   pilotem. Żadne słowa nie opiszą smutku jaki przeżywają miliony kibiców na całym świecie.

Lakers Nation już nigdy nie będzie takie samo. Straciło właśnie czwartego najlepszego strzelca w historii ligi, człowieka który całe swoje życie oddał dla koszykówki i swoją charyzmą i oddaniem się tej dyscyplinie krok po kroku dążył do doskonałości. Jej zwieńczeniem było zdobycie 5 razy mistrzostwa NBA z Los Angeles Lakers, jeden tytuł MVP sezonu zasadniczego i dwa MVP Finałów NBA.  Do tego 4-krotnie był MVP All-Star Game, dwukrotnie mistrzem olimpijskim z reprezentacją USA. W swoim debiutanckim sezonie 1996/97 zwyciężył w Slam Dunk Contest. Nagrodę dla najlepszego debiutanta zgarnął wtedy Allen Iverson, bo Bryant był głównie rezerwowym. W sezonie zasadniczym zagrał w pierwszej piątce w zaledwie 6 spotkaniach. To jednak nie zdobycie statuetki ROTY było wyznacznikiem jego wielkiej kariery, ale to jak w kolejnych sezonach rozwinął się jego koszykarski talent. Charlotte Hornets do dziś muszą żałować, że oddali go tuż po wybraniu w drafcie 1996.

Wielki zawodnik, profesjonalista, oddany sprawom NBA i koszykówce nawet na emeryturze, wspaniały ojciec dla swoich dzieci. Kiedy trzeba było można było na niego liczyć, gdy w ostatnim meczu kariery Shaq rzucił mu wyzwanie by rzucił 50 punktów, on zdobył okrągłą sześćdziesiątkę bijąc sam ekipę Utah Jazz.

Dziś zostały nam już tylko wspomnienia w postaci filmów i skrótów Kobiego. Podziwiając chociaż w tej postaci jego grę chylę czoła przed tym, który odmienił NBA na zawsze! Odpoczywaj w pokoju Mistrzu!

źródło: Youtube/NBA

Tymczasem w ostatnim okresie w lidze wszyscy przeżywali debiut Ziona Williamsona w barwach New Orleans Pelicans. Szans na miano najlepszego debiutanta raczej już mieć nie będzie, ale nie można o nim zapomnieć. Jego debiut był najbardziej oczekiwany od czasów przyjścia do ligi LeBrona Jamesa w październiku 2003 roku.      O  nim wspomnimy najwięcej, ale również o tych, którzy mieli swoje 5 minut w minionych dwóch tygodniach, a których warto na wstępie przywołać.

Zion Williamson (New Orleans Pelicans) –  warto było zaczekać na debiut Ziona Williamsona ! W spotkaniu ze Spurs zelektryzował całe Smoothie King Center, kiedy w przeciągu zaledwie 3 minut rzucił kolejne 17 punktów, trafiając 6 z 8 rzutów, będąc 4-4 z dystansu i prawie prowadząc Pells do wygranej. Co prawda może zapomnieć o Rookie of The Year, ale za to fani drużyny z Nowego Orleansu skandowali w tym meczu głośne M-V-P ! Łącznie 22 pkt 7 zb, 3 ast w debiucie w ciągu 18 minut. Tym samym stał się pierwszym zawodnikiem w historii NBA, którzy rzucił co najmniej 22 punkty grając mniej niż 20 minut w swoim debiucie ! Dodatkowo jest jedynym, który trafił 4-4 z dystansu w pierwszym meczu na parkietach NBA.

Z kolei trzecia statystyczna ciekawostka to fakt, że Williamsona jest pierwszym i jedynym graczem w NBA, który zaliczył przynajmniej 15 punktów na ponad 70% skuteczności z gry w każdym z dwóch pierwszych spotkań swojej kariery.

Nie wiadomo na razie w którym kierunku pójdzie Zion, ale jeśli jego debiutancka noc była jakimś wyznacznikiem, to Pelicans z miejsca będą obserwowani przez coraz większą grupę kibiców. Warto będzie oglądać Williamsona, żeby nie powinąć żadnego ważnego występu.

