Mark Cuban: Hormon wzrostu nie powinien być zakazany

30/05/2020
fot. wikimedia commons

Mark Cuban nigdy nie bał się głośno wyrażać swojego zdania, nawet jeśli nie jest to najbardziej popularna opinia. Tym razem ekscentryczny właściciel Mavericks zabrał głos w sprawie dopingu.

HGH znany bardziej jako hormon wzrostu od lat znajduje się na liście zakazanych substancji w profesjonalnym sporcie, praktycznie na całym świecie. Cuban uważa jednak, że powinno się to jak najszybciej zmienić, a HGH powinno być powszechnie dostępne, chociaż w odpowiednich okolicznościach. Na poparcie swoich słów, właściciel Dallas przytoczył badania, które sam zasponsorował:

“Jedynym powodem, dla którego HGH jest niedozwolone, jest to, że WADA tak powiedziała. Nie było żadnego logicznego wyjaśnienia, ani odpowiednich badań stojących za tym. Dlatego właśnie kilka lat temu stwierdziłem, że skoro nie ma takich badań, to może sprawdźmy najpierw, czy nie pomaga on w powrocie do zdrowia po ciężkich kontuzjach, ponieważ uważano, że może mieć takie właściwości.”

Wraz z naukowcami z Uniwersytetu Michigan przeprowadziliśmy serię testów i okazało się, że u sportowców, którzy otrzymali HGH, proces rehabilitacji przebiegał znacznie sprawniej i szybciej niż w grupie, która dostała placebo.”

Według naukowców jest to szczególnie przydatne przy zerwaniu więzadeł. Podawany hormon wzrostu ma podobno zapobiegać utracie siły mięśni po kontuzji. Cuban zapowiada, że chętnie przeznaczy środki na dalsze badania, jeśli pojawi się zainteresowanie:

“Teraz mamy nadzieję, że te wyniki zainspirują NBA, inne ligi sportowe, czy nawet WADA do przeprowadzenia dalszych badań, co mogłoby bardzo pomóc zawodnikom wracającym po kontuzji, przy zachowaniu oczywiście odpowiednich środków bezpieczeństwa.”

Czy te badania przekonają członków Światowej Agencji Antydopingowej, albo chociaż komisarzy lig, w tym także Adama Silvera?

Raczej nie ma co na to liczyć, przynajmniej w najbliższym czasie. Wiele osób już teraz zarzuca NBA zbyt łagodne podejście do spraw związanych z dopingiem, zatem zmiana regulacji w sprawie hormonu wzrostu i wszelkich substancji stymulujących jego wydzielanie nie byłaby mile widziana.

Tym bardziej, że od sezonu 2015/16 w którym NBA zaczęła sprawdzać poziom hormonu wzrostu, zawieszono już niejednego zawodnika. Najświeższy przykład pochodzi sprzed zaledwie kilku miesięcy i dotyczy Johna Collinsa z Atlanty Hawks:

Źródło: Youtube.com/NBA

Kopiuj link do schowka