Marcus Shaver odesłany do domu
Marcus Shaver bardzo rozczarował swoją postawą w zespole Miasta Szkła Krosno. Władze tego klubu – jeszcze przed meczem z Kingiem Szczecin – odesłały go do domu. Amerykanin był – jak słyszymy – wyborem trenera Marosa Kovacika.
Marcus Shaver trafił do Krosna pod koniec lutego. Był kontraktowany jako 11. obcokrajowiec w zespole Miasta Szkła. Władze klubu zrobiły ten transfer, bo w zespole było sporo urazów, na dodatek Charles Jackson grał poniżej oczekiwań.
Na tapet wzięto kilka nazwisk, ale ostatecznie wybór padł na Shavera. Z naszych informacji wynika, że decyzję o jego zatrudnieniu podjął trener Maros Kovacik. Amerykanin w barwach Yalovasporu rozegrał cztery spotkania na zapleczu ligi tureckiej. Było to na przełomie września i października, czyli wrócił do grania po kilkumiesięcznej przerwie.
-
Tak
-
Nie
-
Tak6 głosów
-
Nie2 głosy
I to było bardzo widoczne w jego poczynaniach. Shaver grał bardzo słabo, by nie powiedzieć, że tragicznie. Nic nie dał krośnieńskiej ekipie. Tylko w jednym meczu (na 8 rozegranych) przekroczył granicę 10 punktów (16 z Zastalem). Wcześniej notował spotkania z jednym czy dwoma punktami na koncie (łącznie zgromadził ich 40).
To fatalne statystyki jak na gracza zagranicznego, który miał zrobić różnicę (zapłacono za niego niezłe pieniądze). Liczby to jedno, ale Shaver był w wielu fragmentach po prostu snuł się po parkiecie. Brakowało mu dynamiki i przebojowości.
Ciekawostką jest fakt, że z krośnieńskiego obozu dochodziły takie słuchy, że on na treningach prezentował się całkiem przyzwoicie. Potrafił minąć, zaatakować strefę podkoszową i zdobyć punkty. Nie miało to jednak przełożenia na mecz.
Poirytowany trener Maros Kovacik zaczął go stopniowo odsuwać od składu. Po meczu w Gdyni zapytaliśmy Słowaka o przydatność do zespołu 27-letniego Amerykanina.
– Myślę, że każdy widzi, jak wygląda jego gra. Oczekiwania z naszej strony były dużo większe. On w tych pierwszych pięciu meczach w ogóle nie odnalazł się na poziomie PLK. Rozmawiałem z nim dwukrotnie. To co mogłem zrobić, to zrobiłem. On powiedział wprost, że nie czuje się najlepiej na pozycji “dwa”, dlatego grał jako “jedynka”. Powiedział, że sam ogarnie tę sytuację, ale efektów nie widzieliśmy – powiedział wtedy trener Miasta Szkła Krosno.
– Shaver? On naprawdę na treningach nie wyglądał źle. Trudno powiedzieć, dlaczego w meczu tego nie pokazywał. Być może ten rozbrat z koszykówką był za długi? To jest chłopak, który ma umiejętności, ale nie potrafił się odnaleźć. Jego pewność siebie – po tych kolejnych występach – również malała – mówił z kolei Michał Jankowski, kapitan krośnieńskiego zespołu.
Władzom klubu skończyła się cierpliwość do Shavera i jeszcze przed meczem z Kingiem Szczecin został odsunięty od zespołu, a następnie odesłany do domu. Taka decyzja nie dziwi, bo Amerykanin bardzo rozczarował swoją postawą.
Miasto Szkła Krosno w ramach 30. kolejki PLK zagra ze Śląskiem Wrocław. Będzie to mecz o honor dla zespołu z Podkarpacia.