Póki co pomału wzrasta jego czas gry od 18 minut do 30 minut w ostatni wtorek. W ciągu 4 rozegranych spotkań 1 gracz draftu 2019 r. jest bardzo efektywny, grając na 63.3% skuteczności. Jego średnie na ten moment to 18.0 pkt i 8.3 zb. Bilans rozegranych spotkań to 2-2 i jedno double-double na koncie osiągnięte w wygranym spotkaniu z Boston Celtics (21 punktów 11 zbiórek) w tym 8 ostatnich punktów zespołu.

Pelikany są lepsi od przeciwników średnio o 19 punktów z Williamsonem na parkiecie, ale gdy ich debiutant schodzi na ławkę są gorsi aż o 30 punktów. Z Zionem w ataku ofensywny rating wynosi 122.4 w porównaniu do 99.2 gdy odpoczywa. To ogromna dysproporcja.

Trener Alvin Gentry chwali umiejętności swojego debiutanta, nazywając go pomału czystym talentem. Docenia jego wpasowanie się do drużyny, granie na małej przestrzeni i to, że wyrasta na gracza, który będzie mógł kończyć spotkania.  Mogliśmy ostatnio oglądać jego grę w post-up. Jest bardzo silny pod koszem, obrońcy nie dawali rady, bo mało kto umiejętnie zastawi się przy jego masie. Do tego zbiera piłki po własnych pudłach, ponawia i trafia, niczego nie robiąc sobie z obrońców. Idzie na obręcz, przepycha każdego na drodze, a gdy dostanie piłkę w powietrzu to zero szans, żeby ktokolwiek go powstrzymał przed wsadem a co dopiero gdy niezastawiony dobija piłki po rzutach kolegów z drużyny. Jego atletyzm robi swoje, dzięki czemu Zion zbiera średnio 3 piłki na mecz na atakowanej desce, co daje mu 13 miejsce w lidze. Z kolei jest szóstym graczem w NBA ze wskaźnikiem 12.4% ofensywnych zbiórek, biorąc pod uwagę graczy, którzy spędzają na parkiecie co najmniej 20 minut.

Zion Mania oficjalnie weszła do NBA !

źródło: Youtube/ESPN

źródło: Youtube/NBA

Luguentz Dort (Oklahoma City Thunder) – 20 letni Kanadyjczyk, niewybrany w drafcie 2019, grający na kontrakcie two-way ostatnio skorzystał na nieobecności w składzie Terrance Fergusona, debiutując w pierwszej piątce ekipy Thunder. Za nim już 6 takich spotkań, podczas których spędzał na parkiecie 26 minut, rzucał 9.5 pkt na 50% skuteczności, dwukrotnie ustanawiając nowe punktowe career-high. Grzmoty wygrały ostatnio 9 z 10 spotkań na wyjeździe. Chris Paul po jednym ze spotkań nie mógł uwierzyć, że Dort jest jeszcze debiutantem. Póki co były gracz Arizona State to jasny punkt OKC. Wielu pokłada w nim nadzieję jako na steal, po tym jak nikt nie wybrał go w czerwcu zeszłego roku. W ostatnim spotkaniu przeciwko Sacramento Kings po raz kolejny poprawił swój rekord strzelecki, notując 23 punkty, 5-6 za trzy 8-12 z gry w nieco ponad 26 minut spędzone na boisku. Przed tym spotkaniem w pozostałych 13 meczach miał zdobyte 7 trójek. Tym samym stał się 4 debiutantem w historii organizacji, który zanotował co najmniej 5 rzutów dystansowych w jednym meczu.

