Mareks Mejeris: Trudno nauczyć starego psa nowych sztuczek
– Ten sezon to świetna lekcja i cenne doświadczenie. Nie ukrywam, że wolę grę opartą na podaniach i bieganiu, a nie taką, która jest oparta na fizyczności w każdej sekundzie meczu. Uważam, że w Polsce jest więcej walki, fizyczności, a mniej myślenia – mówi Mareks Mejeris, zawodnik Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski.
Karol Wasiek: W meczu z Energą Treflem Sopot prowadziliście przez prawie 38 minut, a przegraliście rzutem równo z syreną. Jakie to uczucie?
Mareks Mejeris, zawodnik Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski: Jestem oczywiście smutny i zły, ale taka jest właśnie koszykówka. Przez większą część meczu graliśmy naprawdę dobrze, ale uważam, że w ostatnich pięciu minutach zabrakło nam nieco energii, na dodatek presja była coraz większa. Trefl to bardzo dobra drużyna, nawet jak brakowało kilku podstawowych zawodników. To zespół na wysokim poziomie, który wie, co ma grać na parkiecie. Trafili kilka ważnych rzutów i wygrali mecz.
W niektórych fragmentach tego meczu przeprowadzałeś piłkę przez całe boisko. Jak się czujesz w roli takiego oszukanego rozgrywającego?
Zwykle tego nie robię, ale trener Urban zdecydował się na takie ustawienie, bo obwodowi gracze Trefla wywierają dużą presję na całym boisku. To było rozwiązanie, by nieco odciążyć naszych zawodników obwodowych. Mówiąc szczerze, nie ćwiczymy tego za często podczas treningów, ale ogólnie czuję się w porządku w tej roli.
Bardzo często – w tym meczu także – bronisz zawodników obwodowych. Jak czujesz się w tej roli?
Tak, dlaczego nie? Przez większą część mojej kariery grałem na pozycji silnego skrzydłowego, więc obrona switch nie jest mi obca.
-
Tak
-
Nie
-
Tak28 głosów
-
Nie10 głosów
Jak ocenisz swoje dopasowanie do warunków panujących w ORLEN Basket Lidze?
To liga bardzo fizyczna. Powiedziałbym, że czasami brakuje mi w niej talentu, ale wielu zawodników rekompensuje to fizycznością. W ligach, w których grałem, bardzo niewielu było zawodników, którzy walczyli o miejsce w drużynie. W Polsce pod tym względem sytuacja jest zupełnie inna. Zawodnicy, a zwłaszcza Polscy, mocno walczą o swoje, nie odpuszczają nawet na centymetr. To jest najtrudniejsza część.
A co z taktyką? Często słyszę od zawodników, że to liga bardzo taktyczna, w której scouting odgrywa ważną rolę.
Pamiętaj o jednym: można taktykę komplikować tylko na tyle, ile twoi zawodnicy są w stanie ją przetworzyć. Oczywiście trener będzie to dopracowywał na 100 procent możliwości, ale kiedy grasz, masz często puls na poziomie 200. Wtedy wchodzę w grę nawyki i instynkt. Nie ma za wiele czasu na myślenie: “och, teraz jest taka taktyka, a teraz taka”.
Uważam, że w dwóch ostatnich dwóch minutach meczu, wszyscy kierują się instynktem. Nie ma wielkiej i skomplikowanej taktyki.
Jesteś najbardziej doświadczonym zawodnikiem w szatni. Co za tym idzie? Jak czujesz się w roli nauczyciela dla młodszych zawodników?
Często jestem zły o coś, o co nie powinienem. Jestem sfrustrowany czymś, o co nie powinienem. Takim już jestem i nie potrafię tego zmienić. Muszę porzucić rolę nauczyciela. To chyba nie dla mnie (śmiech).
Z czego to wynika? Mentalność zwycięzcy?
Nie chodzi o to. Dla mnie gra we właściwy sposób jest łatwa. Nie ukrywam, że wolę grę opartą na podaniach i bieganiu, a nie taką, która jest oparta na fizyczności w każdej sekundzie meczu. Uważam, że w Polsce jest więcej walki, fizyczności, a mniej myślenia. W takich meczach zwykle przegrywam, więc tego nie chcę. To kwestia osobistych preferencji. Gra polegająca na bieganiu i podawaniu jest dla mnie łatwiejsza. Chcę, żeby chłopaki wokół mnie grali tak samo.
Czy w Polsce brakuje ci trochę gry opartej na bieganiu i myśleniu, czyli takiej, którą preferujesz?
Nie mogę powiedzieć, że za tym tęsknię, po prostu tak grałem przez większość mojej kariery. Jestem przyzwyczajony do takiego grania. Trenerzy zawsze mnie brali do składów, by grać właśnie w taki sposób. I jak to mówią – trudno nauczyć starego psa nowych sztuczek, dlatego czasami mam problem z dopasowaniem się.
Czy ten sezon jest dla ciebie dobrą lekcją?
Tak, oczywiście. Tego właśnie chciałem przed sezonem. Rozmawiałem z trenerem Andrzejem Urbanem, który powiedział mi, że będę jednym z liderów zespołu i będę odgrywał dużą rolę. Tak też się stało. Dotrzymał słowa.
Jak będzie wyglądała przyszłość Mareksa Mejerisa?
Nie wiem. Teraz o tym nie myślę. Jestem skupiony na grze. Po sezonie pomyślę o tym, co będzie dalej.
Czy bierzesz pod uwagę dalszą grę w Stali? Wiem, że klub złożył ci ofertę, ale odrzuciłeś ją.
To zabawne, że w ogóle o tym wiesz. Mówiąc krótko: to po prostu nie było coś, co mogłem przyjąć w tamtym momencie. Klub zaproponował mi, żebym został, ale ta oferta nie skłoniła mnie do podjęcia decyzji od razu. I tyle w temacie.
