Rockets szukają skrzydłowego – chętnie oddadzą picki w drafcie

25/01/2020
fot. Flickr/Michael Tipton

Jak donosi Shams Charania z The Athletic, Houston Rockets będą szukać wzmocnień przed nadchodzącym trade deadline. Ich głównym celem będzie pozyskanie zawodnika na skrzydło.

Houston Rockets grają bardzo niepozorny sezon. W wakacje sprowadzenie Russella Westbrooka i sparowanie go z Jamesem Hardenem było w pewnym momencie historią numer jeden. Opinie były skrajne – albo skończy się to dużym sukcesem (mniejszość opinii), albo spektakularną katastrofą. Jak do tej pory nie wygląda ani na jedno, ani na drugie – Rockets zajmują obecnie szóste miejsce w konferencji, od początku 2020 roku notując przeciętny bilans 6-5. Wynika to w dużej mierze z przeciętną dyspozycją Jamesa Hardena w tym okresie – w styczniu trafia 36% swoich rzutów, co w porównaniu z 48% skuteczności z grudnia jest sporym zjazdem. Warto zwrócić jednak uwagę na jeszcze jeden czynnik, jakim są problemy zdrowotne PJ Tuckera.

Skrzydłowy Houston Rockets, który zawsze był nie tylko defensywną ostoją, ale też ważnym strzelcem zza łuku z rogów, zmaga się od jakiegoś czasu z bólem prawego ramienia, którego nabawił się w meczu z Wolves 11 stycznia – uszkodził wtedy nerw, co jest jednak sporą uciążliwością. Mimo problemów, Tucker wciąż gra przynajmniej 30 minut co noc, jednak od tamtego czasu Rockets mają bilans 1-4. Niestety trener Morey D’Antoni nie bardzo może pozwolić sobie na posadzenie Tuckera na ławce, bo kto wejdzie za niego? Niską czwórkę może grać Thabo Sefolosha, który sam ma częste problemy zdrowotne. Nie ma alternatywy i zarząd Rockets zamierza jej poszukać.

Problem polega na tym, że nie bardzo jest co oddać w zamian. Rockets poza kluczowymi zawodnikami, których nie oddadzą, mają do dyspozycji kilka kontraktów rzędu 2-3 milionów, które same w sobie nie są zbyt atrakcyjne na rynku transferowym. Stąd doniesienia o tym, że Rockets chętnie oddadzą swoje picki w drafcie. Niestety jednak, tych też nie mają zbyt wiele. Pick drugorundowy z 2020 pójdzie do Dallas lub Sacramento, pick pierwszorundowy z 2021 mają prawo zabrać OKC, jeśli będzie lepszy od ich własnego, drugorundowy pick z 2022 trafi do Cleveland i tak dalej, aż do 2026 roku! Do dyspozycji Daryl Morey ma więc przede wszystkim pierwszorundowy pick w najbliższym drafcie, który będzie najpewniej wyborem w trzeciej dziesiątce. Kogo to skusi? Co uda się za to pozyskać? Pewnie przekonamy się w przeciągu najbliższych dwóch tygodni.

źródło:YouTube/Chaz Clavant NBA

 

Kopiuj link do schowka