źródło: Youtube/SEF-Oklahoma

Cam Reddish (Atlanta Hawks) – o skrzydłowym Hawks po raz kolejny. Po powolnym starcie sezonu, w którym przez trzy miesiące dwudziestolatek zmagał się z odnalezieniem swojego rzutu w końcu wszedł w zdecydowanie lepszy okres gry a co najważniejsze skuteczniejszy. Od 5 spotkań zdobywa co najmniej 10 punktów na mecz(pierwsza taka seria w tym sezonie), zdobywając w nich średnio 14.8 pkt i 6.0 zb na 45.6% z gry i 41.4% z dystansu. Biorąc pod lupę miesiąc styczeń rzuca średnio 11.9 pkt i zbiera blisko 4 piłki na mecz, a  jego skuteczność z gry wynosi 41.1% a z dystansu 40.3%, gdy dotychczas zza łuku w najlepszym grudniu trafiał z 31% skuteczności. Jego liczby wędrują w górę z każdym miesiącem, a to oznaka, że poczuł się jeszcze bardziej komfortowo i pewnie w swojej grze. Oddaje więcej rzutów z gry, w tym z dystansu.

źródło: Youtube/DownToBuck

Urazy debiutantów

– Rui Hachimura jest bliski powrotu na parkiet. Była mowa już o tym ostatnio. Japończyk zagrał w zaledwie 25 spotkaniach tego sezonu. Trener Scott Brooks przekazał ostatnio mediom, że jego podopieczny może już w pełni wykonywać wszystkie ćwiczenia, ale nadal potrzebuje popracować kondycyjnie by wrócić do odpowiedniego rytmu.

– 7 kolejnych spotkań z powodu urazu skręconej kostki opuścił R.J.Barrett (New York Knicks). Oczywiście o nim nie zapominamy, bo jest w czołówce najlepszych debiutantów tego sezonu, ale z uwagi, że nie grał od połowy stycznia, postanowiłem chwilowo nie umieszczać go w rankingu. Pod wrażeniem jego dotychczasowej gry jest była gwiazda Miami Heat Dwyane Wade:

„On ma świetny pierwszy sezon. W tym mieście, po zmianie trenera, grając na różnych pozycjach – przez to przechodził w tym roku, miał wzloty i upadki. Ale takie są sezony wielu debiutantów.  Ja jednak uwielbiam tego dzieciaka. Słyszałem, że jego etyka pracy jest niezwykła. Oczywiście, że nadal będę obserwował rozwój jego kariery”.

W naszym rankingu po kolejnych trzech notowaniach, w których mieliśmy wymienionych ośmiu zawodników przyszła pora by na kolejne tygodnie zacieśniać czołówka. Przed nami najlepsza siódemka. 

Statystyki na dzień 31.01.2020

7. DeAndre Hunter (Atlanta Hawks) 12.3 ppg, 3.8 rpg, 1.8 apg, 41.1 % FG,  33.3 % 3-PT

Hawks starają się by nie zakończyć sezonu na ostatnim miejscu na wschodzie, o czym może świadczyć ich bilans 4-6 w ostatnich 10 spotkaniach. Nie zmienia to jednak faktu, że jeden z najszybszych zespołów w lidze pod względem tempa jest jednocześnie jednym z najgorszych defensywnie teamów. Na 100 posiadań więcej punktów tracą od nich tylko Cavaliers i Wizards.

Wydaje się, że 4 gracz draftu 2019 pomału nam się odradza. To jego najlepszy skutecznościowo miesiąc – 43.4%. Wzrósł także jego true shooting percentage do 53.3%. Co prawda pod względem rzucanych punktów jest dopiero 10 wśród debiutantów, ale ostatnio poczynił kolejny progres. Wiemy jakie ma problemy ze skutecznością. W spotkaniu z Washington Wizards rzucił 25 punktów na najlepszej skuteczności w tym sezonie – 72.7% (8-11) a jego wskaźnik +/- w tym spotkaniu wynosił +28 co jeszcze się w tym sezonie nie wydarzyło. Bardzo możliwe, że odzyska rytm by mógł znaleźć się wśród zaproszonych na zbliżający się Rising Stars Game podczas ASW w Chicago.

