Po blee i nieblee 10.

20/05/2019
Pascal Siakam Kelley L Cox-USA TODAY Sports

Dzień dobry. Na zachodzie wieje nudą. GSW są jak ściana żelbetonowa, a PTB reprezentują jajko. Z tego starcia nie wyjdą zwycięsko, choćby nie wiem co. Sweep. Bardzo możliwe, jednak 4:1 wciąz możliwe. Z drugiej strony mamy Bucks, którzy podarowali mecz nr 3 Raptorom. Raptory się opierały straszliwie, nie chcieli przyjąć prezentu, nie i nie. W końcu jednak Koziołki wrzuciły prezent za drzwi i uciekły. Tak oto Toronto odnotowało zwycięstwo. 4:1 będzie ? Czy Nick pielęgniarz Nurse wymyśli coś jeszcze ? Zapraszam do podsumowania gier z weekendu.

Lopez – wielkie blee dla mnie, że gdzieś umknął mi ten akapit. Lopez wygrał koziołkom mecz nr 1. Odpowiedział na występ roku Lowrego. Odpowiedział bardzo serio; 29 punktów z czego 12 to trójki, był 4/11 z dystansu. Do tego 11 zb., 2 ast., 4 bl., 0 str.

Evans – grubo musiał ładować w siebie, skoro dostał 2 lata zawieszenia. Za palenie marychy dają 5 meczy zawieszenia, jak złapią trzeci raz. Ale w sumie to grał beznadziejnie, więc może niech lepiej odstawi, albo bierze to co rok temu.

Boston – dla mnie powinni spróbować bez Irvinga. Nie kombinować, dać grać młodym, Gordonowi, Horfordowi i wzmocnieniem. Jednak tymi wzmocnieniami powinni być oracze, a nie gwiazdy, ale Danny, pewnie znów przekombinuje.

OKC – ostatni moment, żeby sprzedać Russ i jeszcze coś zyskać.  Gdy on straci fizyczność, stanie się przeciętniakiem.

Thomas – podobno kibice Bostonu tęsknią za małym wojownikiem. Nic dziwnego, gdy on grał to chwytał za kibicowskie serce i nie puszczał. Gdy gra Kyrie to jedyne za co chcesz chwycić to pilot, by zmienić kanał i nie patrzeć.

Bucks vs Toronto

Mecz 2 – egzekucja bez możliwości odstąpienia do wymierzenia kary. Bucks zaczęli mocno i mocno skończyli. Byli lepsi niż Leszek Miller. W Toronto dobrze zagrał, co nie dziwi Kawhi i Powell, średnio Lowry i reszta beznadziejnie. Przerżnęli praktycznie wszystko, skuteczność z gry  42,5% do 47%, zebrali  40 piłek, Bucks 53, rozdali 19 asyst, Bucks 27, 3 przechwyty, Bucks 6, 13 strat, Bucks 7. Wygrali Bloki sprzedali 6, a MB 4 i skuteczność z linii 76% do 74%.

Brak – ten mecz uwidacznia największy problem TR. Brak drugiej, pewnej opcji w ataku. Takiej na 20-25 pkt. zawsze i wszędzie. Nie ma nikogo takiego. Jest Lowry, ale choć zarabia jak pierwsza opcja to na pewno nią nie jest.

Siakam – nie stawił się na G2. Podobno zaginał w metrze, razem z Gasolem. We dwóch, chłopaki zdobyli 10 pkt., trafiając 5 rzutów na 18 oddanych, 6 zb. i 3 ast.. Rządzili. Moc.

Pan 50% – Brogdon w G2 50% z gry, 50% za trzy i 50% z linii. 5/10, 3/6 i 1/2.

