Quan Jackson stracił głowę
Quan Jackson, lider ostrowskiej defensywy, nie utrzymał nerwów na wodzy w trakcie spotkania w Sopocie. Amerykanin dał się ponieść emocjom i musiał opuścić boisko już w 25. minucie. Stal przegrała ten mecz rzutem równo z końcową syreną (86:88).
To był jeden z najkrótszych występów Quana Jacksona w tym sezonie na parkietach ORLEN Basket Ligi. Amerykanin w sobotnim meczu z Energą Treflem Sopot zagrał tylko 20 minut. Byłoby tych minut znacznie więcej, gdyby lepiej zarządzał emocjami i liczbą przewinień.
W trakcie trzeciej kwarty nie utrzymał nerwów na wodzy i wyleciał z boiska. Najpierw został ostrzeżony przez sędziego Jakuba Zamojskiego po jednej z akcji w defensywie, gdy zarzekał się, że nie popełnił przewinienia na Kasprze Suurorgu. Po minucie – od tego wydarzenia – doszło do bardzo podobnej sytuacji. Estończyk znów wymusił faul Jacksona, który nie mógł się pogodzić z orzeczeniem sędziego. Tomasz Trawicki dał mu “dacha”, po którym musiał zejść z boiska.
-
Tak
-
Nie
-
Tak26 głosów
-
Nie9 głosów
“Czy jest pan zły na zachowanie Jacksona?” – zapytaliśmy po meczu Andrzeja Urbana.
– To był ważny moment meczu. Jackson to opoka naszej defensywy. Jego brak sprawił, że rywalom grało się dużo łatwiej. Gracz musi trzymać nerwy na wodzy, tym bardziej że wcześniej był upomniany przez sędziów. Nie jest to już czas, by to roztrząsać – przyznał trener ostrowskiej drużyny.
Stal – w 25. minucie meczu – prowadziła 60:45, kontrolując wydarzenia na parkiecie. Jeszcze w trakcie czwartej kwarty goście mieli 14-punktową przewagę (77:63), ale nie potrafili jej dowieźć do samego końca. Energa Trefl – po rzucie Paula Scruggsa równo z końcową syreną – wygrał 88:86. Sopocianie w samej czwartej kwarcie trafili aż… 5 rzutów z dystansu (łącznie 29 pkt).
– To nie jest tak, że się wygrywa bądź przegrywa ostatnim posiadaniem. Mogliśmy dużo wcześniej zapewnić sobie zwycięstwo. Niestety zabrakło nam tej boiskowej mądrości. Popełniliśmy za dużo prostych błędów. 18 strat to liczba nieakceptowalna na takim poziomie. Trefl w czwartej kwarcie zaczął seryjnie trafiać z dystansu. Te celne trójki zaważyły o wyniku spotkania. Nam niestety brakowało najlepszego obrońcy – zauważył Andrzej Urban.
Quan Jackson, nazywany “złodziejem piłek”, jest bardzo mocnym kandydatem na najlepszego obrońcę ORLEN Basket Ligi. Amerykanin średnio na mecz notuje 3.4 przechwytu. To kosmiczny rezultat. Miał 14 meczów z 4 więcej przechwytami.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – mimo porażki w Sopocie – nadal pozostaje w grze o udział w fazie play-in. Ostrowianie muszą w ostatniej rundzie pokonać u siebie Górnik Zamek Książ Wałbrzych.
– Przed nami mecz o wszystko z Górnikiem Zamek Książ Wałbrzych. Wszystko dalej mamy w swoich rękach. Mamy bilans 15:14, który wzięlibyśmy w ciemno przed rozpoczęciem rozgrywek. Chcemy znaleźć się w play-in. Zrobimy wszystko, by zwyciężyć w tym spotkaniu. Uważam, że graliśmy dobrą koszykówkę na przestrzeni całego sezonu. Szkoda by było, gdyby ten udany sezon nie został zwieńczony w postaci play-in – przyznał Andrzej Urban.