Jego ostatnie 5 spotkań to 4-krotne zdobycie podwójnej liczby punktów. Średnio zdobywał w nich 14. pkt , 4.2 zb, 2.2 ast na 43.3% skuteczności z gry i 32% z dystansu. Owszem widać jego zaangażowanie w ataku, szybkie wyjście do kontry. Coraz częściej wykorzystuje pod koszem swoje warunki fizyczne, wbiega pod obręcz, dostaje piłki w post-up. Zdarza mu się jednak być statycznym, czekać na piłkę na łuku, ale sporo u niego coraz bardziej aktywnych fragmentów gry.

źródło: Youtube/SmartHighlights

6. Eric Paschall (Golden State Warriors) 13.4 ppg, 4.7 rpg, 1.7 apg, 48.8 % FG

Pamiętacie jeszcze Erica Paschalla? Sezon Warriors leci na łeb, na szyję, ostatnie 10 spotkań to bilans 1-9. Jego pierwsza część sezonu była bardzo regularna, kiedy przełomem wdarł się na pierwszy plan ekipy Wojowników. Po przeciętnym grudniu, gdy jego skuteczność spadła, zdobywane cyferki zmalały, a Eric zmagał się z urazem biodra, w końcu przyszedł dla niego lepszy czas.

Ostatnie dwa tygodnie to okres, w którym Paschall znów o sobie dał znać. Jego punkty i zbiórki zaczęły rosnąć. W 13 spotkaniach w styczniu aż 9 razy rzucał podwójną liczbę punktów w tym 7 z rzędu. Jego ostatnie 5 spotkań to średnio 13.2 pkt, 7.2 zb, 1.6 ast, 1.0 stl, 48.3% z gry. Przełomowym spotkaniem okazało się zwycięstwo z Orlando Magic po 10 kolejnych porażkach zespołu. Paschall zdobył 20 punktów i 9 zbiórek, by już dwie noce później osiągnąć 3 double-double w sezonie w postaci 22 punktów i 13 zbiórek. Warriors przegrali po dogrywce z Blazers.

„Czuję, że moje urazy były pewnego rodzaju błogosławieństwem w przebraniu, dzięki czemu otrzymałem odpowiedni odpoczynek , którego potrzebowałem. Sezon debiutanta jest prawdopodobnie najdłuższym rokiem, ponieważ tuż po college’u musisz przygotować się do treningów przed draftem, lata się po całym kraju, czasem ma się ćwiczenia dzień po dniu. Po tym uczestniczy się w obozie treningowym summer league, po tym jest obóz treningowy z drużyną, więc ma się nie dużo czasu. W końcu mogłem dojść do siebie” – mówił ostatnio Paschall.

źródło: Youtube/SmartHighlights

5. Michael Porter Jr. (Denver Nuggets) 7.8 ppg, 4.2 rpg,  51.1 % FG,  43.5 % 3-PT

Dość długo zastanawiałem się nad tym, czy Michael Porter Jr. zasługuje tylko na wspomnienie w naszym cyklu, ale w związku z tym, że opuścił zaledwie 10 spotkań, w porównaniu do Ziona jest w stanie stanąć w szranki z resztą debiutantów wybranych w zeszłorocznym drafcie.

W przeciągu ostatnich dwóch tygodni Porter Jr. zaliczył dwa razy double-double, notując średnio 14.0 pkt, 9.0 zb, 1.4 ast i 1.2 stl. Trafiał na 42.1% z gry i mocne 48.1% za trzy. Średnio grał 24.5 minuty. Ostatnio 7 meczów z rzędu trafiał podwójną liczbę punktów aż do wtorkowej porażki z Grizzlies, kiedy rzucił 8 punktów. W spotkaniu z Minnesotą Timberwolves miał aż 14 zbiórek – rekord sezonu. Trafił 7-12 z gry i 4-8 za trzy

Kiedy Porter Jr. spadł aż do 14 wyboru w drafcie 2018 roku, wielu myślało, że Nuggets dokonali prawdziwego stealu – jeśli oczywiście Michael pozostanie zdrowy. Dalsze losy znamy, ale teraz wydaje się, że cierpliwość Denver popłaciła. Porter wygląda na to, że będzie prawdziwym kluczem w rotacji Nuggets w walce na przepełnionym i zawsze mocnym zachodzie. To jego debiut w naszym ścisłym rankingu. Coach Michael Malone w końcu odnalazł jednolity czas gry dla swojego debiutanta a Porter nie jest tym ani trochę zawiedziony. Zna swoją rolę.