Lowry – czy on gra dobre PO ? Porównując aktualne do tych z zeszłego roku, po których uznano go za playoffowego słabiaka, to już nie jest dobrze. Statsy z PO 2018 roku 51% z gry, 44% za trzy, 4,3 zb., 8,5 ast., 17,4 pkt., 3,1 str. wszystko w 36 minut. Teraz gra minutę dłużej 37,2 i oddaje mniej rzutów zarówno za dwa, jaki za trzy i trafia gorzej. PO 2019, 15 gier; 44% z gry, 34% za trzy., 5,1 zb., 6,4 ast., 2,3 str. i 13,7 pkt. Wszystko to wgląda, mimo wszystko nie tak źle, ale trzeba pamiętać, że mówimy o kolesiu, który ma 6 najwyższy kontrakt w lidze – 31.700.000 $ za ten rok. Czy to są liczby za takie pieniądze ? Zdecydowanie nie, dlatego uważam, że Kyle gra co najwyżej przyzwoite PO, uwzględniając to co wnosi w obronie. Obraz jego gry jest zafałszowany przez obecność Kawhiego, który ciągnie tę drużynę za uszy na poziom, na który bez niego, nigdy sami nie daliby rady wejść. Lowry notuje 3,7 asysty w serii z Bucks. Rozgrywający ?

Mecz 3 – wymęczona wygrana Toronto. Mimo słabej postawy Bucks w ataku 37% z gry, 32% za trzy i beznadziejne 67% z linii, Raptory męczyły się z nimi przez 48 minut i jeszcze dwie dogrywki. To, niestety, nie wróży nic dobrego, mimo tej wygranej. Nieco przy pomocy sędziów, nieco dzięki dobrej obronie Toronto i nieco dzięki indolencji w ataku Bucks mamy 2:1. Malcolm selekcjoner Brogdon i Jurek Pagórek (George Hill po swojsku) uratowali Koziołki od srogiej porażki. Szacun panowie. Jurek po pierwszym słabszym meczu wrócił do swojej, super formy jaką przygotował na te PO. 24 punkty, 78% skuteczności z gry, 75% z dystansu, 7 zb., 1 strata, 2 asysty, 1 bl., 2 prz. Ninja Brogdon 20 pkt., 5 zb., 2 str., 47% z gry i 37 z dystansu. Razem dostarczyli 44 pkt. To o 14 mniej niż cała pierwsza piątka Bucks. To jest ten mecz z kategorii – Bucks przerżnęli, niekoniecznie Toronto wygrało. Jest jednak 2:1 i Toronto pozostaje w grze.

Siakam – pojawił się na meczu nr 3. 50% z gry, 2/5 za trzy, 11 zb., 1 ast., 3 prz., 3 str. i 25 pkt. Za bardzo jest nierówny jeszcze Pascal. Dwa pierwsze spotkania przespał. Wiem, że walczy z Giannisem, wiem, że to dopiero jego trzeci sezon w NBA i pierwszy jako jeden z ważniejszych graczy TR, ale wiem, też że umie grać, ma możliwości i musi czasami być bardziej pewny siebie. Za dużo gra w piłka parzy, a za mało w kosza.

28 – asyst Raptorów to jakiś ich rekord stulecia jest. Wreszcie zaczęli podawać.

8 – strat Giannisa. Ależ go obsiedli, jak sfora psów niedźwiedzia. Dobra robota w obronie. Kawhi swoje zrobił, Siakam też i Gasol. Grek był broniony jak Częstochowa. Ledwo dotknął piłki już był podwajany, potrajany i tak dalej. 12 pkt., 5/16 z gry, 23 zbiórki., 7 ast. Drugiego takiego meczu nie zagra on i równocześnie Middleton autor 9 pkt., i 3/16 z gry, Mirotić 3/11 z gry i 10 pkt., Bledsoe 11 pkt. i 3/16 z gry.

Powell – przywalił. 19 pkt., 54% z gry. 60% z dystansu, 100% z linii, 4 zb., 3 ast., 1 prz., 2 straty. Spadł za faule. Nic by się nie zdarzyło w tym meczu bez niego. Walczył za dwóch. Fantastyczny występ.

Pan 100% – mój ulubieniec, człowiek winda, tani białas, król efektywności – Pat Connaughton. 100% z gry – 3/3, 100% za trzy – 2/2, 3 zb., 2 ast., 12 minut. To było naprawdę zajebiste 12 minut.

GSW vs PTB

4:2 – tak typowałem. Teraz brzmi to jak żart z kategorii suchar roku. Nie ma wiary w chłopakach z Portland. Ich miny podczas G3, gdy GSW ich dopadli i rozbili, mówiły wszystko.

Mecz 3 – zaczyna zalatywać parodią. Ta para wygląda jak potencjalny wyścig człowieka z gepardem. Może trenować 10 lat najciężej jak umiesz, możesz mieć najlepsze genetyczne uwarunkowania do bycia sprinterem na najwyższym poziomie, możesz być synem Usaina Bolta i Allyson Felix i możesz przyjąć cały doping jaki istnieje na świecie. Ale na końcu ten centkowany kociak zrobi to w 3 sekundy, a ty nie będziesz nawet w połowie dystansu. I tak właśnie wygląda walka PTB z GSW. Dwie i pół kwarty na prowadzeniu, a i tak ostatecznie łomot. PTB mogą prowadzić 10, 20, a nawet 147 punktami, gdy GSW zechcą ich dopaść, po prostu to zrobią.

Wszyscy – ich jadą. Nawet Quinn Cook ich jedzie, Livingston ich jedzie, McKinnie ich jedzie, Looney ich jedzie, Bell ich jedzie. Mam wrażenie, że nawet Krzysztof Szubarga by ich pojechał.

Pojedynek – na razie pojedynek dwóch obwodów jest mocno jednostronny. Curry i Klay przyszli z katanami, a Lillard i C.J. z pistoletami na wodę. Lillard nie istnieje. Nie ma żadnego Dame time, bo jest defence time. Obrona mistrzów, rewelacyjna wyłączyła gracza PTB z gry. W G3 28% z gry i 33% za trzy. 5 strat, 6 zb., 6 ast. i 19 pkt.  C.J niestety podobnie 35% z gry i 20% za trzy. Do tego pękła mu psycha i zawalił wolne – 58%. Przesrane mają ci dwaj goście.

Blok – Klaya pod koniec meczu mówi wszystko. 90 sekund do końca,  11 punktów do przodu, pewna wygrna i taka akcja. Mistrzowie nie odpuszczają i będzie sweep.

Mistrzowie – można ich lubić, można nie lubić, jednak nikt nie może im odmówić, serca do walki, w PO oczywiście. Oni nigdy nie rezygnują, nie przestają się starać, walczyć. Nie odpuszczają, nie ma przegranych meczy dopóki się czas nie skończył. To naprawdę trzeba docenić, bo przecież, przynajmniej częściowo są nasyceni wygrywaniem.

Kevin – siedzi w domu i ogląda jak Wojownicy rozjeżdżają bez niego Portland. Ciekawe jak się czuje ? Z pewnością wolałby męki, przegrane mecze i powrót jako zbawca. Jednak nie jest potrzebny, aż tak bardzo. Czy można zaryzykować tezę, że GSW grają teraz lepszy basket bez niego, niż z nim ? Mam szczerą nadzieję, że odejdzie po tym sezonie. Chcę zobaczyć GSW zmotywowane na nowo, bez KD, z Greenem w roku kontraktowym, z Klayem po maksie, z Boogiem i z kimś nowym. Będzie kasa po Kevinie i można pokombinować. W opcji marzeń, z moim bratem dodaliśmy do nich Kawhiego. He he he. Butler też  dałby radę.

Green – w G3 mocne TD zaliczył. 20 pkt., 13 zb. i 12 ast. 4 przechwyty i tylko 2 straty dodał tak po prostu. Uwolniony Draymon szaleje. Nie ma KD, jest on. Piłka wróciła do niego i to widać. Show time w pełnej krasie tyle, że nie w LAL.

Igoudala – 2 pkt., 18 min, 5 zb. Wystarczyło tyle.

Myles Leonard – odpalił. Miał swój m moment, ale później za bardzo uwierzył swoją magię i przesadził.

McKinnie – 21 minut, 6 pkt. 9 zb., 1 prz. i dobra obrona. Nie odstawał. Szacun.

Nie trafił – Curry z linii. Ok czasem nie trafia. W serii z LAC 36/37, z HR 28/31 i z PTB 22/23. A teraz weźcie piłkę i spróbujcie to powtórzyć.

Dzięki za poświęcony czas. Do następnego.

Kopiuj link do schowka