Wygląda na to, że ekipa z Kolorado zaczyna już zbierać plony dania szansy Porterowi. Jego widoczny rozwój już zachwyca nie tylko fanów ale również kibiców, a pod wrażeniem jest także sam trener Malone:

„On wpływa na grę na wysokim poziomie. Naocznie obserwujemy jak się rozwija”.

Porter w każdym meczu udowadnia swoje umiejętności defensywne. Jego atletyzm bardzo pomaga mu w ofensywie w kreowaniu dla siebie sytuacji.

źródło: Youtube/AmazingHighlights

4. Darius Garland (Cleveland Cavaliers) 12.3 ppg, 2.0 rpg, 3.7 apg, 39.4 % FG, 35.1 % 3-PT

Dotychczas zdrowy i grający cały sezon Darius Garland w miniony wtorek po raz pierwszy opuścił spotkanie. Dotychczas wystąpił we wszystkich 47 spotkaniach Cleveland Cavaliers za każdym razem wychodząc w pierwszej piątce. W poniedziałek w wygranym spotkaniu z Detroit Pistons, kiedy Cavs przełamali serię 7 porażek, Garland w 25 minut był zaledwie 3-10 z gry, trafiając 6 punktów i rozdając 4 asysty. Tym meczem przerwał dość długą serię meczów z podwójną liczbą punktów. Zdążył uzbierać aż 15 takich spotkań z rzędu. W przeciągu 15 meczów rzucał średnio 14.9 pkt, rozdając 4.9 ast. Seria, którą uzyskał z tych spotkań była najlepszym momentem jaki go spotkał w tym sezonie.

Po powolnym starcie w debiutanckim roku, Garland wyłonił się w stanie Ohio jako jeden z kluczowym graczy próbujących się odbudować Cleveland Cavaliers. Jest dopiero 9 strzelcem wśród rookies i 2 jeżeli chodzi o asysty. Więcej ostatnich podań w całym sezonie oraz w przeciągu ostatnich dwóch tygodni rozdaje tylko Ja Morant. W ciągu tych 14 dni nie był jednak wybitnie skuteczny – 30.7% skuteczności z gry oraz  29.3% z dystansu.

Styczeń jest jednak dla niego przełomowy. Zalicza w nim ponad 5 asyst na mecz(najlepszy miesiąc), a także najwięcej punktów – 14.3 na mecz. Wszystko związane jest z większymi minutami – 34.1 min/mecz. Ma już na koncie 200 punktów, o 35 więcej niż w grudniu, a także 71 asyst do 45, które notował w miesiącu listopadzie.

źródło: Youtube/SmartHighlights

3. Tyler Hero (Miami Heat) 13.1 ppg, 4.2 rpg, 2.0 apg, 41.3 % FG, 38.8% 3-PT

Tyler Herro to walczak. Coraz częściej możemy oglądać obrazki jak bije się o każdą bezpańską piłkę dla Miami Heat. Oj na Florydzie już mają dużo radości z młodego obrońcy. Do tego jest bardzo solidnym strzelcem. Jego ostatnie 7 trójek w spotkaniu z Washington Wizards to rekord kariery.  Jest pewny siebie. Nie potrzebuje dużo miejsca na wykonanie rzutu. Trafia również z obrońcą . Do tego świetny przegląd pola, ma talent do dzielenia się piłką z kolegami. 7 trafień dystansowych było jednocześnie rekordem Miami Heat, bowiem w pojedynczym meczu jeszcze żaden rookie z tego zespołu nie osiągnął takiego rezultatu. Podobnym rezultatem na początku sezonu może się pochwalić P.J.Washington.

Kilka dni temu Heat podejmowali Clippers, Herro zaliczył 4 występ w pierwszej piątce pod nieobecność kontuzjowanego Kendricka Nunna. LAC wygrali, Herro rzucił 19 punktów(8-19) i miał 4 zbiórki. 14 z 19 oczek trafił w pierwszej połowie. Często krył go obrońca Landry Shamet, który niestety zbyt często ustępował pola i nie nadążał za świeżo upieczonym 20-latkiem. Po jednym z trafień na ustach Herro pojawiły się słowa: „Nie możesz mnie bronić”.

Ostatnie 3 spotkania to występy w pierwszym składzie. W przeciągu dwóch minionych tygodni notował średnio 13.8 pkt, 3.2 zb, 1.4 ast. 39.7% z gry i 40.6% zza łuku. Na swoim koncie ma już zapisane 93 trafienia dystansowe, co czyni go najlepszym wśród debiutantów. W ilości łącznie zdobytych punktów jest czwarty – 578 punktów.

Herro dobrze wpasował się jako gracz pierwszej piątki w zastępstwie Nunna. We wspomnianym spotkaniu z Celtics miał zaledwie 6 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty, ale poza tymi zdobyczami pokazał nieco swojego charakteru i zostawił serce na boisku. Świetna była sekwencja zdarzeń we wtorkowym meczu, podczas której na defensywnej stronie parkietu Tyler zablokował Kembę Walkera, po czym pobiegł do ataku i podał piłkę do ścinającego pod kosz Meyersa Leonarda. Niezłe wyczucie i szeroki przegląd pola gry.

źródło: Youtube/Z.Highlights

2. Kendrick Nunn (Miami Heat) 16.2 ppg, 2.8 rpg, 3.5 apg, 46.1 % FG, 35.6 % 3-PT

Kendrick Nunn opuścił ostatnie 3 spotkania domowe Miami Heat z powodu urazu Achillesa, wcześniej punktując podwójnie w 9 kolejnych spotkaniach, rzucając blisko 20 punktów na mecz. Oczywiście kontuzja nie wygląda na poważną i na dniach Nunn powinien wrócić do gry. Nim usiadł na ławkę osiągnął 22.4 pkt na 51.7% skuteczności zza łuku (15-29) w przeciągu ostatnich 5 spotkań, a jego przełomowym osiągnięciem były 33 punkty przeciwko San Antonio Spurs. Nadal jest drugim strzelcem w ilości punktów za Ja Morantem. Pod względem minut zajmuje 3 miejsce wśród rookies. Jeżeli zaś weźmiemy punkty na mecz, to przed nim są tylko albo i aż Zion Williamson i Ja Morant. Który niewybrany w drafcie gracz nie chciałby znaleźć się w takim towarzystwie?

Przed urazem nadal utrzymywał grę na wyjątkowym poziomie, do którego nas w tym sezonie przyzwyczaił. W 3 kolejnych meczach miał średnio 19.0 pkt, 4.7 zb, 3.7 ast, 48.8% z gry i 41.2% za trzy. Nunn przyznał również ostatnio, że nigdy nie tracił swojej pewności, pomimo tego, że na początku tego miesiąca miał pewne problemy ze swoim rzutem. Zaczął od 21.4% z gry 2 stycznia z Raptors, by w następnych spotkaniach grać na skuteczności 42.9% i 38.5%

„Niczemu się nie poddaję. To nie przez to co robie lub przez moją rolę w drużynie. Oni chcą bym grał z moją siłą i był agresywny każdego razu jak biegam po parkiecie. Jeśli to jest tylko minuta albo 20 minut, to za każdym razem kiedy jestem na boisku, żeby być agresywny to się tego trzymam” – mówił ostatnio Nunn.

źródło: Youtube/NF

1. Ja Morant (Memphis Grizzlies) 17.5 ppg, 3.5 rpg, 7.2 apg, 1.1 spg , 48.9 % FG, 39.1 % 3-PT

Pomimo, że Zion pojawił nam się na szerokiej scenie NBA, Ja Morant nadal przypomina nam, że to on tutaj rozdaje karty. Ma 2 razy więcej asyst niż poprzedzający go w tej statystyce Garland(302 do 168). Oczywiście Williamson zdołał go wyprzedzić w punktach na mecz, ale to Morant jest liderem w punktach łącznie, rzucił ich już 735 w połowie spotkań sezonu zasadniczego. W ostatnim występie skradł show w słynnej Madison Square Garden osiągając swoje 8 w sezonie double-double w postaci 18 punktów i 10 asyst.

Knicksom w środowym spotkaniu pod koniec meczu zaczęły już puszczać nerwy, o czym świadczyło popchnięcie Crowdera przez Elfrida Paytona. Dopełnieniem tego starcia był fakt, że Knicks nie zapewnili przyjezdnym gorącej wody pod prysznicem. Jak wypowiedział się Ja Morant dla  New York Daily News: „nie było w ogóle wody w szatni a ciśnienie jej było bardzo niskie”. Zamiast tego debiutant wrócił się wykąpać do hotelu.

Mecz z Knicks był jednak przełomowy pod innym względem. Morant stał się 9 debiutantem w historii NBA, który zaliczył w sezonie dwa mecze z co najmniej 10 asystami i ani jedną stratą. Ja Morant miał w meczu kilka naprawdę ciekawych zagrać, kończył akcje alley-oopami, rzucał podaniami w niezwykły sposób lub kończył layupami, które budził podziw w MSG. W tym spotkaniu był niezwykle efektywny, kończąc z nietypowym wskaźnikiem +46 w 27 minut gry.

Warto zaznaczyć, że tydzień wcześniej Morant miał jedno z najgorszych spotkań w swojej karierze -2 punkty 1-5 z gry 5 asyst w przegranym meczu z Celtics. Celtowie zatrzymali  szybkiego i atletycznego gracza, jednego z najbardziej trudnych do bronienia wśród obrońców. Nie zmienia to jednak faktu, że Grizzlies po tym spotkaniu wygrali 4 kolejne mecze i mają bilans 24-24 po raz pierwszy nie na minusie od 31 grudnia 2018 roku. Morant jest świetny w tej serii, notując w ostatnich 4 spotkaniach 17.8 pkt, 4.0 zb, 9.3 ast na 50.9% z gry.

Po meczu z Boston Celtics bardzo pozytwnie o Ja wypowiadał się coach Brad Stevens w rozmowie dla Celtics.com:

„Myślę, że on posiada różne biegi. Kiedy dobrze się układa, jest chytry. Kiedy jesteś na wyżynach, on i tak dostanie się tam gdzie chce. Ma świetne zrywy prędkości, mądrze przyspiesza. Po prostu naprawdę imponuje”.

Wiemy już na pewno, że obrońca z Memphis nie stanie się pierwszym rookie od czasu Blake’a Griffina w 2011, który był rezerwowym w All-Star Game. Opinie trenerów jednak były podzielona. Mike Malone z Nuggets uważał, że Morant jeszcze nie zasługuje na bycie All-Starem, ale już jest ROTY.  Z kolei coach Warriors Steve Kerr uważał, że Morant ma warunki by już teraz grać z najlepszymi.

Morant przyniósł dla Grizzlies najlepszy bilans w dotychczasowych miesiącach 10-3 w styczniu i jako jeden z liderów utrzymuje drużynę nadal w walce o playoffy w konferencji zachodniej. Aktualnie Niedźwiadki zajmują 8 miejsce na zachodzie, mając 2.5 spotkania przewagi nad kolejnymi San Antonio Spurs.

źródło: Youtube/HouseofHighlights

 

Kopiuj link do schowka